Weekendowo

/
8 Komentarzy
Miarą udanego weekendu -  w tym wypadku długiego, bo trwającego pięć dni -  jest dla mnie delikatne łaskotanie przyjemności, które pojawia się kiedy myślę o powrocie do mojej codziennej rutyny.  Przez te kilka dni pobyliśmy ze sobą więcej niż zwykle; odwiedziliśmy parę miejsc, wstawaliśmy wcześnie i późno, oglądaliśmy bajki, bujaliśmy się w hamakach -  jedliśmy dobre rzeczy i ładowaliśmy nasze energetyczne akumulatory.

Były bezdroża i rzeka




Kolory, co oszałamiają i nigdy nie nużą


Cudowna Synagoga w Tykocinie


Trochę smutku, trochę zadumy nad przeszłością


 Ale wszędzie towarzyszyło nam dużo radości. Zgadnijcie czyja to zasługa.



Było dobrze. Dziś jeszcze przed nami całe popołudnie, gotowanie obiadu, spacery, wystawianie twarzy do słońca. A jutro? Jutro będzie jutro. I tak ma być.


Zobacz również

8 komentarzy:

  1. Skądkolwiek byś nie nadawała, zawsze będzie miło czytać Twoje wpisy. Pozdrawiam - wierna fanka od lat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Rennie:) Cieszę się bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się to nowe miejsce. A w spawie zagadki będę milczeć, bo o rzeczach oczywistych nie trzeba mówić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika, to było pytanie z gatunku retorycznych:)

      Usuń
  4. Ale super! Chyba całe pole hamakowe;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ale fajowo!!!! bioo

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)