Cel

/
13 Komentarzy


Milton Erickson, amerykański psychiatra i hipnoterapeuta chorował na polio, był sparaliżowany. Kiedy miał 18 lat usłyszał jak trzech lekarzy, w sąsiednim pokoju mówi do jego matki: „Do rana chłopiec umrze”. 


Jak sam opowiadał po latach, słowa, które usłyszał wywołały w nim wściekłość i złość. Nie przyjął ich do wiadomości. Kiedy matka weszła do pokoju, blada i oszołomiona, poprosił ją żeby przesunęła komodę. Matka sądząc, że jest w malignie, cierpliwie przestawiała mebel trochę w prawo, w lewo, w przód i w tył, aż był usatysfakcjonowany rezultatem. 


„Ta komoda zasłaniała mi widok przez okno, - mówił Erickson - a ja pomyślałem sobie, że niech  mnie szlag trafi, jeśli miałbym umrzeć, nie oglądając wschodu słońca!” 

Nie tylko nie umarł tej nocy, ale dożył prawie osiemdziesiątki. 

Milton Ericson przekazywał pacjentom jedną, uniwersalną receptę na szczęśliwe życie:  „Zawsze koncentruj się na realnych celach dotyczących najbliższej przyszłości.”

W jego wypadku celem, było zobaczyć wschód słońca.

Pierwsza, podstawowa wymówka w osiąganiu celów, to ta że droga jest daleka, a my tacy mali. I trzeba tyle czasu, żeby dojść tam, gdzie chcemy. I góra jest taka wysoka. To uruchamia mechanizm negacji i zamartwiania się. A co jeśli mi się nie uda, a co jeśli ktoś stanie mi na drodze? 

Na co dziś masz wpływ? Jaki jest pierwszy krok? Co masz teraz do zrobienia? Niech to będzie małe, mikroskopijne. Potem zastanowisz się co dalej. 

Myślenie paraliżuje. Działanie wzmacnia. Idź.





Jeśli zainspirowała Cię ta opowieść, podaj dalej!
Dziękuję :) 



Zobacz również

13 komentarzy:

  1. Dziękuję Ci za te słowa. Bardzo mi są teraz potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli pomyśl co możesz zrobić dzisiaj, z tym co masz i tam gdzie jesteś i zrób to:)
    Przypomniałaś mi tym wpisem o "Filozofii kaizen" Roberta Maurera - właśnie ją ściągnęłam z półki, żeby znów do niej wrócić:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham Twojego bloga!!! Dzięki, dzięki, dzięki!

    A gdzie się podziewa funkcja obserwatorzy? :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Wróciłem po wakacjach do pracy. Przyda mi się takie podejście... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aurora, poszukam:) Piotr, cieszę się:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój cel na jutro: posprzatać na barku :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie to już dalej poszło. Najpierw pomyślałam, że przydałaby się jakaś chałtura. Zlecenie pojawiło się w ciągu dwóch dni, a teraz dorabiam do tego teorię ;o)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sprawdziłam na własnej skórze. To działa! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super tekst :) Moja przemiana już za mną... Pamiętam więc doskonale, jak przed zaśnięciem, niemalże jak mantrę, powtarzałam w myślach "Jutro to już na pewno muszę zrobić..."i tu pojawiało się 100 rzeczy, których nie zrobiłam dziś. Kiedy przychodził następny dzień, znów było to samo,znów nic nie robiłam, aby przybliżyć się do celu, a najgorsze było to, że usprawiedliwiałam się sama przed sobą i wierzyłam w te usprawiedliwienia.... Aż przyszedł dzień, który zmieni wszystko, wstałam i po prostu chciało mi się chcieć :) I tak zamiast myśleć, działam... :)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)