Uda się!

/
7 Komentarzy
Moja córka podczas zabawy, układania klocków, wspinania na łóżko, zakładania samodzielnie butów; często mówi: "uda się". Jeśli coś nie wychodzi krzyczy dodatkowo: "Mamo pomóż!". Nikt jej tego nie uczył; sama na to wpadła.  I jest to chyba idealna i banalnie prosta strategia sukcesu. 

Dorośli mają inne strategie. Opierające się raczej na "to się nie może udać", "to trudne", "może i się uda, ale co będzie jak się nie uda?". Rzadko też proszą o pomoc. 

Kiedy patrzę na moją córkę podczas zabawy albo jakiegoś małego, właśnie wymyślonego projektu, to widzę, że wkłada ona w niego całą swoją uwagę; chwilowo jest zaabsorbowana tylko tym i traktuje jako rzecz oczywistą fakt, że to się przecież powinno udać! W razie silnego oporu materii, wie, że zawsze można wesprzeć się pomocną dłonią kogoś, kto jest w pobliżu. 

Strategia "Uda się" -  to jedyna sensowna strategia. Jeśli uważasz, że się nie uda -  pewnie  jak zwykle masz rację. Bezbłędnie przekonasz do tego swój mózg, a ten sprawi, że słowo stanie się ciałem. Jeśli nie wierzysz w to co robisz, po co próbujesz i narażasz się na niepotrzebną nikomu frustrację? 

Weź swoje "Uda się", a kiedy coś jednak nie idzie, proś o pomoc. Pamiętaj też, że czasami trzeba zmienić sposób, drogę do celu. Inaczej ryzykujesz jazdę na martwym koniu. O co chodzi? Zajrzyj koniecznie Tutaj. 






Zobacz również

7 komentarzy:

  1. No to jeszcze raz;)
    Jako ludzie dorośli wyrastamy z tego entuzjazmu w działaniu i niezachwianej wiary w swoje możliwości,
    Od dziecka można na nowo się tego uczyć...
    hmmm chyba powoli dojrzewam do zostania mamą:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam czytać Twoje teksty, biorę je w całości, niemalże bezkrytycznie ;-) Ale odnośnie tego mam jedno pytanie. Jak rozpoznać, że koń na którym jedziemy jest martwy? I że jest to ten sam koń, co zawsze? Bo ja chyba zaczynam wątpić, że potrafię to dostrzec.
    Pozdrawiam, I.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ioanga,
    rozumiem, że czytałaś tekst z linka? A po czym poznać trupa? Brzydko pachnie, nie oddycha, nie ma w nim energii, życia, nic się w nim nie rodzi, nic w nim nie budzi entuzjazmu itp. Myślę, że to się wie, ale niekoniecznie chce przyjąć;) A co do tego samego konia; Einstein mówił, że szaleństwem jest robić ciągle to samo i oczekiwać innych rezultatów. Tak samo z tym koniem; jeśli to co Cię "ciągnie"; to jest w kółko to samo, to chyba musi być ciągle to samo zwierze; bez względu na maść :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak wiele mądrości możemy się uczyć od dzieci :) powinniśmy ich słuchać i starać się zrozumieć a nie bezmyślnie wpajać im do głowy nasze 'dorosłe' dogmaty 'nie wychylaj sie', 'nie mow za duzo', 'siedz cicho', 'Twoje zdanie sie nie liczy' (...) i wiele innych.

    OdpowiedzUsuń
  5. wspanialy post.
    Pozytywnym nastawieniem zdzialamy "cuda".Szkoda tylko,ze w Polsce tak wiele osob marudzi.Odkad mieszkam we Francji zmienilam podejscie do wielu spraw.Nauczylam sie cieszyc z drobiazgow,usmiechac spontanicznie i na pytanie jak leci odpowiadam:dobrze.Bo rzeczywiscie tak jest.Jestem zdrowa, mieszkam w pieknym miejscu,mam fajna prace- pracuje z dziecmi,cudownego mezczyzne....Przykro tylko jak rozmawiam z niektorymi kolezankami z Polski i odpowiadam,ze jestem szczesliwa patrza na mnie podejrzliwie.Jesli z entuzjazmem podchodzimy do zycia,otaczamy sie "zywymi" ludzmi (nietylko koniami) swiat nam sprzyja.

    OdpowiedzUsuń
  6. To takie oczywiste, prawda? Uda się. Pomóż mi. Mogę. Chcę. Takie naturalne.

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny, prosty tekst, a mnie, starej, oklapłej emocjonalnie istocie wytłumaczył bardzo, bardzo wiele

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)