Minisatori

/
0 Komentarzy
W zen używa się terminu „minisatori” – oznaczającego stan „oświecenia”,  „olśnienia”.  Kiedy jesteśmy otwarci i uważni,  bardzo często doświadczamy tego wrażenia odkrycia czegoś niezwykle ważnego, spotkania twarzą w twarz z nienazwanym,  oglądu rzeczywistości, który zaskakuje i sprowadza na inny poziom postrzegania. 

Oświecenie wcale nie musi być doznaniem z pogranicza przeżyć paranormalnych; nazwałbym je raczej  rodzajem pstryczka, który budzi nas ze snu, w którym tkwimy, w którym poruszamy się i który nas trzyma w miejscu niczym kula u nogi.

Will Rogers mawiał, że „nie to, czego nie wiemy, jest źródłem naszych kłopotów, lecz to, co uważamy, że nie jest ich źródłem, wywołuje nasze kłopoty. Do tego nieco enigmatycznego zdania, Milton Erickson dodawał jeszcze jedno, nie mniej ważne i nie mniej enigmatyczne:  „To co wiemy, nie wiedząc, że to wiemy, jest źródłem jeszcze większych kłopotów”. 

Zgodnie z nurtem psychologii ericksonowskiej każdy z nas ma w sobie zasoby niezbędne do tego, aby rozwiązać swoje problemy. Każdy z nas rodzi się poukładany i zdolny do tego, aby wieść zdrowe, satysfakcjonujące życie. To, że napotykamy na różne trudności, wcale nie oznacza, że jesteśmy „zepsuci”, że posiadamy jakieś wyimaginowane braki czy usterki, z których trzeba nas uleczyć; lecz to, że na jakimś etapie naszego życia, coś poszło nie tak i zeszliśmy ze ścieżki, którą byłoby najprościej i najsensowniej podążać.  

Minisatori to więc takie małe oświecenie, które może przydarzyć się każdego dnia, na każdej dordze; także takiego jak ten dzisiaj, także tutaj, gdzie teraz jesteś. Może dotyczyć spraw wielkich, ale może zaświecić się jak czerwony znak stop na skrzyżowaniu: może nas zatrzymać w pół kroku, lekko poklepać po ramieniu i szepnąć do ucha: „ale czy ty na pewno wiesz, po co i czemu idziesz?”. 

Oświecenia zdarzają się na jawie i we śnie; bywają łagodne jak wiosenny podmuch wiatru i potężne, jak burza z piorunami. Czasami nic nie zmieniają, czasami burzą wszystko w proch i nie zostaje po nich nic ze starego świata. 
Idąc swoją drogą, warto rozglądać się dookoła, bo są jak ptaki, które przysiadają na gałęziach.  Jeśli ich nie zauważysz; odlecą. 

 Foto: tumblr.com


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)