Bądź niegrzeczny - (a)

/
10 Komentarzy


Grzeczność nie popłaca. Wiemy o tym od dawna. Nie chodzi rzecz jasna o promowanie złych manier, chamstwa i prostactwa, ale o grzeczność rozumianą jako życiową postawę wiecznej pokory i pełnego przystosowania do wymogów zewnętrznego świata i otaczających nas ludzi. Powtarzamy frazesy o tym, że „pokorne ciele dwie matki ssie” -  chociaż nawet kiepsko zorientowani w biologii wiedzą, że w naturze ten, który cierpliwie czeka aż się wszyscy wokół najedzą może się sam skazać na okrutną, głodową śmierć.

Grzeczni nie mają łatwego życia. Grzeczne dziewczynki nie awansują, grzeczni chłopcy rozbijają się o ciężkie od agresji pięści, a grzeczne dzieci żyją w przeświadczeniu, że to co naprawdę czują i myślą, nie ma dla nikogo większego znaczenia. Najważniejsze to siedzieć cicho i nie sprawiać problemów.

A jednak prawie wszyscy rodzice chcą mieć „grzeczne” dzieci. Pracodawcy nie lubią niepokornych managerów, a o kobietach, które tupią nogą na konwenanse i idą tam gdzie chcą mówi się, że mają poprzewracane w głowie. 

Wydaje nam się, że afiliacja – czyli pełne przystosowanie do warunków dyktowanych nam z zewnątrz jest wyjściem optymalnym i zdrowo oszczędzającym naszą energię. Nic bardziej mylnego. 

To co tłumione odzywa się zawsze. Nawet jeśli odchodzi w cień to kiedyś z niego wyjdzie. Nawet jeśli daje chwilowe poczucie dobrze spełnionego obowiązku, to uderzy kiedyś obuchem w potylice i podetnie nogi.

"Nie trzeba być grzecznym. Nie trzeba pokornie wlec się na klęczkach przez sto mil po pustyni. Wystarczy pozwolić miękkiemu zwierzęciu ciała kochać to co kocha” pisze Mary Oliver

Bo czy robienie ze swojego życia pokuty i ofiary, w imię tego jak czyimś zdaniem powinno ono wyglądać ma sens? Czy prowadzi do nieba? A jeśli nawet, to jak to niebo wygląda? I czy aby na pewno chcemy tam trafić? 

Amerykański filozof Mark Rowlands pisze, że choć wzdryga się  na myśl ile razy przyjdzie mu żałować tych słów, to w istocie zbawi i ocali nas nasze nieposłuszeństwo. I choć wzdrygam się wraz z nim  -  to zgadzam się z nim, po stokroć zgadzam. 




Zobacz również

10 komentarzy:

  1. o tym nieposluszenstwie/posluszenstwie pisal rowniez Marshall Rosenberg: ze swiat upadnie nie od nadmiaru chemikaliow wycinania drzew, roztopiania sie antarktyki... swiat zawali sie bo zbyt wiele z nas nauczylo sie byc poslusznym i sluchac ludzi u wladzy, nawet tych pokroju Hitlera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, bardzo ciekawe. Ta niepokorność powtarza się dość często w wielu pismach mądrych ludzi: myślę, że bez niej w ogóle nie ma rozwoju i chyba dlatego jest taka ważna.
      Pozdrawiam Cię serdecznie:)

      Usuń
  2. Grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne tam gdzie chcą:):
    Grzeczna dziewczynka, zgodnie z założeniami PbP, to dziewczynka, która mówi "tak" lub "nie" :)

    Chyba dojdę tam, gdzie chcę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Monika podoba mi się ta definicja :) Pozdrawiam, na pewno dojdziesz:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeden z tych Twoich tekstów,, który mi "dobrze robi" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Nieposłuszeństwo jest prawdziwą podstawą wolności, posłuszni muszą być niewolnicy." – George Orwell.

    I wszystko jasne:)

    rozsądna

    OdpowiedzUsuń
  6. Alice Miller opisywała ten problem w "Zniewolonym dziecństwie'. Ukazywała zależnośc pomiedzy metodami wychowawczymi, a sytuacją społeczno polityczną. Niemcy w początkach XX wieku wychowywali swoje dzieci bardzo rygorystycznie, wymagane było bezwzględne posłuszeństwo, nie bylo miejsca na indywidualizm. Zaowocowało to pojawieniem się ideologi faszystowskiej, za którą bardzo posłusznie poleciały miliony. Społeczenstwo nie miało odwagi, ani chyba nawet pomysłu, aby się temu sprzeciwić. Ich naturalnym stanem było ślepe posłuszeństwo. A agresją wobec innych odreagowywali przymus i przemoc doznane w dzieciństwie. Dwa pokolenia później młodzi ludzie buntowali się przeciwko komunizmowi, nastapiły przemiany ustrojowe. Ci ludzie juz potrafili się sprzeciwic, słuchac samych siebie, mieć swoje zdanie, posiadać siłę sprawczą. Było to efektem bardziej liberalnego wychowania, gdzie uznawało sie prawo dziecka do odmowy, wyboru, opozycji. Nie każdą 'niegrzecznośc' u dziecka trzeba ganić;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, znam, bardzo trafne. Nie znoszę tak mimochodem mówienia o dzieciach "grzeczne", "niegrzeczne". Zresztą co to w istocie znaczy? Wychowanie do posłuszeństwa się dawno zdewaluowało.

      Usuń
    2. Oj tak, mnie również irytuje określanie dziecka po kątem grzeczności, szczególnie u niemowlaków- typu "mam grzeczne dziecko, bo przesypia noc, nie płacze tylko sobie siedzi i się przygląda, wszystko zjada". Z drugiej strony nie ma co tak demonizowac nieposłuszeństwa, bo w określonych sytuacjach zapewnia dzieciom bezpieczeństwo -dziecko zatrzymuje się, gdy wolam STOP, bo jedzie samochód.

      Usuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)