Podszyci lękiem. Co zrobić, żeby lęk nie przeszkadzał w życiu?

/
12 Komentarzy


Jesteśmy podszyci lękiem, a ten jest znacznie gorszy niż strach. O ile bać się jest zwykle zdrowo i naturalnie, o tyle życie w permanentnym lęku, który sami produkujemy jest nie do zniesienia. Co zrobić, żeby nie przeszkadzał nam na co dzień? 


Wiecie jaka jest różnica między lękiem a strachem? Strach wynika z realnego, uświadomionego zagrożenia. W przypadku lęku natura zagrożenia pozostaje nieznana, albo jest bardzo mgliście określona. 

Lęk nas osacza, osłabia i przywołuje do wyobraźni setki potencjalnych scenariuszy, które jeśli tylko im na to pozwolić potrafią całkowicie nas zablokować. Jest jak sieć, której nie widać. Nie można się ruszyć. 

Strach dostaliśmy od natury nie przez przypadek. Gdyby nie on pewnie nie przetrwalibyśmy jako gatunek. Ludzie, którzy się nie boją narażeni są na wiele zagrożeń, którym nie potrafią stawić czoła, nie mogą też ich trzeźwo ocenić. 

Gdyby nasz praprzodek się nie bał, stanąłby naprzeciw niedźwiedzia i zrobił: AAAAA. I to byłby koniec tej historii. Dlatego strach jest ok, ale już towarzyszący nam ciągle lęk wcale nie. 

Co z nim zrobić?


Podszyci lękiem

Dziedziczymy strach, lęk i o wiele wiele więcej, o czym pisałam tutaj. Być może dlatego tak wielu z nas w Polsce żyje w ciągłym lęku, który ma niewiele wspólnego z realnymi zagrożeniami, a właśnie z tym co sobie z różnych powodów projektujemy. 

Można to bagatelizować ale prawda jest taka, że lęk blokuje w rozwoju, zatrzymuje w miejscu i katastrofalnie wpływa na jakość życia. 

Ludzie podszyci lękiem nie podejmują wyzwań - bo co będzie gdyby? Nie wchodzą w nowe sytuacje -  bo a nóż widelec coś nie wyjdzie. Stoją w miejscu, czekają na pewność, na gwarancję i jeszcze trochę pewności w gratisie, żeby było na 100%. Nie reagują gdy im źle, bo lepsze znane bagno niż nieznane niebo. Przecież nikt żywy go nie widział, więc kto w to wierzy? 

Kiedy słyszę "a nie boisz się, że...", "a nie obawiasz się, że...", myślę sobie, że to straszne, tak ciągle wszystkiego się bać. 

Wiecie co jest jednak najgorsze? Że ludzie podszyci lękiem projektują swoje własne lęki na otoczenie: dzieci, męża, przyjaciół i społeczeństwo, jeśli mają na nie wpływ. 

W ten sposób lęki rosną i rosną. Otaczają nas i zatrzymują w pół kroku. I tak to idzie przez pokolenia, aż ktoś się wreszcie odważy i to zatrzyma. 


Potrafimy latać, naprawdę potrafimy -
tymczasem lęk każe nam wiecznie szukać jakiejś asekuracji.
Jeśli to także Twój przypadek, zobacz ten filmik - KLIK. 

Bez spadochronu

- Nie czułaś lęku, że zaczynasz wszystko od nowa? - zapytała dziennikarka Agaty Młynarskiej w jednym z wywiadów.  - Całe życie byłam podszyta lękiem. O wszystko. Lęk jest moim cieniem. I nigdy nie jest dobrym doradcą. Podobnie jak wewnętrzny krytyk, który długo we mnie siedział i mówił "Na pewno Ci się nie uda. Sama sobie nie poradzisz" 

On siedzi w każdym z nas i naprawdę tylko od nas zależy, kto i jak poprowadzi ten dialog. 

Osoby dla których życie w lęku i podejrzliwości wobec życia i ludzi jest codziennością i chlebem powszednim, pewnie nie dadzą rady zmienić tej narracji bez pomocy specjalisty. Warto jednak taką pracę podjąć. 

Jeśli jednak lęk towarzyszy Ci tylko od czasu do czasu, odważ się działać mimo niego. Spróbuj metod redukcji napięcia, pracuj z ciałem, uprawiaj sport. Zobacz co dzieje się, kiedy świadomie postanawiasz nie poddawać się własnym lękom. 

Przeważnie rozmywają się jak cienie we mgle. 

Lęk - jak z nim żyć? Odwaga, skąd ją wziąć?
Nie możesz żyć jak w bajce jeśli nie wejdziesz do lasu. 


Asekuracja nie ma sensu

Asekuracja nie ma sensu - mawiali Wallendowie, artyści cyrkowi, wykonujący akrobacje na linie. Demoralizuje, dając fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Obniża koncentrację, sprawia, że o wypadek dużo łatwiej. Jeśli boisz się, że spadniesz, to spadniesz. Jak w życiu.

Życie nigdy nie będzie przewidywalne. Życie zawsze prowadzi w jednym kierunku. Jak mawiają prześmiewcy, nie da się wyjść z niego żywym. Dlatego asekuracja i asekuranctwo -  tak na linie jak i w życiu - są bez sensu. Mamy bać się mniej, ale boimy bardziej. Zabezpieczamy tyły, goni nas przód, pomyślimy o przodzie,  goni nas bok, lina może pęknąć, polisę rozwiążą.   

Lęk pochłania olbrzymie ilości energii. Sprawia, że przestajemy mieć ochotę i siły na cokolwiek innego. Zamiast zajmować się życiem, zajmujemy się obawą o życie. Nieefektywnie, nieefektownie i smutno. 

Zamiast się asekurować na milion zdarzeń, których przewidzieć nie sposób, lepiej budować w sobie wiarę, koncentrację i poczucie, że damy sobie radę. 

Ufać sobie i wierzyć w siebie. Ufać życiu. Bać się i działać. Zamiast plątać supły - budować mosty. Uczyć się elastyczności, inwestować w umiejętności.

I wierzyć. Nade wszystko wierzyć, że chociaż nie wiem do końca jak będzie, to przecież zawsze sobie jakoś poradzę. Z lękiem i bez lęku. 



Podaj dalej. 



Twój elementarz na dobre życie - KLIK



Zobacz również

12 komentarzy:

  1. mam tak z jeżdżeniem autem:) nakręcam się przed, szukam wymówek by tylko nie jechać.. po czym wsiadam w auto i jade, bez stesu.. potem endorfiny mi biją do glowy i jestem z siebie dumna ..ale przed..już sama ochrzaniam swój umysł.. bo wiem ,ze to sztuczne nakręcanie się..

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo dzięki za ten artykuł, właśnie jestem w takim momencie życia,że buduję w sobie odwagę i zaufanie do siebie. ciężko jest, bo lęk miał nade mną władzę przez całe moje dotychczasowe życie,przeszłam terapię.teraz lepiej rozumiem siebie i innych. powoli poznaję siebie i uczę się sobie ufać.I powoli staję się dla siebie najlepszym opiekunem - taki mam cel na teraz.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Ufać sobie i wierzyć w siebie. Ufać życiu. Bać się i działać. Zamiast plątać supły - budować mosty. Uczyć się elastyczności, inwestować w umiejętności.
    I wierzyć. Nade wszystko wierzyć, że chociaż nie wiem do końca jak będzie, to przecież zawsze sobie jakoś poradzę. Z lękiem i bez lęku."
    To o mnie. Mimo katastrofalnej (naprawdę!) sytuacji rodzinnej, kiedy nic nie mogę zrobić, kiedy nie pomaga płacz, prośby ani groźby - boję się i działam. Nie wycofuję się. Bo jeśli się poddam, zamknę w sobie, rzucę tworzenie - jest po mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. A filmik - świetny i przerażający na samym końcu. Jednakże tak właśnie wygląda lęk.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziekuję, to cos dla mnie. Mam czesto lęki w niedziele, jak zaczynam myslec o wyjsciu z domu do pracy w poniedziałek ;-). Moj lęk przed lataniem powoduje, ze latam mniej niz bym chciala i mniej poznaje swiat. I wielu rzeczy nie robie, ktore bym mogla, majac dany talent- przez lęk. U mnie to wiąże się też z samooceną i wydaje mi się, że lekką postacią fobii społecznej jednak.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za ten tekst! :)
    Grażyna

    OdpowiedzUsuń
  7. Życie w ciągłym poczuciu lęku jest straszne...wiem coś o tym. Trzy miesiące temu pojawiły się u mnie paniczny strach, niepokoje, lęki o własne życie - okazało się, że to nerwica. Ten ciągły lęk o wszystko, szczególnie o własne życie jest najgorszy - najtrudniejszy przeciwnik do pokonania.Nie życzę nikomu go spotkać.Jest podstępny i kiedy zadomowi się w głowie ciężko się go pozbyć. Do nie dawna nie rozumiałam, czym jest piekło na ziemi. Różne lęki pozwoliły mi go doświadczyć. Mam nadzieję, że z pomocą psychoterapii uda mi się go pokonać. Tak, jak pisze autorka lęki mocno potrafią ocno ograniczyć życie- ja obecnie wegetuję...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja akurat bardzo się cieszę, że nie mam jako takiego lęku. A nie, właśnie sobie przypomniałam, że mam lęk przed... zrobieniem przewrotu w przód. Od czasu kiedy moja nauczycielka w podstawówce nakrzyczała na mnie, że źle go zrobiłam i naraziłam się na kontuzje, nie jestem w stanie zrobić przewrotu w przód. głupie wiem, ale tak to przed niczym innym nie mam lęku.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam tak, że staram się nie hodować lęku. Raz w m-cu wymieniamy Mikołajkowi rurkę tracheo - przez nią respirator podaje powietrze do płuc. Czasem przed wymianą paraliżuje mnie lęk. Wtedy szybko zabieram się za wymianę, dla mnie to jest jedyny sposób by ten paraliżujący lęk opanować. Po prostu zabrać się do roboty zamiast wyobrażać sobie co może się stać.
    Małgosiu- przy okazji dziękuję ��

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziekuje Pani Malgosiu, tych slow bylo mi trzeba...

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja nie umiem tego udostępnić 😣
    Wyświetla mi się kupa linków i tyle😣

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję za ten artykuł, Małgosiu. Ja zauważyłam w sobie taki lęk, strach, czy obawę, kiedy urodziłam córkę. Tak się boję o wszystkich, o nią...Ciągle układam jakieś scenariusze przedziwne. Nie jest to dobre.

    Pozdrawiam!

    M.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)