Psychopata za biurkiem

/
3 Komentarzy


Pewien psycholog badający osobowość antyspołeczną, zamieścił w gazecie anons, w którym napisał, że poszukuje do pracy osoby przebojowej, łatwo nawiązującej kontakty, prężnej, nie bojącej się ryzyka, otwartej na nowości i przygody i dobrze radzącej sobie z ludźmi.  

Coś Wam przypomina to ogłoszenie? Widzieliście takie? Ależ oczywiście! Te i podobne cechy są wymagane właściwie na każdym  kierowniczym stanowisku. Kto odpowiedział na ogłoszenie zamieszczone w prasie przez wspomnianego psychologa?  W większości tzw. "drapieżcy"; czyli osoby w mniejszym lub większym stopniu posiadający cechy osobowości psychopatycznej. 


Psychopaci są wśród nas

Szacuje się, że w populacji występują w około 1 %, ale jak sugeruje to i inne badania, w miejscach szczególnie do tego predestynowanych, czyli takich gdzie promuje się zachowania przede wszystkim skuteczne, bez względu na ich etyczną ocenę,  może niebezpiecznie rosnąć i osiągać nawet 25 %.


Antyspołeczny, czyli jaki?

Człowiek o osobowości antyspołecznej ma tendencję do manipulowania innymi, traktowania ich instrumentalnie, nie liczy się z uczuciami osób, które go otaczają,  posiada deficyt sumienia i brak poczucia winy. Ma niską tolerancję na frustrację i oczekuje natychmiastowej, bezzwłocznej gratyfikacji, inaczej wpada we wściekłość. Pieni się i wrzeszczy; gra na emocjach, grozi, straszy, często pozornie grzecznie, w białych rękawiczkach i okrągłymi słowami. 

W jednym zdaniu: to co służy interesom takiej osoby, jest dla niej etyczne i dobre -  pojęcia te nie funkcjonują w innym obszarze odniesienia. To co czują, widzą i mówią inni ludzie nie ma większego znaczenia. Cudza krzywda, łzy, smutek to cudzy problem, który w najmniejszym stopniu nie dotyka człowieka o podobnych skłonnościach. 


Szef psychopata?

Wiele osób nienawidzi swojej pracy. Wiele uznaje ją za największe źródło frustracji i obciążenia w psychicznym życiu. Bardzo często nie chodzi o samą pracę, ale o ludzi, z którymi się współpracuje, o szefów, którzy uprzykrzają życie tak, że dominującym uczuciem związanym z biurem, szkołą zdaje się być poczucie zagrożenia i permanentny strach. 

Ludzie ludziom zgotowali ten los. Nie znam dużej, wielopoziomowej firmy, która radziłaby sobie skutecznie z tym problemem. Nawet w czasach strachu przed oskarżeniem o mobbing, molestowanie itp. póki osoba bezwzględna jest skuteczna, wydajna i działa w granicach prawa ( które nie zawsze pokrywają się z granicami moralności) nic jej nie grozi. Zarządzanie twardą ręką ma się dobrze; manipulacja kwitnie jak kwiaty w czerwcu. 


Dlaczego władza demoralizuje?

Władza jest potężnym afrodyzjakiem. Jest potężną bronią, magnesem, przyciąga ze zdwojoną siłą osobowości, które lubią, kiedy ich racja jest zawsze na górze. Jeśli taka postawa jest dodatkowo promowana:  chociażby jasno widocznym przyzwoleniem, ścieżką awansu, to sprawa zaczyna wyglądać poważnie. 

Kompensowanie sobie własnych świadomych, lub nieświadomych braków grą na żywym (cudzym)  organizmie nigdy nie jest etyczne. Uważam też, że na dłuższą metę jest nieskuteczne. Świat jest mały. Ile mostów można za sobą spalić? Ile miast pozostawić bezludnych?  

Kiedy tkwi się w miejscu, które nosi znamiona toksycznego, wydaje się często, że tak być musi, że inne ekoświaty nie istnieją, że nie da się inaczej. Wystarczy wyjść za bramę, spojrzeć z boku, odetchnąć, czasem wyjechać na dłużej; żeby uświadomić sobie, że nie warto żyć w piekle, do którego dobrowolnie chodzi się co rano. 

Szukanie rozwiązań i walka o swój psychiczny dobrostan nigdy nie jest błędem. Nigdy. Nie wszystko da się kupić za pieniądze. Nie wszystko warto poświęcić. Pracę, szefa, miejsce życia zawsze można zmienić. Sobie samemu codziennie patrzymy w oczy. 




Inspiracja: "Pracując z wrogiem" Jagny Kaczanowskiej w Twoim Stylu.


Zobacz również

3 komentarze:

  1. W wyjątkowo dobrym momencie to czytam...;-) Jakby ku utwierdzeniu ;-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i ja rowniez!
      Gosiu, niesamowita jestes,uwielbiam tu zagladac!:)

      Usuń
  2. Już to przerobilam... Nic dodać, nic ująć, tylko uciekać i się ratować

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)