Proporcje

/
10 Komentarzy


W październiku zeszłego roku zmarła Ania Gimlewicz, która chorowała na raka żołądka. Dziś dowiedziałam się o śmierci Magdy Prokopowicz, prezeski fundacji Rak'n'Roll. Obu bardzo kibicowałam w zmaganiach z rakiem, obie były wielkimi wojowniczkami, które dały nadzieję wielu ludziom. Fundacja Magdy zmieniła obraz choroby nowotworowej w Polsce. Pozwoliła uwierzyć setkom chorych kobiet, że ich łysa głowa to nie piętno śmierci, ale znak na nowe życie; dała wiarę w to co zdawało się niemożliwe, przyniosła otuchę i ciepło. Tak mi przykro, że im się nie udało, że śmierć, która czeka nas wszystkich, czasem przychodzi tak wcześnie.

W zderzeniu z nią wszystko inne nabiera właściwych proporcji. Nasze zmartwienia dnia codziennego, nasze bolączki, nasze kłopoty; kłótnie, niesnaski, wszystko schodzi na boczny tor. Nie znamy dnia ani godziny, to jest fakt, tak samo pewny, jak ten, że kiedyś wszystkim nam przyjdzie umrzeć.
 Żyj tak jakby świat kończył się jutro – mówią mędrcy. Szanuj każdą godzinę, nie marnuj tego co bezcenne. Nigdy nie wiesz ile ci jeszcze zostało. Dzień, miesiąc, pięćdziesiąt lat.  Życie jest skarbem, jest bezprzedmiotowo piękne, jest głębokie, nadzwyczajne, jest krótkie. Ile dni już za tobą, ile godzin, ile minut, ile bezsensownego  zamartwiania się bzdurami, pustych rozmów, głupich dysput, dni jak zły sen?

Weź w dłonie tą chwilę, którą teraz masz, pomyśl o tych, których już nie ma, którzy nie mają już szansy na kolejny oddech, na bicie serca, na uśmiech ukochanego, na buziak od własnego dziecka.
Jeśli śmierć nas nie nauczy szacunku względem życia, jeśli nie przywróci nam prawdziwego oglądu rzeczy, jeśli nie zobaczymy w zderzeniu z nią jak się sprawy mają i jak bardzo jesteśmy bogaci budząc się codziennie i zasypiając, to nie ma dla nas nadziei.
Miej respekt przed śmiercią, ale nade wszystko szanuj życie. Ciesz się nim, czerp garściami, kochaj, ufaj, idź tam gdzie iść trzeba.

To wszystko trwa tak krótko.


Zobacz również

10 komentarzy:

  1. Tak mi się ostatni pomyślało, że w pozytywnym myśleniu kręcimy się ciągle wokół średniowiecznego memento mori... paradoksalnie trochę. nie oceniam tego, zmieniam raczej zdanie o średniowieczu:)

    napisał: ojciec.karmiacy 2012/06/23 23:11:07

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo przecież optymizm i pozytywne myślenie to nie negacja tego, że w życiu bywa czasem różnie i że nasz czas nie jest bez końca...

    OdpowiedzUsuń


  3. Tak wiem. Chodzi również o to, że w średniowieczu memento mori był takim wezwaniem, by wyzbyć się uciech doczesnych, teraz chodzi raczej o to, by uciechy doczesne czerpać z najprostszych rzeczy i cieszyć się dobrem.:)

    napisał: ojciec.karmiacy 2012/06/24 11:09:00

    OdpowiedzUsuń


  4. ano właśnie;) i jeszcze coś o samobiczowaniu pamiętam;)

    OdpowiedzUsuń


  5. a to konsekwencja tego, że zdaniem niektórych jesteśmy grzeszni z natury, to znaczy tak naprawdę chodzi o to, że takimi z poczuciem winy łatwiej manipulować.

    napisał: ojciec.karmiacy 2012/06/24 11:32:25

    Czyli zamiast ascezy minimalizm;)
    Nie gromadź tylko żyj:)

    napisał: sowa_nie_sowa 2012/06/24 12:27:15

    w minimalizmie też może być stres. czyli zamiast cudzych dróg Twoja własna, żyj i bądź szczęśliwy na tyle na ile to możliwe. bo nie jest po równo, przecież wiemy.

    napisał: ojciec.karmiacy 2012/06/24 12:53:08

    OdpowiedzUsuń
  6. No właśnie, ten minimalizm to też czasem pułapka. Oczywiście, że często chcemy za dużo.. ale co to znaczy za dużo? Byłam niedawno świadkiem dyskusji,w której jeden z rozmówców mówił, że aby być wolnym w życiu i móc wybierać na luzie, trzeba zwyczajnie wyzbyć się materialnych pragnień, w stylu mieszkanie, auto itp. Nie zakładać rodziny, bo wiadomo, że rodzina to odpowiedzialność. Tylko co jeśli ktoś chce mieć rodzinę, dzieci? Co jeśli pragnie pewnej stabilizacji i wygody? kawalerka z teściami nie wystarcza, a własne mieszkanie oznacza kredyt i zobowiązanie? Ja sama zdecydowanie nie jestem minimalistką ani tym bardziej ascetką... Myślę, że chodzi właśnie o tę własną drogę, o środek.. wtedy wiemy ile to jest dosyć, wtedy widzimy kiedy fanaberie zaczynają nam wchodzić na głowę i kradną przebłyski wolności.

    OdpowiedzUsuń


  7. na jednych z pierwszych zajęć na filozofii pamiętam, że rozmawialiśmy o wolności. nie pamiętam już kto, ale ktoś powiedział: "obojętnie jak będziemy chcieli latać jak ptaki nie będziemy". I to prawda, wolność jest kompromisem.

    napisał: ojciec.karmiacy 2012/06/24 17:43:15

    "ile bezsensownego zamartwiania się bzdurami, pustych rozmów, głupich dysput, dni jak zły sen?"

    Te bzdury, to skoncentrowanie na banale, to często ucieczka od co raz bardziej przygnębiającej rzeczywistości.

    Szkoda Magdy :(

    napisał: netewka 2012/06/24 23:16:43

    OdpowiedzUsuń
  8. jak ty to robisz, ze kiedy piszesz, zeby wziac te chwile w nasze rece, ja te chwile widze w tych rekach? Niesamowite:)

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo dobrze i jakos tak...slicznie :D

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)