Pobita tradycja

/
1 Komentarzy
Życie jest jak rzeka, ma swój początek i koniec, ma swoje stacje zwrotne, zakręty, meandry i wodospady. Skądś wypływa i dokądś dąży; nie jest pustką, dążącą do pustki, ale układem danych, które zbierają się w zakamarkach jak kamienie i muł; albo puszczają dalej, albo z jakiś powodów zatrzymują w miejscu. 

Wychowanie, posiadanie dzieci, to element tej drogi; układanki, w którą jesteśmy wszyscy uwikłani. Chcemy czy nie,  jej elementem jest przeszłość; nasza, naszych rodziców, naszych dziadków, pokoleń tych, którzy żyli przed nami. 

Maciej Bennewicz na swoim blogu pisze: "rodzice zaraz po urodzeniu dziecka otrzymują potajemnie, od bliżej nieznanych strażników kultury, wielką księgę, w której zapisane są wszystkie charakterystyczne dla danej zbiorowości wzorce wychowawcze, wraz z konkretnymi wypowiedziami, w rodzaju: Nie pyskuj gówniarzu. Jak dorośniesz to się nauczysz. Dzieci i ryby nie mają głosu. W tej chwili się uspokój. Grzeczne dziewczynki tak się nie zachowują. Nie pozwalaj sobie. No ślicznie. Pokarz babci jak pięknie wszystko zjadasz. Usiądź prosto. Nie dyskutuj. Nie denerwuj mamusi. Nie biegaj, bo się spocisz itp. A potem tata i mama wkuwają je na pamięć, żeby przekazać maleństwu." 

Dobrze, jeśli jesteśmy świadomi tego dziedzictwa; dobrze jeśli umiemy ocenić jego wartość i pracować nad tym, co chcemy zabrać ze sobą w dalszą drogę. 
Problem jednak w tym, że jesteśmy często ślepi i głusi na to, co nas ukształtowało i zamiast zadawać sobie trud analizy swojego zachowania i kształtowania życia swojego i swoich dzieci, według własnych reguł; przejmujemy bezkrytycznie to, co ktoś, gdzieś, kiedyś, wpisał w nasze "oprogramowanie", w naszą księgę przekonań. 

Tak, przemoc się dziedziczy, mimo, że naukowcy nie są w stanie wyodrębnić genów, które byłyby za nią bezpośrednio odpowiedzialne. Przemoc idzie z nami przez pokolenia. I jest to dziedzictwo haniebne i smutne. Ponad połowa Polaków, twierdzi, że klaps to nie przemoc. Że krzyk, obrażanie, straszenie i szarpanie dziecka, to element wychowawczej gry, bez której wyrośnie ono na bandytę i nieszanującego żadnych reguł chuligana. Za przemoc uważa się bicie dotkliwe, takie które pozostawia ślady na ciele, o śladach na psychice, które są gorsze często niż znikające po tygodniu siniaki, bezmyślnie się zapomina. Groźba użycia przemocy, czy wiszący w widocznym miejscu pas, który ma dyscyplinować dziecko to już jest przemoc. Zaczyna się zanim ktokolwiek podniesie rękę.

Przemoc zawsze jest zła i zawsze rodzi przemoc. Bicie dzieci to kultywowanie tradycji, która każe traktować człowieka przedmiotowo, która odbiera człowieczeństwo i rani na całe życie. To nic, że tych ran nie widać. 

Dziś Dzień Zapobiegania Przemocy wobec Dzieci. Przemoc nie musi być tradycją. Mamy wpływ na to, czy pójdzie z nami przez kolejne pokolenia. Możemy ją usunąć z naszego drzewa genealogicznego. Możemy zdecydować o tym, że przemocy nie będzie się stosowało wobec naszych dzieci; ale także swoją niezgodą na nią, dawać przykład i tamę, dla przemocy wobec dzieci, które mieszkają, żyją gdzieś obok.

Astrid Lindgren pisała „O tym czy dziecko będzie serdecznym, otwartym, ufnym człowiekiem umiejącym współżyć z innymi, czy zimną , destrukcyjną samotną istotą – decydują ci, którzy przyjmują dziecko do świata i uczą , co to jest miłość, albo nawet nie starają się pokazać, czym jest miłość. Człowiek uczy się wszystkiego od tego, kogo kocha,  powiedział Goethe, a więc musi to być prawda. Dziecko, do którego podchodzi się z czułością i które kocha swoich rodziców, od nich uczy się wrażliwego stosunku do otaczającego świata i na całe życie zachowuje taką postawę."  

Nie istnieje coś takiego jak przemoc uzasadniona miłością czy troską o dziecko.  
NIE MOŻNA DZIECKA BIĆ Z MIŁOŚCI I TROSKI.

Przemoc wobec dzieci, nie jest kwestią genów, tradycji, dziedzictwa, własnego doświadczenia -  ale kwestią naszego wyboru. 

Zatrzymaj błędne koło. Wybierz inaczej. Powiedz STOP przemocy.






Zobacz również

1 komentarz:

  1. Piękny wpis i gorąco popieram akcje, sama w dzieciństwie zaznałam przemocy fizycznej i psychicznej a teraz od roku powoli uzdrawiam siebie aby w przyszłości stworzyć kochający dom. Polecam książkę "Radość" Aleksandra Lowen'a każdemu kto chce otworzyć oczy na skutki "bicia z miłości".
    Pozdrawiam z coraz szczęśliwszego serca i dziękuję że dla nas piszesz :)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)