Serce na patyku

/
6 Komentarzy

Posypałam się jak bajka w połowie pierwszego aktu. Jak domino trącone patyczkiem; rozeszły mi się szwy w sukience; rozpełzły mi się myśli, rozdygotała dusza. Serce jak balonik trzepotało i spuszczało powietrze. Grawitacyjnie uległa, usiadłam i nie robiłam nic. Dopadło mnie zniechęcenie ciężkie i głuche na argumenty, cienista alejka w parku dobrze tonowała łzy, a wietrzne powietrze było jak alibi. 
Trafiona błahostką, opowiedziana od początku do końca, mogłam mieć pretensje tylko do siebie. 

A mama mówiła; nie noś serca na patyku bo cię zranią. 

Kiedy wracałam do domu, łzy wyschły, wiatr kołysał myślami, a chłodne powietrze orzeźwiało jak lemoniada. 

Serce na patyku łopotało, zbierało  ciepłe promienie słońca. Szkoda było chować.


foto /keepcalm-havecoffee.tumblr.com


Zobacz również

6 komentarzy:

  1. a wiosna i tak, i pomimo przyjdzie do Ciebie,a Twoje łzy podleją schowane pod ziemią cebulki kwiatów... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie chować! Również z tego powodu, że taki stan zdecydowanie wpływa na rozkwit Twojej twórczości:D
    Cudownie napisane!
    Ściskam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Taaa...to jak o mnie dzisiaj...
    Będę pamiętać o 'sercu na patyku' ;)
    Serdecznie pozdrawiam :O)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne, piękne, piękne...

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)