To może być dobry tydzień - 5 sposobów na poprawę nastroju

/
12 Komentarzy



To może być dobry dzień, dobry tydzień, dobre życie -  mam ochotę powiedzieć nie tylko Wam, ale także tym wszystkim, których spotykam na co dzień. 

Pani, która wstała lewą nogą i zamiast uśmiechu nosi na twarzy grymas niezadowolenia, panu który krzyczy, że potrąciłam kalekę, chociaż przecież minęłam go kołem o średnicy ponad metra, staruszkowi, który wygraża mi laską za to, że jadę spokojnie rowerem przez osiedle, a powinnam naokoło, w spalinach, szukając ścieżki między tirami, które podążają jedną z głównych arterii stolicy gdzieś na Wschód. Ale nie o tym chciałam. 

Nie o cudzym zgorzknieniu, nie o smutku, który rozdają za darmo i wielu bierze go, jakby nic lepszego nie było do wzięcia. To jest blog o radości i tej radości, zwykłej, nie lukrowanej, można szukać codziennie, w deszcz i w słońce, w oczach dziecka i we własnym pogodnym spojrzeniu. 

To może być dobry tydzień. Kruchy jak ciastko, słodki jak maliny z miodem, lekki jak chmurka waniliowego kremu. Trzeba tylko go doprawić tym co nas porusza, zakochać się w zwyczajności i aktywnie wystawiać się na nowe doznania. Wyjść poza schemat. Oto kilka pomysłów. 


1 )  Zrób sobie lody. Jakich nie ma nikt
 
Przepis jest banalnie prosty i można go modyfikować. U mnie będzie wersja lemoniadowa (do wody dodaj limonkę, cytrynę, miód, dorzuć listki świeżej mięty) -  a dla ozdoby -  kwiaty lawendy z balkonu. 

Moim hitem są też lody z solonym karmelem, które proponuje Dorota z Moich Wypieków.

Zjedz codziennie po pracy. Obserwuj jak cudownie zmieni się Twoje popołudnie, kiedy wprowadzisz do niego taki prosty, kolorowy akcent. 


 

2) Wstań o świcie, wyjdź z domu, kiedy miasto jest jeszcze prawie zupełnie puste

Tylko raz, tylko ten jeden raz. Nastaw budzik, poczuj przygodę. Pojedź do lasu, albo pobiegaj. Wyjdź na pole, niech gonią cię nawoływania kruków, a światło dnia wpada w źrenice. O siódmej rano, zaczyna się dzień, wróć do siebie przed nim. 



3) Zaplanuj zmiany w swojej życiowej przestrzeni

To proste. Wystarczy puszka farby, trochę pomysłów, garść inspiracji. Jedno popołudnie, jeden wieczór, trochę odwagi. To zmienia atmosferę na długo, dodaje sił, pozwala nabrać wiary w siebie i własne możliwości  Wszyscy to potrafimy -  wystarczy ruszyć głową i rekami. 

Mnie chodzi po głowie wykorzystanie farby tablicowej. Niekoniecznie w wersji czarnej :)  Dużo inspiracji znajdziecie też u Kasi z Twoje DIY. 
 



4) Przeczytaj codziennie jakaś bajkę

Nawet jeśli już nie jesteś dzieckiem. Wróć do klasyki, spotkaj Kopciuszka, zgub się w lesie z Czerwonym Kapturkiem, albo odnajdź w jednej z moich bajek

Zastanów się co ten "przypadkowy" wybór mówi Ci o Twoim życiu, o Twojej obecnej sytuacji. Wyciągnij wnioski. Twórz happy endy. 


5) I pamiętaj przede wszystkim, że: 

 
Źródło obrazka: http://idancemythoughtsofyouaway.tumblr.com


Dobrego tygodnia!!
 


Zobacz również

12 komentarzy:

  1. Przyznam, że jestem przerażona. I już zaczynam marudzić: bajka zanudzi, lody zaszkodzą a jak rozgrzebię te farby, to na pewno nie dokończę. A nawet jak dokończę to paskudnie będzie :( To wszystko powody co by Manufakturę pilnie studiować. Może znajdę się wreszcie po pozytywnej stronie życia...

    OdpowiedzUsuń
  2. Haniu, tu się nie ma co nie udać, to są proste sprawy:)A nawet jakby nawet, to co z tego? Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  3. ja np: zrobiłam sobie kilka pastelowych bransoletek. Wystarczy pójść do sklepu z koralikami, wybrać ukochane kolory z oceanu tam dostępnych, nawlec na żyłkę i grzechotać od rana z radością z ich piękna :-) i z satysfakcją, że to takie proste i tanie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kradnę pomysł na lody, po ciąży wszystko mi się wydaje za słodkie, a lody już najbardziej. Więc szukam czegoś, co mogłabym posłodzić sama wg uznania, a dodać np. zioła z mego ogródka balkonowego (ostatnio udało się nabyć nawet kolendrę!). Wielkie dzięki za Twój blog, jest taki inspirujący!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lavinko proszę bardzo:) U mnie królują w tym roku lody z samych owoców + dodatek, np. amarantus. Dosładzam ksylitolem wg uznania:)Pyszne:)

      Usuń
  5. Ooooo...jaki fajny post! Od razu poczułam przypływ energii, a przyznaję, że dziś z tym u mnie kruchutko było przez cały dzień ;)
    Dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A jak żyć, kiedy człowiek jest nietowarzyski i nie ma wokół siebie ludzi, choć stara się być dla nich dobry? Kiedy tak bardzo, bardzo się chce doceniać (i docenia) życie, a jest się ułomnym w tej jednej, a tak ważnej kwestii? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy,
      nie wiem w czym problem, bo nietowarzyskość to coś zupełnie innego niż samotność czy brak umiejętności utrzymywania relacji. Ja też nie jestem specjalnie towarzyska. Nie każdy z nas musi być bywalcem salonowym , nie każdy ma potrzeby tego typu i nie każdy się w tym odnajduje. Lepiej stawiać na jakość relacji, a nie na ilość. To nie ułomność, to indywidualność:) A jakie są Twoje przekonania na temat innych ludzi? Lubisz ludzi? Dobrze o nich myślisz? Od tego bym zaczęła/ Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Zapomniałam się podpisać, przepraszam, jestem Magda.
      Niestety o samotność bardziej chodzi. Wiem, że nigdy nie będę duszą towarzystwa, i nawet nie chcę być, też nie stawiam na ilość, ale teraz nie jest dobrze. Może lekki lęk społeczny + totalna nieświadomość, jak poznawać i zatrzymywać przy sobie ludzi. Jedna bliska osoba, z którą kontakt też coraz dalszy, a poza tym tylko znajomi na czas pracy, studiów itd. Którzy potem odezwą się, jeśli będą czegoś ode mnie potrzebowali. Wydaje mi się, że nie jestem wyjątkowo odpychająca, tylko zamknięta, i że w miarę umiem nawiązywać relacje. Ale potem zawsze zostaję sama. Kiedyś odczuwałam wewnętrzną niechęć do ludzi, ale usilnie pracuję nad pozytywnym stosunkiem. Zresztą gdy obserwuję ludzi, to moda na deklarowanie niechęci do innych jest wielka, i to przeważnie u tych, którzy uchodzą za pogodnych, towarzyskich itd. Nie rozumiem tego.
      Ale bardzo dziękuję za dobre słowa i pozdrawiam!

      Usuń
  7. Dobry ten przepis.Nie skorzystam, ale wykorzystam dla inspiracji. Zamiast lodów ugotuję zupę z cukini, wstanę i założę dobry nastrój i uśmiech, zrobię porządek z wiaderkiem śliwek...Obiecuję sobie że spróbuję zrobić coś, czego dawno lub nigdy nie robiłam, bo dzisiaj łaziłam po drzewach łapiąc śliwki (nie skończyło się to gipsem). Radość może zamieszkać pod naszymi dachami na stałe bez żadnej biurokracji i nie zajmuje dużo miejsca. Warto zrobić malutką zmianę w swoim życiu, żeby wywołać ławinę pozytywnych "komplikacji" i wywnioskować, że całe otoczenie zmienia się i staje się wobec nas przyjazne.Cieszmy się życiem.Dziękuję bardzo za rady bo są skuteczne!

    OdpowiedzUsuń
  8. good things are going to happen... rozpłakałam się...

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)