40 lat

/
6 Komentarzy


To zdarzyło się kilka lat temu, w czasie podróży do Francji. Najpierw zwiedziliśmy Paryż, potem pojechaliśmy do Bretanii pooddychać powietrzem, które pachnie oceanem. Przedostatniego dnia wróciliśmy w objęcia Wieży Eiffla i nazajutrz rano, mieliśmy odlecieć do Warszawy. Nie zarezerwowaliśmy noclegu, wynotowaliśmy tylko zawczasu kilka adresów, pod którymi można się w miarę tanio i wygodnie wyspać. 

Niestety, okazało się, że nie my jedni mamy michelinowski przewodnik po trójkolorowym kraju i w kolejnych trzech wybranych hotelach, ze smutkiem rozkładano ręce, informując iż mają "komplet". Udaliśmy się do schroniska młodzieżowego. Tam kompletu nie mieli, ale pokoi dwuosobowych również nie. Chcąc nie chcąc, zdecydowaliśmy się dzielić przestrzeń, w której znajdowały się dwa piętrowe łóżka, z miłą parą z Hongkongu.

Chłopak i dziewczyna -  świeżo upieczeni abiturienci jakiejś wyższej uczelni, odbywali właśnie 3 -miesięczną podróż po Europie. W Polsce już byli. W Oświęcimiu. Na Paryż przeznaczyli 2 dni -  potem jechali do Barcelony. Pewnie nie zapamiętałabym tej sytuacji, albo zapamiętała bardzo pobieżnie, ale w czasie naszych rozmów, rano, przy czarnej kawie i odłamywanej bagietce, padło kilka zdań o życiu i sensie podróżowania, które dokładnie utkwiły mi w pamięci. 

Chłopak mówił, że wyjechali teraz, zaraz po zakończaniu nauki, żeby wszystko (sic!) zobaczyć, bo potem nie będzie już czasu. Nie bardzo zrozumiałam o co chodzi, jakim brakiem czasu wykręca się nasz nowy znajomy i dopytałam, co ma na myśli. Odpowiedział, że jak już zaczną pracę, "dorosłe życie" to nie będą mogli podróżować dłużej niż tydzień, półtora, więc te 3 miesiące, te wielkie wakacje, które mają teraz, to jest coś co dają sobie awansem, "z góry" na najbliższych 40 lat. 




Pamiętam jaki dojmujący smutek ogarnął mnie kiedy zrozumiałam co ma na myśli. Czekało ich 40 lat harówki, mozolnego wspinania się po drabinkach kariery, po których, kiedyś, jeśli dożyją, spotka ich nagroda, w postaci emerytury, aparatu dobrej marki, który powiesi się na szyi i znów ruszy w podróż. Przerwa w życiorysie, pauza, którą ktoś wciśnie z nadzieją, że kiedyś znów wróci się w nurty życia.

Tak, każdy z nas ma inne poczucie sensu i inną wizję szczęśliwego życia. Ich była taka, może innej nie chcieli, nie oceniam. A może nie była to wizja, tylko przeświadczenie, przekonanie, które wpojono im skutecznie w procesie socjalizacji? 

Ich podróż, zaplanowana drobiazgowo, dzień po dniu, element po elemencie, skrojona na miarę oszczędzania czasu, bo przecież nie na miarę prawdziwego POZNANIA, które wymaga właśnie głównie czasu, raczej nie zmieniła ich sposobu myślenia. Nie dotarło do nich, że można inaczej i że szkoda 40 lat życia na to, aby stały się tylko przystankiem, epizodem pomiędzy szumną młodością, a emerycką nagrodą.  

Szkoda mi tych 40 lat. Nawet 10, nawet jednego. Szkoda, bo nigdy nie wrócą. Bardzo szkoda. Dane są raz, nie będzie repety. Co zmarnujesz, to popłynie, co wykorzystasz, już nigdy nie wróci. 

Nie przemawia do mnie wizja życia, jako odcinka przeciętego kilkudziesięcioma latami ciężkiej, prawie niewolniczej pracy, po której wreszcie zasłuży się na to, aby sobie naprawdę "pożyć".  

Nie przekonuje mnie też obraz malowanego przez społeczne normy obowiązku, konieczności czy ciążącego na nas fatum, które każe w pocie czoła zarabiać na chleb, żeby potem, przez ułamek czasu jaki nam pozostał konsumować go bezzębnymi dziąsłami. 

Ceń czas, który Ci pozostał -  napisałam w jednej z bajek. I staram się o tym pamiętać każdego dnia. Nie zgadzam się oddać moich 40 lat. Ani 20. Nie zgadzam się - bo nawet nie wiem, czy tyle mam. 

Nie zgadzam się.  Wybieram inaczej. A Ty???



Zobacz również

6 komentarzy:

  1. Ja tez sie nie zgadzam. Nie wiemy ile mamy czasu przed soba i dlatego trzeba swiadomie przezywac kazdy dzien, kazdy moment. Kazda przesada i krancowosc nie podoba mi sie. Aby docenic "czas odpoczynku i wakacji" trzeba miec "czas pracy". To tak jak cien, ktory ma prawo istniec tylko w obecnosci slonca...
    A wracając do podróży, gdy nie mam noclegu podłączam się zawsze na booking.com, ktory mnie lokalizuje i pokazuje hotele/hostele wokol mnie gdzie sa miejsca i za ile... W ten sposob dwa dni temu znalazlam sliczny hotelik w pięknym średniowiecznym miasteczku, gdzie nie mialo prawa byc ani jednego wolnego pokoju (ktos akurat anulowal i wrzucili na booking.com). Praktyczne i oszczedza wiele czasu...:)
    Pozdrawiam
    Nika

    OdpowiedzUsuń
  2. Niko , dziękuję za komentarz:) To było dobrych parę lat temu i nie śniło nam się wtedy o mobilnym internecie :)Teraz, rzeczywiście jest o wiele prościej:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też się nie zgadzam. Tylko nie wiem jeszcze jak tą niezgodę przełożyć na praktyczną stronę życia... Ale poszukuję sposobów...poszukuję ;) Dzięki za manufakturę radości i Bajki o życiu :) Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również się nie zgadzam. Nie można zaplanować z góry życia na 40 lat. Należy je przeżyć tak, żeby nigdy niczego nie żałować. I co najważniejsze na wszystko należy znaleźć czas: na pracę, na naukę, na robienie kariery, ale też czas dla przyjaciół, dla rodziny i czas na chwile relaksu. Życie jest piękne, trzeba cieszyć się każdą chwilą, nawet najdrobniejszymi sprawami. Bo to co przeżyjemy nigdy już do nas nie powróci :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wazny post.Akurat trafilas na obcokrajowcow a mogli to byc Polacy.Kiedy kilka lat temu zaraz po studiach chcialam wyjechac do Francji zyczliwi pukali sie w czolo mowiac,ze sobie nie poradze,bo inny kraj,kultura,ludzie niekoniecznie zyczliwi...No i wypadaloby juz zaczac prace i zbierac na emeryture.Moje kuzynki powychodzily za maz za pierwszego,ktore porosil o reke-nigdy nie wiadomo,czy kiedykolwiek ktos inny zada to pytanie,zaraz potem dziecko,bo rodzina juz pyta pozniej szybko 2,bo niedobrze jak jest za duza roznica wieku no i panszczyzniana praca po "praktycznych studiach".Chcialam tez nawiazac do postu o cegielce,znakach.
    Dzis mieszkam w Paryzu,dziele zycie z czlowiekiem,dla ktorego byc jest wazniejsze niz miec.Prowadze "domowe przedszkole".Staram sie zyc tu i teraz."Poradzilam sobie".Buduje swoje zycie tak jak mi w duszy gra a nie tak jakby chciala pani z 3 pietra czy ciocia Klocia.Pozdrawiam tych,ktorzy sluchaja glosu wlasnego serca i maja odwage by soba
    Aleksandra Julia K-B
    ALeksandra Julia

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakże się cieszę, że do Pani Małgoś trafiłam. Bajki o życiu zakupiłam i przyznam, że czytając je po raz pierwszy każdą z nich wertowałam linijka po linijce 2x;) Nie żebym nie rozumiała, ale bym zapamiętała to wszystko, o czym Pani pisze. Bo to wszystko niby wiemy lecz zapominamy tak łatwo w pędzie dzisiejszego życia. Podróże zaś kształcą, pozwalając odpocząć od galimatiasu jaki nas sprawia los, ucząc z kolei innych, wartościowych rzeczy.Bywa, że czasami chcemy już być, bo mieć nie mamy już czego. Dziś żyję z dnia na dzień, który wciąż zaskakuje. I marzę o podróży swojego życia, na którą mnie po prostu nie stać. Dobrze, że dostęp do internetu pozwala nam choć trochę pobujać w przysłowiowych obłokach:). Z uśmiechem na twarzy pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję, że mogę co dzień tu zaglądać:) Ruda

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)