Nawet milion lajków...

/
18 Komentarzy


Byłam nieśmiałą dziewczynką, z masą kompleksów. Nie znosiłam być w centrum, a z drugiej strony bardzo tego pragnęłam. Żenowały mnie moje czerwieniące się policzki i głód miłości. Ale wtedy było łatwiej. Przynajmniej nikt nie liczył lajków. 



Czy wiesz jak sprawy się komplikują, kiedy myślisz w kółko o tym, aby się komuś podobać? Nie tylko fizycznie, ale i tak po prostu, "całokształtnie"? 

W końcu jedni wolą blondynki, a inni brunetki, pierwsi uważają, że ładni są głupsi od brzydkich, a jeszcze inni mają to gdzieś, bo jeśli nie masz butów z modnym napisem, to nie warto się z tobą przyjaźnić. 

Te dziecięce rozterki rosną razem z nami i zmieniają się tylko akcesoria i przedmioty godne pożądania. Zwykle na coraz droższe i trudniejsze do zdobycia.

Jeśli masz dziurę w sercu, zawsze tak będzie. 


Komplikacje

Do dziś pamiętam komplementy, które dostałam, chociaż pewna jestem, że Ci, którzy mnie nimi obdarzyli zapomnieli o nich godzinę później. Zbierałam je jak cenne klejnoty -  to one były moim kołem ratunkowym, które pozwalało nie utonąć gdy statek szedł na dno. 

Przeglądałam się w cudzych oczach i nigdy nie byłam do końca zadowolona. Nie zmieniały tego ani zachwyt, ani sukcesy, ani nic co mogłam dostać z zewnątrz. 

A wszystko przez tą dziurę w sercu. 


Zmiana

Jeśli liczysz na moment oświecenia, diametralną zmianę, muszę Cię zawieść. Nic nie stało się z dnia na dzień, ale kiełkowało jak ziarenko, wracało w chwilach większej jasności i podlewane wątłą wiarą, że to dobry kierunek wypełniało dziurę w sercu. 

Nie obyło się bez wpadek i głupich decyzji: w końcu ona tam była i wołała o uwagę. Po deszczu łez wypełniała się wodą i brzęczała opowieści o samotności. 

Tak, ciągle ta dziura w sercu. 



Nawet milion "lajków" nie pomoże...

Nawet milion lajków

Kiedy zaczęłam pisać bloga, w moim sercu nie było już pusto: pokochałam siebie taką jaką byłam, choć ciągle było mi równie daleko do doskonałości. Ćwiczyłam się w tej miłości i ćwiczę do dziś: roboty starczy mi do śmierci. 

Zaczęłam pisać z różnych powodów, ale jednym z nich był ten, który mówił o tym, że ludzie muszą wiedzieć, że póki siebie nie pokochają, póki nie wypełnią dziury w sercu, póty nic w ich życiu się naprawdę nie zmieni. 

Nie załatwi tego nikt inny: ani miłość co spadnie z nieba, ani pieniądze, ani nawet milion lajków. 

Dziś, gdy słyszę, że dzieci marzą o internetowej karierze, o folowersach i sławie, wiem, że marzą o miłości, marzą bo mają dziurę w sercu. 


PILNE

Jeśli Ty też ją masz, pamiętaj: jesteś jedyną osobą, która może ją wypełnić. To zadanie, którego nie można odkładać -  zadanie o priorytecie pilne. Świeci się na czerwono niczym kontrolka paliwa: miga do Ciebie dzień i noc. 

Nie, nie lekceważ jej więcej -  tej dziury w sercu. 


*****



Moja książka -  dostępna TUTAJ 





Zobacz również

18 komentarzy:

  1. Tak, masz rację. Ta dziura w sercu wywołuje wieczny niepokój i niedosyt.
    Kiedy zauważyłam, że już jej nie ma?
    Kiedy zaakceptowałam, że nawet ludzie mi bliscy, nie muszą mnie do końca akceptować i zgadzać się na mój sposób postrzegania świata.
    Mają do tego prawo, bo nie są mną i co najdziwniejsze, już mnie to nie boli.
    Pozdrawiam i życzę dalszej owocnej pracy.
    Wiola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super. Też tak chcę....

      Usuń
    2. Dzięki Wiolu za komentarz i gratuluję :)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  2. Myślę, że dla osób, które liczą lajki to jest jak alkohol dla alkoholika, nie znają innego sposobu rozwiązywania problemów i zapełniania pustki, a osoby mówiące im, że takie sposoby są- wydają się im jakimiś bajarzami, którzy niczego nie rozumieją. Znów jak w nałogu - chory z braku miłości sam musi chcieć wyzdrowieć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Małłgosiu, czasem mam wrażenie, że siedzisz w moje głowie ! Wszystko, co piszesz jest takie prawdziwe ! Pozdrawiam Cię słonecznie z pięknego Krakowa ! ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja dziura jest dosyć głęboka... Niestety nie potrafię jej załatać, zmniejszyć. Wiem, że jak pokocham siebie to wiele w moim życiu się zmieni na lepsze, ale jak to zrobić..?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukaj....
      Inka.

      Usuń
    2. Tak, szukaj, działaj ... Zacznij żyć po swojemu, tak, jak dyktuje Ci serce i podpowiada intuicja. Zadbaj o siebie, poświęć czas dla siebie. Stawiaj sobie pytania: jak uważasz, dlaczego ta dziura jest tak głeboka. Co mogę zmienić teraz. Szukaj odpowiedzi w sobie. Czytaj. Rób, to co lubisz. Mnie to zajęło kilka lat. Ale było warto. :) Możesz napisać e-maila, do osób, które piszą blogi lub do specjalistów, prosząc o radę. Warto o siebie zadbać. Naprawdę warto, żeby życie przez tę dziurę w sercu nie bolało, tylko cieszyło. :) Pozdrawiam

      Usuń
  5. Próbuję swoją załatać już od dawna.Czy siebie lubię,nie za bardzo.Mój terapeuta próbuje od kilku lat tà dziurę załatać,bezskutecznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana,
      współczuję i wspieram.
      Napiszę rzecz może kontrowersyjną, ale ja bym zmieniła jednak terapeutę.
      Być może taki rodzaj pracy u Ciebie nie działa, może trzeba spróbować czegoś innego.
      Nie ma szkoły/ rodzaju terapii, który byłby idealny dla wszystkich. Warto także tutaj sprawdzać.

      Usuń
    2. Dziękuję.Czasem wydaje mi się,że jestem ciężkim przypadkiem,niereformowalnym :p Fajnie,że trafiłam tutaj :)

      Usuń
  6. Czasem człowiek goni za akceptacją i lajkami tak automatycznie, że nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że tak naprawdę wcale nie tego pragnie. Ale trzeba pozwolić sobie na chwile z samym sobą (może wiele chwil), by zrozumieć, że poczucie szczęścia zależy najczęściej od tego, co w środku.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzisiaj dotarła do mnie książka Małgosi. Książka z piękną dedykacją "Dużo uśmiechu, na teraz i zawsze". W punkt. Jestem bardzo roześmianą osobą. Dziękuję!
    I na temat, czasami - zupełnie niespodziewanie - zdarza mi się odkryć jakieś dziurki u siebie. Łatam je sobą. Aktualnie czuję się zacerowana i bez ubytków, czego i Wam życzę.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  8. idealne hasło w dzisiejszych czasach

    OdpowiedzUsuń
  9. Małgosiu.... Napisz proszę kilka wskazówek, jak to zrobić....Jak załatać tę dziurę....Dziękuje za tego bloga, pozdrawiam i czekam na książkę:) Ania

    OdpowiedzUsuń
  10. zgadzam się, ta dziura jest straszna, jednak mój umysł ma bardzo ciekawą właściwość: jak tylko załatam dziurę w jednym miejscu, to nagle zaczyna się robić nowa. Trzeba mieć obszar, gdzie można się nad sobą poużalać ;)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)