Już mi z Tobą nie po drodze: Kiedy zakończyć związek, relację?

/
17 Komentarzy


Końce i początki to część życia. Czasem bolesna, często trudna, ale nieuchronna, bo w końcu nie da się przeżyć życia stojąc w miejscu. Z kim lub czym już Ci nie jest po drodze? Kiedy jest czas na to aby zakończyć związek, relację? 



Zawsze kiedy coś się zmienia w życiu: na dobre, na złe, na takie sobie, możemy zaobserwować jak działa samoistnie mechanizm, przypominający kółka zębate w budowie zegarka. Jedna śrubka porusza kolejną, zębatki nachodzą na siebie i wprawiają w ruch jedna drugą, kółka kręcą się, czas płynie. Zmiana która zaczęła się od tego małego obrotu następuje. 

Dlatego najlepsza rada jaką można dać osobie, która nie  wie jak zacząć, nie wie co robić i za długo stoi w miejscu brzmi: zrób cokolwiek: zacznij, działaj. Nigdy nie wiesz jakie mechanizmy w tobie i życiu uruchomi ten ruch: jakie śrubki zaczną się kręcić i jak daleko poniosą cię koła, które ten mały gest wyzwoli w całej majestatycznej machinie losu.


Zmiana kosztuje

Wszystko wspaniale, ale mimo to boimy się działania, boimy się tego mitycznego "co będzie gdy?". Czemu? Nawet najlepsza, najwartościowsza zmiana, ma swoją cenę. Lubimy myśleć, że jest inaczej, że dobra zmiana, to bilans wyłącznie dodatni, że nic nie trzeba będzie poświęcać, że poza tym co zmienić chcemy wszystko inne pozostanie tak jak było. Często bywa jednak inaczej i dobrze zdawać sobie z tego sprawę.

Najczulszym barometrem zmian, przewartościowania, rewolucji w naszej postawie są inni ludzie. Nasi przyjaciele, mężowie, żony, rodzice, dzieci.

I nie da się przeżyć życia bez rozstań i rozstajów. Nawet jeśli trzymamy się kogoś i czegoś kurczowo. 


Na włosku

Zauważyliście jak często  relacja ulega zachwianiu kiedy pojawia się nowy partner, nowa praca, nowe miejsce zamieszkania, dziecko, potrzeba przepracowania własnych ograniczeń?  Tak już jest, że relacja niekoniecznie nadąża za zmianą i czasami jest z nią w takiej sprzeczności, że ulega zerwaniu.

Przyjaciele z dzieciństwa nie wytrzymują próby dorosłości, a znajomości z korporacji nie da się przenieść na inny grunt, kiedy zmienimy tryb życia, czy pracę. 

Czasami bywa tak, że próbujemy zachować relację za wszelką cenę: starając się, budując pomosty do osoby, na której nam zależy, powiewając biała flagą i zaprzeczając prawdzie, która spod tej flagi wygląda i znacząco spogląda nam w oczy. 

Przyjaźń, miłość, koleżeństwo -  są bardzo ważne. Ale na pewnym etapie życia przyjdzie nam się czasami rozdzielić z tymi którym z nami nie po drodze, pójść osobno, porzucić dziecięce marzenia o wiecznej trwałości.




Moja książka -  nie tylko na wakacje -  pobierz fragment i  zobacz TUTAJ. 


Kiedy zostać, kiedy odejść? 

To jest zasadnicze pytanie i zanim sobie na nie odpowiecie, zadajcie sobie kilka pytań pomocniczych. 


  • Czy relacja w której jesteś jest wzbogacająca? Co z niej masz? 
  • Co zyskujesz, a co tracisz będąc w tej relacji? 
  • Jaki jest koszt jej zerwania?
  • Jaki jest koszt pozostania w niej? 
  • Co jest punktem zapalnym i czy można z tym coś zrobić? 
  • Na ile czujesz się dobrze z myślą o byciu w tym związku/ relacji, a na ile jest to kwestia poczucia powinności, obowiązku? 

Jeśli po lekturze tych pytań pojawiają się w Tobie oskarżenia o egoizm, albo poczucie, że tak nie wolno myśleć, kalkulować, przejdź proszę do następnego akapitu. 


Egoizm to norma

Lubimy wierzyć, że relacje międzyludzkie wyższego kalibru: takie jak miłość i przyjaźń są bezinteresowne i oparte wyłącznie na tym co wypowiedziane i jasno określone. Że jesteśmy od początku do końca zdefiniowani i zawsze fair - a wszystko jest jasne jak biały pokój w słoneczny dzień. 

Rzeczywistość wygląda inaczej. Miłość w ogólnym rozumieniu opiera się na wzajemności: nie kocham cię dla samego kochania, ale także dlatego, że ty mnie kochasz. Lubię być kochana. Lubię siebie oglądać w twoich oczach. Doceniam to, jak wygląda moje życie razem z tobą -  i vice versa. Przyjaźnię się z tobą, bo daję ci coś co jest dla ciebie cenne i  otrzymuję od ciebie coś czego sam potrzebuję. Podzielasz mój punkt widzenia, jesteś moim lustrem, dajesz mi wsparcie, nie czuję się przy tobie samotny, coś zyskuję na tej relacji. 

Dlatego to, że myślimy o sobie w relacji nie jest niczym nagannym. Tak nam wmówiono -  ale prawdziwy egoizm to coś zupełnie innego. Więcej tutaj.  

Musimy dbać o siebie, bo siebie mamy na zawsze, a każdy kto wyrósł z pieluch wie, że każda inna relacja może się skończyć, ale ta ze sobą samą, samym, nam zostanie na zawsze. 

Co więc zrobić z oskarżeniami o egoizm? Nic, puszczać mimo uszu. I pamiętać, że nawet ten partner, który deklaruje, że myśli wyłącznie o nas i chce naszego dobra też tym działaniem załatwia jakieś swoje interesy i zaspokaja własne potrzeby. Mit totalnej bezinteresowności to  tylko mit! 


Dlaczego relacje się kończą? 

Nie zawsze partner relacji jest w stanie pójść za naszą zmianą: nie zawsze on sam jest na nią gotowy. 

Często bywa tak, że robimy w życiu coś czego on w skrytości ducha potwornie się boi i przed czym woli uciec na koniec świata. Jak więc nasza relacja miałaby dalej trwać, jak moglibyśmy iść tą samą drogą, kiedy zmieniły się drastycznie nasze priorytety, nasze odbicie, struktura tego co daję i biorę? 

Bywa też oczywiście przeciwnie: przestajemy rozumieć naszego męża, żonę, przyjaciółkę bo oni poszli krok dalej, zmienili język, mapę myśli, przeszli na wyższy poziom w katalogu uczuć: a my stoimy tam gdzie staliśmy i pokrzykujemy: „halo, halo, chodź do mnie, wróć gdzie byłeś, przecież tutaj było nam tak fajnie”.

Życie nie stoi w miejscu i jeśli my jesteśmy jak przyspawani do tego kim byliśmy, gdzie staliśmy, co było -  często poniewczasie okazuje się, że tych ludzi, którzy byli z nami już wokół niema. Wołali i wołali, ale nie mogli się dobić i poszli swoją drogą. Czy można mieć o to do nich pretensje? 


Czasem w utrzymaniu i budowaniu relacji przeszkadzają nam boje o rację.
Umiesz odpuszczać? 

Które relacje ucinać zdecydowanie?

Małgosiu - piszecie nieraz - ale kiedy tak definitywnie odejść, zostawić, przestać? Nie wiem. Musicie odpowiadać sobie sami. Z całą pewnością jest jednak kilka takich sytuacji, w których ucieczka z relacji jest wskazana i uzasadniona i nie ma co dumać i rozważać. 


Jakie to sytuacje? 


  • Przemoc - psychiczna bądź fizyczna - dla mnie, na mojej mapie świata absolutnie dyskwalifikująca. To nie jest tak, że jeśli on/ ona raz stracił nad sobą panowanie, a potem przeprosił,  to sytuacja się nigdy nie powtórzy. Nie znam sytuacji incydentalnego pobicia przez małżonka, które by nie miało ciągu dalszego. Z takiej relacji trzeba wiać. JUŻ.

  • Kłamstwa, zawiedzione zaufanie - podobno łatwiej odbudować zburzone miasto niż odbudować zawiedzione zaufanie. Jeśli w relacji ciągle spotykasz się z takim problemem, daj sobie spokój. 

  • Toksyczne relacje - o nich więcej tutaj. 

  • Jałowe relacje - takie, które nic nie wnoszą - może nie zagrażają nam specjalnie, ale często obdzierają z sił i energii. Wyjście z nich nie jest specjalnie skomplikowane, warto więc czasem po prostu wykazać się asertywnością i je uciąć. 


W decyzji pomoże na pewno świadomość i uznanie, że mamy prawo uciekać od ludzi, którzy nas ranią, niszczą, czy odbierają nam całą chęć do życia. 

Znów: nie z egoizmu, ale ze zdrowej troski o siebie.



Każda historia ma swój koniec, ale KONIEC to nie jest przecież koniec świata! 

Jak mieć dobre relacje? 

Na koniec warto podkreślić, że rozstaje to wcale nie musi być miejsce, w którym się definitywnie żegnamy. Znalezienie się w tym punkcie może być szansą na to, żeby z kryzysu wyjść obronną ręką, na zobaczenie, że skoro coś niedomaga, a nadal nam na sobie zależy, to możemy coś zmienić, zrobić, zadziałać. 

Kochać, przyjaźnić się -  to są czasowniki, a jak wiemy z lekcji polskiego - czasownik oznacza "robić coś". Dlatego jeśli chcesz mieć dobre relacje, pamiętaj o odpowiedzialności za nie. 

Rzadko coś nam spada z nieba i pozostaje w stanie niezmiennym ot tak, na zawsze. Miłość, przyjaźń, wymaga dbałości i czułości, jest zaawansowaną lekcją empatii.  

Kto tego nie wie, temu przyjdzie się żegnać wiele razy. 


Zainspirowany?! Podaj dalej! 


Zobacz również

17 komentarzy:

  1. nic niestety nie trwa wiecznie, ale trzeba iść do przodu takie życie

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest właśnie to z czym sobie najmniej radzę... Stare relacje mnie męczą, są jałowe i wpędzają w poczucie winy, gdy przestało mi poprostu zależeć... a teraz chciałabym zacząć tworzyć nowe relacje oparte na wzajemności, nie chcę już się zatracać, ale nie wiem jak dawać i brać. Chcę żeby mi zależało, bo obojętność to straszne uczucie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu,
      jeśli chcesz mojej rady, to po prostu inwestuj w te nowe i ćwicz asertywność- pamiętasz nasze zajęcia?
      To się wtedy pomału samo ułoży, jestem pewna.
      To czemu dajesz uwagę rośnie - powodzenia!
      M.

      Usuń
    2. Asertywność to u mnie temat przewodni ostatnio. Z tymi nowymi znajomościami też różnie, problem w tym, że pojawiają się na chwilkę i zaraz znów gdzieś ulatują.... Ale dziękuję Małgosiu, szukam, próbuję i nie poddaję się. Choć czasem trochę smutno, samotność potrafi dać w kość momentami.

      Usuń
  3. uwielbiam sposob w jaki konstruujesz zdania:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko fajnie, niby pięknie, z przemocą generalnie się zgadzam, ale jak to było w jednej bajce, "czasem ten kto bije, bardzo się czegoś boi". I sztuką jest pozwolić sobie to usłyszeć...

    Niemniej jednak za dużo dziś jest tego nie spełniania oczekiwań w danej materii, które upoważniają do opuszczania relacji. Nie mówię tu o przyjaźniach czy znajomościach, ale jeśli kobieta i mężczyzna wchodzą w relację, to powinno to być budowane nie na odhaczaniu punktów na check liście. To ja / Ty masz sobie odpowiedzieć na pytanie czy zechcesz temu komuś nieba przychylić, bez względu na wszystko i czy nie ustaniesz w tym jak mu się lista zdezaktualizuje. A dezaktualizuje się zawsze i na pewno będzie dezaktualizować. Bo życie to ZMIANA. Dlatego zamiast sobie myśleć, że mi to to, czy mi to tamto, trzeba pracować nieustannie nad tym, by mi sobie radziło i było przykładem dla drugiego. Być może to drugie, może potrzebować odrobiny więcej czasu na blask z nieba i na dalsze cudowne życie we dwoje ;)

    Zacznij zmianę od zmiany swojego myślenia o Tym z kim jesteś...
    Zacznij od tej empatii, która polega na tym by wejść w jego skórę i spojrzenia na wszystko jego oczami...
    Zacznij od wdzięczności za wszystko co dla Ciebie zrobiono, a nie wyliczania braków...
    Zacznij od SIEBIE :)

    Ta dam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomek,

      zawsze z uwagą czytam Twoje komentarze bo są mądre i często pokazują trochę inny punkt widzenia.
      Tu poruszasz sporo wątków. O biciu: oczywiście, że ono wynika ze strachu, ze skrzywdzenia, ale to nie usprawiedliwia - i ja dbając o siebie i empatycznie patrząc na osobę, która się tego dopuszcza jednak wybieram siebie. To radzę kobietom jeśli pytają. Ewentualnie terapię - ale jeśli terapia jest ultimatum i znów wynika ze strachu, a nie z własnej, faktycznie odczuwanej potrzeby, to nic raczej z tego nie będzie.

      Oczywiście, że trzeba zaczynać od siebie, ale moja perspektywa jest też taka, że a) wszyscy wchodzimy w związki uwikłani, każdy na swój sposób, b) niektóre związki się po prostu kończą.
      Gdyby było inaczej i tylko tak jak piszesz bylibyśmy skazani na trwanie np. w pierwszych neurotycznych miłościach - bo przecież zawsze jeszcze coś w sobie można zmienić.

      Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
    2. Tomku! Wszystko ładnie i pięknie. Jeśli chcesz coś zmienić to zacznij od siebie. Poczuj empatię, czasami ugnij kark, czasami schowaj dumę do kieszeni. Ale co zrobić kiedy ktoś ci raz drzwi uchyla i znów zamyka? Jak długo się dobijać do tych drzwi? Jak długo czekać na blask z nieba? Czasami niestety trzeba powiedzieć "dość "i iść swoją drogą,chociaż serce pyta, czy aby na pewno wyczerpałeś wszystkie możliwości? Pozdrawiam serdecznie ☺

      Usuń
  5. Bardzo dobry tekst i tak jasno i trafnie ujmujący mechanizmy zachodzące w związkach. Życie, po prostu życie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Very good text and so clear and aptly the mechanisms involved in relationships. Life, just life.

    หนังฝรั่ง

    OdpowiedzUsuń
  7. Swietny tekst. Mysle ze znalazlam w nim odpowiiedzi co robic by ruszyc z miejsca i wyrwac sie z relacji ktora mnie rani i w ktorej niestety ale czuje sie samotna, niezrozumiana. Ale tak chyba jest gdy partnerzy roznia sie tak mocno

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)