Toksyczni w pracy - jak się nie dać?

/
4 Komentarzy


Trudni, toksyczni współpracownicy to temat rzeka. Są w każdym biurze i każdej firmie. Zatruwają życie, a bywa że przyczyniają się do  naszej rezygnacji z pracy, czy poszukiwania nowej.  Nie ma szans, abyś w całej swojej karierze zawodowej nie spotkał któregoś z tych 5 typów. Jak z nimi egzystować?



Hania pracowała z Agatą od samego początku, ale dopiero po reorganizacji biura odczuła, jak bardzo koleżanka zatruwa atmosferę w pracy. Na open space jej krzyki i podniesiony głos było słychać trzy razy głośniej, a wybuchy złości z błahych powodów, terroryzowały kolegów nieraz na wiele godzin. Szef nie reagował, bo Agata była dobrą specjalistką, mówił tylko, że ma po prostu choleryczny charakter i radził schodzić jej z drogi.  

Hanka jest bardzo spokojna i cicha. Wydaje się, że nie ma związku, ale codzienne wybuchy Agaty przypominały jej rodzinny dom pełen awantur. Nie mogła skupić się na pracy, bolał ją brzuch, kiedy słyszała jak koleżanka zaczyna się "rozkręcać", miała ochotę uciec i schować się w mysiej dziurze. Kiedy po kolejnej nieudanej interwencji u szefa Agata nawrzeszczała na nią przy wszystkich i prawie doszło do rękoczynów, Hanka zdecydowała się działać. 

Wzięła 2 tygodnie zwolnienia, rozesłała CV, a za miesiąc pracowała już w zupełnie innym miejscu. Zanim podpisała umowę wypytała szczegółowo szefa i szefową HR o współpracowników. Nie było u nich żadnej "Agaty". Atmosfera była przyjazna, Hanka w nowym miejscu pracuje już 6 lat. 

Agatę podobno zwolniono dopiero kiedy wyzwała szefa od idiotów i rozbiła mu kubek na biurku.

Coś Ci to przypomina? 

Typów toksycznych ludzi w pracy jest więcej. Oto kilka z nich: 


1 . Awanturnicy

To pierwsza grupa toksycznych, trudnych współpracowników. Wbrew pozorom równie często spotyka się wśród nich mężczyzn co kobiety. To najczęściej cholerycy, którzy wybuchają szybko, nie kontrolują swoich emocji, a później nie bardzo pamiętają o co chodziło. Bywają bezpośredni i skuteczni, ale trudno się z nimi pracuje. 

Metoda na awanturnika? Nie wdawać się w pyskówki, nie reagować złością na złość, nie dawać się prowokować, ale także nie przyjmować roli ofiary. 

Jeśli awanturnik przekracza twoje granice reaguj stanowczo i żądaj reakcji przełożonych. Jeśli jesteś szefem, nie bagatelizuj wybuchów złości swojego pracownika, nawet jeśli wydają Ci się w pewnym sensie uzasadnione. Agresywne zachowania, wulgarne słownictwo, zagrywki rodem z placu budowy nie sprzyjają dobrej atmosferze w pracy - a ona przekłada się na skuteczność i efektywność zespołu.

Pozostawiając sprawy same sobie szkodzisz i firmie i pracownikom. 


2. Wiecznie niezadowoleni

Narzekanie to ich żywioł. Uczucie niezadowolenia w normalnych warunkach wyzwala kreatywność i chęć poszukiwania rozwiązań, ale nie dotyczy to sączących biurowy jad narzekaczy.

Ciągle coś im nie pasuje, tylko nie wiedzieć czemu nic z tym nie robią. 

Jeśli kolega lub koleżanka męczy Cię swoim negatywizmem, postaraj się szybko ucinać rozmowy. Narzekanie jest jak grypa. Szybko się rozprzestrzenia.



Spora grupa trudnych i toksycznych współpracowników to
umniejszacze i krytykanci.
Obejrzyj mój film na ten temat na Youtube! 


3. Plotkarze

Rozpowiadają niestworzone historie, dodają własne szczegóły, w firmowej kuchni prowadzą drugie życie. Łatwo stać się ich ofiarą, wystarczy jakiś szczególik z życia prywatnego, albo niezabezpieczone dokumenty na biurku. 

Z plotkarzami lepiej nie plotkować, bo to miecz obosieczny. Kiedy zaczynają snuć swoje niestworzone historie, najlepiej zmienić temat, albo przejść do służbowych zadań. 

Pamiętaj! Nie zwierzaj się biurowej plotkarze, ani plotkarzowi! Szybko obróci się to przeciwko Tobie!

4. "Pasożyty"

Nazwa nie brzmi dobrze, ale idealnie oddaje to jak funkcjonują osoby tego typu, więc może nie warto owijać w bawełnę? Osoby pasożytujące, tak jak robaki w przewodzie pokarmowym korzystają na potęgę z żywiciela. Czerpią z jego energii, pomysłów, dobrych rozwiązań. Kiedy pojawi się jakiś "smakowity kąsek", zbiegają się czym prędzej, są szczególnie miłe, uczynne, zgłaszają się do zyskownego projektu, mimo że wcześniej nie dawali się na niego namówić nawet perspektywą większych pieniędzy. Szybko kalkulują co się im opłaca. Kiedy uznają, że wszystko już wzięli, albo że "związek" z żywicielem przestał być zyskowny, porzucają go bez chwili wahania. 

Omijaj szerokim łukiem! Nie daj się podejść!Nie chodzi tylko o to, że zostaniesz wykorzystany, ale także o to, że po takim kontakcie tracimy energię i siły do działania. 


Denerwować się to katować siebie - często, przez głupotę innych.
Czy WARTO? 


5. Demony manipulacji

Manipulacja to taka forma wywierania wpływu na osobę lub grupę, aby nieświadomie i z własnej woli realizowała cele manipulatora. Osoby tego typu przekręcają informacje, wprowadzają zamęt, donoszą, dążą do konfrontacji, wtykają nos w nie swoje sprawy. 

Im bardziej "się dzieje", tym bardziej w to im graj. Jeśli po fakcie, zdarzeniu, czujesz się jak kupka nieszczęścia i nawet nie wiesz do końca co się stało i dlaczego postąpiłeś w określony sposób, bardzo prawdopodobne, że trafiłeś na manipulatora. 

Co robić przy kolejnej okazji? Nie dać się. Być bardzo uważnym. A najlepiej uciekać i nie utrzymywać kontaktu. 


Jak sobie radzić z toksycznymi osobami w pracy? Podsumowanie!

Przede wszystkim nie dać się i nie łudzić. Łatwiej i szybciej zmienić pracę niż człowieka. W korporacjach bardzo często istnieją procedury, które umożliwiają zastosowanie zmian w przypadku konfliktu czy trudności w komunikacji między pracownikami. Dobrze z tego korzystać. 

Jeśli dochodzi do sytuacji, które można zakwalifikować jako mobbing: warto reagować możliwie jak najszybciej i nie pozwolić na rozwój wydarzeń. Siła mobbera rośnie proporcjonalnie do spadku samopoczucia osoby mobbowanej. Im dalej w las tym trudniej coś zrobić. 

Pamiętaj: denerwować się to katować SWÓJ organizm przez głupotę innych. Nie ma takiej pracy, która byłaby tego warta. 


I na koniec...

Zanim dokonamy kwalifikacji kolejnych typów i stwierdzimy, że to ich wina, dobrze czasem także odwrócić lustro. 

Sami też bywamy neurotyczni, toksyczni czy choleryczni. Dla dobrej atmosfery, efektywności i skuteczności zespołu, dobrze przyglądać się też temu co innym w nas przeszkadza. Być może przyznamy im rację? Być może uda nam się coś zmienić? 

W końcu praca, to także rozwój!



Masz swoją historię w tym temacie? Podziel się i daj nadzieję innym! 


Zobacz również

4 komentarze:

  1. Miałam wątpliwą przyjemność spotkać się z takimi trudnymi pracownikami z dwóch perspektyw - współpracownika i przełożonego. Twoje porady są faktycznie bardzo praktyczne. Ja jednak z własnego doświadczenia dodałabym, że bardzo często dla dobra teamu oraz projektu najlepszym rozwiązaniem jest usunięcie takiego trudnego pracownika nawet, jeśli jest on świetnym specjalistą. Atmosfera w pracy ma ogromny wpływ na jej efekty, więc naprawdę warto rozważyć takie rozwiązanie, o ile rozmowy korygujące nic nie wnoszą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie złożyłam wypowiedzenie, ciesze się bardzo że odcięłam się od mojej wiecznie niezadowolonej koleżanki. Codzienne rozmowy o tym, że płacą za mało ( dostała tyle ile zaproponowała), złe godziny (elastyczne), niekompetentna leaderka (prawda, ale ile można tego słuchać), ogólnie nie jest tak źle, a opowiadała o tej pracy jak o piekiełku. Ja postanowiłam zmienić pracę, bo chciałam się dalej rozwijać, to usłyszałam tylko, żebym sobie nie zmieniła na gorsze, bo koleżanki żałują, że zmieniły ( to okropne miejsce, na które narzekamy 80% wspólnej rozmowy). Ta negatywna energia tak na mnie zaczęła oddziaływać, że widzieli to też moi bliscy. Zanim ta osoba została zatrudniona to bardzo lubiłam tą pracę, nieumiejętnie oceniając sytuację weszłam w nią w bliższą znajomość. Ufff, niedługo koniec miesiąca!! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym się podzielić swoją historią, choć nie wiem czy będzie pomocna.
    Jestem 32-latką. Parę lat temu podjęłam się pracy w małej firmie. Zajmuję się tam wszystkim. Począwszy od kadr,skończywszy na zamówieniach, po sprzątanie.Praca bardzo fajna, może nie mam poczucia rozwoju, ale wszystko jest tam dla mnie oczywiste, więc nie odczuwam co do moich obowiązków żadnych stresów (mimo, że jest tego dużo). Godziny pracy mi odpowiadają, pensja również (choć fajnie by było gdyby "premia" była w pensji- no ale uznałam, że skoro to ma być to jedno "dziwne" coś to na jakiś czas się na to zgodzę. Najpierw myślałam, że mój przełożony, a zaznaczę, że pracuję z nim w jednym pokoju bite 8 godzin, jest osobą "zakręconą", lecz z czasem okazało się, że poziom jego wyobraźni i "zakręcenia" powoduje u mnie dziwny poziom wycieńczenia. Zaczęłam odsuwać się od ludzi, gdyż czułam, że po 8 godzinach wysłuchiwania "dziwnych" czasami obrzydliwych i manipulacyjnych i okropnych historii jest dla mnie tak dużym obciążeniem, że nie miałam ochoty wysłuchiwać historii przyjaciół. Zauważyłam również, że gdy pokazuję szefowi brak zainteresowania, oraz jak chcę skupić się na pracy to przełożony atakuje mnie natłokiem zajęć, są to formy, których człowiek nie jest w stanie ogarnąć rozumem. Co dla mnie osobiście kończy się zasypianiem o 17 przy rozmowie z rodziną. Starałam się jakoś to sobie wyjaśnić, że może za mało się staram, że może szef ma gorsze dni, że może szef jest ze mnie niezadowolony. Starałam się poprawić. Więcej pracować. Nic nie pomagało,zawsze i zawsze było mało. Poczytałam o asertywności, zaczęłam powoli wprowadzać pewne zmiany w moim zachowaniu. Wówczas doszły do mnie plotki, że mam zmienne nastroje i że szef to już sobie ze mną nie radzi. Zatrudniona została dodatkowa osoba. Bardzo asertywna i pewna siebie. Po zakończeniu umowy, szef zakończył z tą osobą współpracę, mówiąc wszystkim, że ta osoba była zaburzona, że miała dwie osobowości, że się jej obawiał itd itd.... Ja poznałam tą osobę i jest to człowiek mądry, serdeczny,życzliwy, pełen zrozumienia ( mam z tą osobą kontakt). Po paru miesiącach, przyszła kolejna osoba, na stanowisko poprzedniej, po paru miesiącach wyszła i nigdy nie wróciła. Usłyszałam o kolejnych zaburzeniach tej osoby..... Podobnie do poprzedniej. Teraz znowu jestem sama z szefem i właśnie słyszę, że za mocno się przejmuję, że jestem emocjonalna, że pewnie mam problemy z hormonami:).
    No i pewnie ktoś powie, dziewczyno uciekaj. Jasne z przyjemnością, ale po takim praniu mózgu to ja nawet nie wiem co ja oczekuję. Mam iść na rozmowę i powiedzieć, że jedynym czego oczekuję to kontakt z normalną pracą. Oczywiście każdy wie co robi i bierze za to odpowiedzialność. Ja powiem, że na swej drodze pierwszy raz mam kontakt z osobą tak nieżywą i zakłamaną. To jest dla mnie niebywałe. Paradoks jest taki, że dzięki tej istocie, nauczyłam się najwięcej: poznałam samą siebie, poznałam swoje dobre strony, swe dobro i uczciwość, poznałam swoją cierpliwość i zrozumienie dla ludzkiej nieświadomości. Powiem, że to jest wciąż największa lekcja mojego życia. Gdyby nie kontakt z tak wypranym z wartości człowiekiem to nigdy nie poznałabym siebie i swojej szlachetności. Wiem również, że jak tego nie przepracuję do końca sama ze sobą, to pewnie na swej drodze spotkam podobną osobę.Wszelkie formy mobingu wynikają z lęku moberów, z ich ograniczeń, schematów myślowych, oni chcą ludzi poniżyć i upodlić, bo sami się tak podle czują. Nikt ich nie zmieni. Ale my możemy to odciąć, skupić się na pracy i czuć zadowolenie z samych siebie. Nie warto próbować zrozumieć, nie warto analizować, a trzeba patrzeć na siebie, a życie pewnie coś nam pokaże. Spostrzegłam jedno, wszędzie są dziwolągi i zawsze będą. Lecz ja nie muszę patrzeć na siebie oczami dziwoląga, lecz własnymi - szczerymi i prawdziwymi:).
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobra, każdy z nas ma jakieś ALE. Bywam upartą choleryczką. Teraz już nie, bo zmieniłam pracę. Ale jak pracowałam w miejscu, którego nie znosiłam, zdarzyło mi się kilka razy wybuchnąć na managera. Po prostu miałam dość.... Nie radziłam sobie ze stresem i durnymi wymogami. Teraz spotykam w pracy każdą z takich osób. Moja przełożona, niestety, jest plotkarą i obgaduje każdego pracownika. Nieładna cecha. Jest także jeden pracownik, pasożyt. Chociaż ostatnio się poprawił i ogólnie nie jest z niego zły człowiek. Jest też jedna starsza pani, która widzi świat w czarnych barwach. Narzeka i dramatyzuje. A do tego jest ciężka we współpracy czasem. Czasem się nawet cieszę, jak ma wolne. Chociaż ją nawet lubię. Ale chyba ona jest najtrudniejsza do życia. Do tego wydaje różne odgłosy, co mnie w naszym dość małym biurze rozprasza. I jest manager- nie ma jaj, ale spoko koleś. Też lubi wydawać odgłosy. A dodam, że jestem mizofoniczką, jeśli taka choroba w ogóle istnieje. ;-)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)