Lato last call

/
11 Komentarzy
Obudziłam się piąta trzydzieści. Jakiś sen skończył się tak samo nagle jak zaczął, kłębek opowieści urwał się gdzieś w połowie i uciekł  pod łóżko gdzie mieszka kurz i niewypowiedziane jeszcze marzenia.  Powitała mnie gęsta cisza i ciemność. Czy mnie się zdawało, czy jeszcze chwilę temu, tydzień, miesiąc, dwa; przed piątą śpiewały ptaki, słońce wdzierało się za zasłony i obdzierało ze mnie resztki snu?  Czy to nie mechaniczna pomarańcza świtu, nakręcała swoje tryby i wolała głosami świata: "wstawaj, wstawaj, szkoda dnia"? A tu nagle, już, tak szybko, koniec, finito, idzie zima? 
Rozczarowana poczułam, jakbym przespała całe lato. A wczoraj jeszcze było, oj było.
Mam dowody. 














Zobacz również

11 komentarzy:

  1. "kłębek opowieści urwał się gdzieś w połowie i uciekł pod łóżko gdzie mieszka kurz"

    Cuuuudowne! Ja go tam od razu zobaczyłam!;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uciekający pod łóżko kłębek;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, mi też szkoda lata... I tak sobie nucę "Jesień idzie, nie ma na to rady..."
    Dziękuję za wizytę i miłe słowa i... przyłączam się do fanów..!

    OdpowiedzUsuń
  4. Koniec lata zawsze dobija, ale przecież powrócą kormorany, już za rok :-) Piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Chuda, wiem wiem, to tylko chwilowe, teraz przyjdzie jesień i zima, będzie pretekst, żeby pić grzane wino, gorącą czekoladę i nosić kolorowe szale;))) Będzie fajnie! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. ladne te twoje dowody:) zima moja ulubiona i jesien tez!:)

    OdpowiedzUsuń