Nad rzeką siedmiu złudzeń

/
0 Komentarzy
Grawitacja trzyma marzenia przy ziemi, pompowane helem baloniki co niosą wyżej i wyżej,  nie trafiają się przypadkiem. Zamkowe potwory wychodzą po zmroku, straszą dorosłych i dzieci, śnią się po nocach, pamięta się o nich latami. Dni są jednostajne i szare: dziś rozmyte w rojeniach, jutro wyraźne, póki nie stanie się dzisiaj. Szczęściarze rodzą się rzadko, a pechowcy święcie wierzą w przeznaczenie; malują obrazy bez ram, plądrują krainy szczęśliwe, zaciskają pięści, coś marudzą pod nosem; zmarkotniali zanim jeszcze cokolwiek zaczęli. Letnie słońce świeci za mocno, a zimowe mrozy, zawsze za dotkliwe. Los pisze się grubą ścieżką wzdłuż rzeki,  krzakami zarasta niebo, mało widać, karczować nie sposób. A nad wszystkim fruwają ptaki znudzenia. 

Kto tam zabłądzi, kto w nie uwierzy jak w prawdę; ten zginął i przepadł. Usiądzie na brzegu, zapomni gdzie szedł i skąd przychodzi, wołami nie zawrócisz, krzykiem nie ostrzeżesz.
Nad rzeką siedmiu złudzeń; tłumy nie tylko w upał.


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)