Gotowana radość – czyli zamieszaj w garach.

/
6 Komentarzy


Zainspirowana jednym z komentarzy pod konkursowym wpisem  - postanowiłam napisać o rzeczy zwykłej i niezwykłej; prostej i skomplikowanej jednocześnie. O czymś co większość z nas robi codziennie i do czego, bardzo często nie przykłada zupełnie wagi; mianowicie, o gotowaniu.  Jedzenie i ceremonie z nim związane, zajmują nam sporą część życia. W kulturach takich jak francuska; posiłek jest okazją do celebracji, odpoczynku, zaspokojenia zmysłowych potrzeb. Przy okazji jedzenia odnajduje się prawdziwą przyjemność, która chociaż trwa tylko chwilę, pozostawia dobre uczucia na długo. W naszym kraju, wzorem Ameryki i zachodniej fast foodowej cywilizacji, coraz częściej; jedzenie to tylko jedzenie. Należy je przygotować szybko, sprawnie, nie nabrudzić przy tym za dużo; zjeść i zająć się ważniejszymi sprawami.   

Tymczasem jedzenie to nie tylko paliwo dla naszego organizmu. Pożywienie to także źródło wielu radosnych momentów, swoista medytacja codzienności, okazja do zadbania o siebie i bliskich,  możliwość odnalezienia się w TU i TERAZ, dotknięcia własnych zmysłów i pozostawienia zmęczenia i natrętnych myśli gdzieś za sobą. 

Odkąd zaczęłam moje eksperymenty ze zdrową kuchnią, jedzenie i gotowanie nabrało dla mnie zupełnie innego wymiaru. Poznałam masę produktów i przypraw, które chociaż ogólnie dostępne, nie gościły nigdy wcześniej  w mojej kuchni. Nabrałam świadomości tego, jak to co jem wpływa na to, jak się czuję i jak myślę; przestałam sabotować swoje codzienne wysiłki pożywieniem, które mi nie służy i zwyczajnie szkodzi. Przestałam czuć ograniczenia związane z jedzeniem, które towarzyszyły mi przez lata, zaczęłam wybierać świadomiej i chociaż niewątpliwie jest to praca na całe życie; to odnalazłam w sobie coś, czego się nie spodziewałam i co na pewno będzie mi już towarzyszyć zawsze: miłość do gotowania. 

Przygotowanie posiłku jest aktem twórczym i kreatywnym. Mieszając w garach, mieszamy po trosze w duszy; spotykamy się z samym sobą; ze swoim głodem, pragnieniem, uczuciami i tęsknotami. 

Gotowanie jest jak terapia. Kolory, smaki, aromaty, tekstury; otaczają nas w kuchni  i przyciągają do siebie; czułe i ostre, chłodne i otulające gorącem.  Prawdziwe jedzenie: gotowane z miłością; nie odgrzewane w plastikowej paczce z plastikowych składników; ma moc, którą czuje się od pierwszego kęsa. Odżywia, pobudza, daje nową energię. 

Siekanie warzyw – może być jak egzamin z niewyrażonej wcześniej złości. Ugniatanie drożdżowego ciasta jak terapia rozczarowań, lepienie pierogów -  jak zlepianie chorej i smutnej duszy. Zwykłe mieszanie zupy, jeśli dobrze do tego podejść, może być jak gotowanie czarodziejskich eliksirów, w których drzemie tajemna i dobra moc. 
To działa. Gotowanie pomaga i leczy. Ciało i duszę.

W kuchni mieszka magia. Żeby ją poczuć i odnaleźć, wystarczy się zamknąć na chwilę, przestać myśleć o całym świecie; otworzyć się na ten mikrokosmos, który mieszka w świeżej mące, maśle, czy pomarańczowej jak słońce o zmroku dyni. Próbować, smakować, wąchać, nalewać i mieszać. Być w tym i być dla tego wszystkiego. Dzielić się jedzeniem, jak miłością. Smakować życie. 

Podobno dla tych, którzy kochają gotować pachnie ono zawsze tak, jak ulubione danie.

U mnie dziś dynia z curry i imbirem. Słodka cebulka, odrobina lnianego oleju, a na deser coś z kokosem. W takim towarzystwie, żadna zima za oknem nie straszna. 

Smacznego!




Zobacz również

6 komentarzy:

  1. Interesujący post... Warto czasem spojrzeć na "zwyczajne rzeczy" i obowiązki zupełnie inaczej i sprawić, by nabrały nowego znaczenia.

    Pozdrawiam,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, jak bardzo się pod tym podpisuję:)
    Kuchnia zawsze była dla mnie miejscem, w którym należy przebywać tak krótko, jak tylko się da, aby nie umrzeć z głodu;)
    I na stare lata mi się odmieniło, zupełnie!
    Mieszam, celebruję, doprawiam, wymyślam, komponuję, eksperymentuję, smakuję i zachwycam się:)
    W życiu bym nie uwierzyła, że do takiego etapu kiedyś dojdę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i we mnie zaczyna sie odmieniac! Coz to za niespodzianka! :)

      Usuń
  3. O tak. W kuchni mieszka magia, a już z pewnością mieszkała w kuchni mojej babci. Próbuję tę magię odtworzyć, ale do tej pory mi się nie udało. Może dlatego, że już jestem dorosła? Odkryłam wszystkie tajemnice? Muszę obudzić uśpione we mnie dziecko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że potrafisz zwrócić naszą uwagę na takie właśnie prozaiczne rzeczy - na to aby i w nich szukać codziennej radości :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gotować trzeba z sercem – wtedy efekt końcowy jest smakowo wyczuwalny ;))
    M.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)