Pomyślę o tym.. dziś

/
1 Komentarzy
"Nie chcę o tym teraz myśleć. Pomyślę o tym jutro" - powtarzała jak mantrę Scarlett, bohaterka "Przeminęło z wiatrem". Zdanie to, było swego rodzaju zaklęciem,  magiczną formułką, która odkładała problemy i sprawy do załatwienia na wieczne potem. 

Nie różnimy się wiele od Scarlett. Lubimy odkładać, lubimy szukać właściwych momentów, dobrych dni, najlepszych okoliczności. Jutro, za tydzień, za rok, jak dzieci podrosną. Odkładamy marzenia, plany, uczucia, zakopujemy w kopczyku problemy, które może gdzieś tam w przyszłości uda się rozwiązać, odstawiamy na bok historie niedokończone i bajki bez happy endów. 

Czasami inaczej się nie da. Często jednak, odkładanie odbija się czkawką i sprawia, że problemy się piętrzą, a nasze poczucie zagubienia i osaczenia rośnie proporcjonalnie do nich. 

To co odłożone, przesunięte, ciągle w nas jest. Obciąża nasz system nerwowy, nasze myśli, wisi cieniem nad wszystkim co robimy.  Ma być łatwiej, jest trudniej. 
Jesteśmy całością, każda komórka ciała gromadzi, lub traci energię, w każdym kawałku skóry zatrzymuje się nasze napięcie i stres, nie ma nic za darmo. Ciało nie lubi zobowiązań z odroczonym terminem. Ciało je nosi i gromadzi, nie jest mu lekko. 

Zamiast jutro, pomyśl o tym dziś. Nie odkładaj do poniedziałku. Załatw co jest do załatwienia. Zmierz się z tym, z czym się zmierzyć musisz. A potem, bez względu na wynik; poczuj ulgę i lekkość. Korzystaj z weekendu. 

Prawda jest prosta: w głębi serca wiemy doskonale, co może czekać, a na co przyszedł już najwyższy czas. Nie okłamujmy sami siebie. Nie odkładajmy. 

Właściwy moment jest TERAZ. 



ps. Dziś spotkanie ze mną w Stu Pociechach. Zapraszam serdecznie o 17:30





Zobacz również

1 komentarz:

  1. Ja te słowa Scarlett zrozumiałam trochę inaczej. Bardziej taką sytuację gdy człowiek jest już tak bardzo przeciążony problemami, a zarazem zmęczony, że już "nie myśli". I w tej sytuacji chyba najlepszym rozwiązaniem jest jednak sen :-)

    Ale co do sedna się zgadzam :-) Nie warto odkładać nic na jutro, a najczęściej najtrudniejsze sprawy właśnie odkładamy. Ja sama nieraz się przekonałam, że rozwiązanie np. konfliktu tu i teraz jest o wiele lepsze niż "za jakiś czas".
    A z drugiej strony wydaje mi się, że są czasem sytuacje, sprawy, które lepiej odłożyć, właśnie na ten "właściwy" moment.
    Nie należy przeginać w żadną ze stron ;-) Tak mi się wydaje :-)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)