Radości codzienności: dzieci

/
2 Komentarzy



Kilka miesięcy temu, zainspirowana pytaniem jednego z czytelników, próbowałam odpowiedzieć na pytanie: "Czy dzieci to radość czy harówka?" Nie ma rodzica na świecie, który nie odczuwałby czasem przesytu harówki nad radością i nie ma co udawać, że macierzyństwo pokrywa warstwa słodkiego, różowego lukru. Kto nie wierzy, musi koniecznie zajrzeć tutaj.
Ale w listopadowe przedpołudnie, kiedy deszcz puka w parapet, a kałuże zmieniają ulice w ocean szarości, chciałabym napisać nie o znojach i trudach, ale właśnie o radości -  którą można czerpać i obdarzać w związku z posiadaniem i wychowywaniem dzieci. 

Nieodżałowana Chustka w ostatnich tygodniach życia pięknie i bardzo poruszająco żegnała się ze swoim małym synkiem. Pisała o polewaniu plecków ciepłą wodą, o ogrzewaniu piżamki, o czasie, który jest tak cenny, bo zostało go niewiele; a jednocześnie tak ważny, że wypełniają go już tylko sprawy proste i oczywiste, dające radość; zwykłe bycie i czucie, towarzyszenie ukochanym, prozaiczne przelewanie się chwil, które są jak woda, co nigdy nie stoi w miejscu. 

Tak, każdy z nas rodziców, miewa dosyć. Czytania książeczek, chodzenia na plac zabaw, nudy dnia codziennego, eksploracji krzaków i najbrudniejszych zakątków w okolicy; marudzenia, smarkania, kaszelków i tego co robi się raz milionowy, a dobrze byłoby udawać, że właśnie pierwszy. Z trudem wykrzesujemy entuzjazm, zainteresowanie, marnie kopiujemy dziecięcą radość bycia. Ale chyba właśnie w tej prostej, codziennej radości, tkwi tajemnica rodzicielstwa; w tym żeby było radością, przeplataną momentami znużenia, a nie wiecznym znojem, w którym od wielkiego święta połyskuje perełka wiecznej pomyślności. 

Lubię spędzać czas z moją córką; ale świetnie pamiętam zeszła zimę; kiedy obie; na różnych poziomach i z różnych powodów zaczynałyśmy mieć siebie dosyć. Codzienna radość zaczynała przygasać i ocierać się niebezpiecznie o szarość; zwyczajność zaczynała robić miny i straszyć wizją daleką od tej, którą chciałyśmy oglądać. Trzeba było coś zmienić, poszukać rozwiązań. 

Dzieci są najczulszym barometrem fałszu i udawania. Bo one nie fałszują zainteresowania, nie udają ciekawości, nie markują cierpienia ani radości. Te mało chwalebne umiejętności, zdobywamy później, w procesie bolesnej czasami socjalizacji. Posiadanie dzieci to okazja do tego, aby wsiąść w pociąg do przeszłości; zapomnieć o swoim skostnieniu, powinnościach i okolicznościach usztywniających; zacząć pięknie tracić czas i pięknie się cieszyć. 

Radość mieszka w codzienności: w kałuży, po której można skakać, w piernikach, które można wycinać, w piosenkach, do których można wspólnie tańczyć, w książeczkach z obrazkami,  które można z pasją dwulatka odkrywać na nowo. 

Czasami tego nie widać. Czasami zarzucamy tę rodzicielską radość mantrami w stylu "muszę ugotować obiad", " nie mam czasu na głupoty", "pośpiesz się, musimy zdążyć na autobus" itp. Nasz czas; ten mierzony dniami naszego życia i ten mierzony dzieciństwem naszych dzieci; nie jest wieczny i jak wszystko na tym świecie przepłynie, odejdzie jak woda. Dlatego chyba największa rodzicielska lekcja oprócz budowania w sobie szacunku i wiary w małego człowieka; to lekcja odnajdywania dziecięcej, prostej radości, w tym co właśnie jest. Jeśli się ją odrobi; a przynajmniej zacznie dostrzegać, co jej do zrobienia, zwyczajność nabierze kolorów. I zabierze rodzica wraz z dzieckiem, w cudowną podróż -  na skraj tęczy, do ogrodu pełnego mokrych liści, czy w świat baśni, które ogrzewają serca i poruszają dłonie. 

Granicą jest tylko nasza wola i wyobraźnia.

Warto się tam udać. Bon voyage!







Zobacz również

2 komentarze:

  1. do wydrukowania i powieszenia na szafie w sypialni:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, że przy okazji tego artykułu, wspomniałaś o „Chustce” czyli Joannie Sałydze.
    Była cudowną kobietą, matką, która walczyła o życie, zmagając się z chorobą nowotworową. Myślę, że bardzo dobrą informacją jest ta, że powstał film dokumentalny o Chustce i zapewne będzie warty obejrzenia tym bardziej, że opowiada o współczesnej, niezłomnej bohaterce.
    M.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)