O Radości i Smutku z drugim dnem

/
0 Komentarzy


Rodzi się pod przymkniętymi powiekami, w szary dzień. Jest stary, zmęczony, sterany świtami bez słońca i ostrym, więdnącym o zmierzchu wiatrem. Chodzi pochylony, jakby ciężkie myśli przygniatały go do ziemi. Z trudem stawia stopy. Krok za krokiem, jakby grawitacja była dla niego ciężarem ponad siły. Wlecze za sobą jak smętny orszak: rozczarowania, tęsknoty, razy, ciężkie rany niekochania, nieprzespane noce, zmarznięte poranki, wyświechtane nadzieje. Kiedy dochodzi do drogi na rozstajach spotyka JĄ. Ona ma jasne, wesołe oczy i na sznurku jak dziecko zabawkę prowadzi ciepłe, zawsze dobre słońce. Otwiera szeroko ramiona i tuli go do siebie. Dba o niego jak  o niemowlę. Ogrzewa i leczy. Pociesza, czesze jego włosy.  Idą dalej razem: ona, niezniszczalna i witalna RADOŚĆ i on obłaskawiony i uciszony SMUTEK.
Słońce świeci, dni się toczą: zawsze wspólnie. Jak życie i śmierć, jak nadzieja i rozpacz.
Kiedy spotkasz ich kiedyś, ukłoń się im z wdzięcznością. Nie szarp za ręce, nie rozdzielaj.
Jedno nie znaczy nic bez drugiego.


***
Drugie dno:
Życie nie jest czarne i białe; dobro tylko dobre, a zło piekielnie złe. Mieszamy smutek z radością i radość ze smutkiem. Czy docenilibyśmy złote słońce, jeśli nie znalibyśmy deszczu? Czy wszystko musi być oczywiste i pokryte patyną o odcieniu „takim sobie”? Dzisiejszy smutek już kiełkuje jutrzejsza radością, dzisiejsze szczęście jutro zblednie i przywita nas mgłą refleksji.  Akceptuj i to i to.


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)