Kiedy nie ma miłości...

/
9 Komentarzy
Podczas biegania słucham muzyki. Czasem radia, czasem czegoś, co wybrałam z własnych zasobów. Odświeżam stare playlisty, wracam do rzeczy, których słuchałam lata temu, dobitnie uświadamiając sobie jak zmienia się gust, postrzeganie świata i sztuki -  kiedy zmienia się to co mamy w środku. 

Ostatnio wpadła mi w ucho stara piosenka Marysi Sadowskiej, pt. "Kiedy nie ma miłości".



I pewnie tak jak wpadła, tak by wypadła, gdyby nie pewna refleksja. 

Miliony osób na całym świecie marzą i śnią o miłości. Poszukują, jak bohaterka tej piosenki, "jakichkolwiek wzruszeń", miotają się po różnych drogach i bezdrożach, nie przeczuwając nawet, że to czego im najbardziej brakuje to wcale nie drugi człowiek. 

Tym wszystkim tęskniącym, wypatrującym, nie jest potrzebna miłość romantyczna i szalona jak majowa zieleń. Ani porywy serca co zrywają czapki z głów. To czego im naprawdę brakuje, to MIŁOŚĆ WŁASNA. Miłość do samego siebie. 

Ta prawdziwa, nie wyimaginowana, bez masek i makijażu. Miłość, w której jest akceptacja siebie samego, swoich słabości i mocnych stron, miłość dojrzała, która rodzi dobre myśli o sobie, która pozwala obejmować siebie miłością innych ludzi. Nie dlatego, że nie ma innego wyjścia. Nie z głodu i panicznej potrzeby serca, które mówi, że nie można być samemu. Ale dlatego, że kochając siebie wiem, że zasługuję także na to, aby ktoś inny mógł mnie kochać. 

Bez takiej miłości, bez miłości do siebie, pytanie o to CO DALEJ, jest jak najbardziej zasadne. Bez tej miłości, DALEJ nie będzie. A nawet jeśli, to z pewnością  bez  "długo i szczęśliwie". 




Foto: tumblr




Zobacz również

9 komentarzy:

  1. Pokochanie siebie i pełna akceptacja-szczególnie, gdy nie wynieśliśmy tego z rodzinnego domu...to TRUDNA SZTUKA.Coś o tym wiem.To jak droga po stromych schodach.A w związku z tym, że są strome, to czasem możemy się zachwiać i spaść o dwa, trzy stopnie w dół.Jednak ważne, żeby się nie poddawać, tylko wytrwale pokonywać kolejne stopnie.Bo na górze spotkamy osobę, która bardzo długo i z miłością na nas czekała.Z miłością, którą-jak powiedziałaś-nikt inny nas tak hojnie nie obdarzy.Spotkamy Martę, Dorotę, Grześka,Piotrka.SIEBIE.I to będzie jedno z najpiękniejszych spotkań w życiu.Dziękuję za ten blog.To taki promyk dla mnie.miłego, pogodnego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto, może nie jest to łatwa droga, ale jest jakaś inna? :)) Jest jak jest trzeba iść i tak jak piszesz wierzyć, że to ma sens :) Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz:)

      Usuń
    2. Najważniejszą miłością jest Bóg, to On otwiera serca, również do samych siebie i żadne mantry czy autosugestie nie pomogą tu na dłużej, po jakimś czasie znów zacznie wkradać się brak akceptacji do siebie. Prawdziwa przemiana następuje wtedy, gdy szczerze zaprosisz Jezusa do swojego życia, gdy na Niego otworzysz swe serce, a wtedy On dokona w tobie prawdziwych przemian. Dwa przykazania dał nam abyśmy kochali Jego i bliźniego swego jak SIEBIE SAMEGO, także On najbardziej czego pragnie to miłości, miłości do bliźniego takiej jak do siebie samych-szczerej prawdziwej dobrej, a wszysto swój początek ma w MIŁOŚCI DO NIEGO :) i to jest prawda, sprawdziłam na sobie, byłam nikim dla siebie, patrzyłam na siebie przez pryzmat innych, chowalam sie w sobie, teraz żyje w wolności i kocham siebie, lubie swoje towarzystwo i lubie poznawać siebie na nowo :) Pozdrawiam was i życzę wam abyście doświadczali tego samego. - Przebudzona ja, dzięki Niemu.. :)

      Usuń
    3. Z Bogiem to jeszcze inna historia...On też po coś wykreował ludzi takich jak Dorota, by wlewać radość, nadzieję i światło psychologicznymi mantrami i autosugestiami.Jeśli Bóg chce byśmy siebie kochali, to jak będziesz sobie mimo zrezygnowania i braku akceptacji siebie powtarzała codziennie "XY. kocham Cię" (czyli wchodziła w pewnego rodzaju autosugestię), to jestem głęboko przekonana, że Bóg się z tego ucieszy, czyż nie? :) Ale prawdą jest, że On nam pomaga na wielu płaszczyznach życia i w wielu syt, gdy upadamy z wyżej przeze mnie wymienionych "schodków" to On właśnie użycza nam swojego ramienia by się podnieść.Czasem możemy tego nawet nie dostrzec.Bóg też przemawia do Ciebie przez innych ludzi.Dzięki za te słowa, są również dla mnie ważne :)

      Usuń
  2. za mną ostatnio chodzi pytanie " Czy zaprzyjaźniłabyś się z kimś identycznym jak ty?" I jest to prawdziwy generator kolejnych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata, i jaka odpowiedź? Bo to dobre pytanie jest:)

      Usuń
    2. no wiem, że dobre:)
      na dziś odpowiedź jest taka, że łatwiej jest pokochać niż polubić. Może dlatego, że miłość ci wszystko wybaczy...;)

      Usuń
  3. Wg mnie z pozycji głodnego,niezaspokojonego i oczekującego kiepskie są rokowania na zdrowy związek i miłość.Jeśli najpierw zadbasz o to by pokochać siebie,zaakceptować i polubić wtedy spotkanie drugiej osoby na takim samym poziomie dobrostanu ma szansę na fajne bycie razem,na wymianę,wspólny rozwój i radość z tego,że ta druga osoba jest,nie wieszając na niej swoich deficytów,oczekiwań jest miejsce na dobre i na miłość.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam ten kawałek Marii. Przypomnialas mi o nim. Zalacze sobie na dobranoc... No wlasnie - co dalej?

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)