Frustracja, choroba cywilizacyjna?

/
0 Komentarzy


Frustracja współczesnego świata i ludzi jest chyba najpopularniejszym i najbardziej ciemnym objawem tak zwanego „rozwoju i postępu”. Mamy coraz więcej, ale to nie czyni nas szczęśliwszymi. Miliony ludzi na świecie żyje w poczuciu skonfundowania, niezadowolenia i frustracji właśnie. Opiera się na niej całe nasze życie polityczne, w którym główne miejsce zajmuje narzekanie, paranoja i kłótnia o stołki zamiast walki o konsensus; nasz społeczny przekaz, który człowieka względnie zadowolonego z siebie i swojego życia odbiera jako nieszkodliwego wariata; nasze podejście do zmian, do wychowania dzieci, właściwie do wszystkiego.  

Sfrustrowane są wszystkie grupy wiekowe i społeczne. Kilkuletnie dzieci doznają frustracji z powodu takiej, a nie innej pozycji finansowej rodziców, głupiego systemu szkolnego, przekazu jaki dostają od rodziców i wychowawców, a potem jest już tylko gorzej. Frustracja wbrew pozorom, nie jest wcale związana z obiektywnymi okolicznościami życia, jest wyborem prostym, niejako fizjologicznym; najłatwiejszą drogą do przejścia przez życie. Żeby się sfrustrować nie trzeba niczego specjalnego. Wystarczy puścić swoje emocje i odczucia i pozwolić się nimi zawładnąć. Ogarną nas błyskawicznie, odbarwią nasze życie na wzór lakmusowego papierka, zabiorą radość, zamkną na rozwiązania.

Narzekanie i chodzenie wokół życia jak koło studni, z której piją tylko wybrani, a reszta ze smakiem wyciąga wysuszone języki, żeby tylko doświadczyć kropelki, odrobinki, mgły; czegokolwiek to jest wybór na życie, nic więcej. Czy Janina Ochojska usiadła w kącie i postanowiła przejść na rentę, z powodu swojej jakby nie było, poważnej choroby? Czy setki osób mniej lub bardziej publicznych nie zaczynało swoich karier od zera, od przysłowiowego pucybuta, bez znajomości i cudownych pomagaczy, w które tak wierzymy i których nam ciągle brakuje? Możemy mieć wiele uwag do naszej rzeczywistości. Nie jest i nie będzie idealna; ale utopia cudowności poszukiwana od tysiącleci jest tylko utopią, niczym więcej - niczym mniej. Mogło być znacznie gorzej: mogliśmy urodzić się w jednym z krajów trzeciego świata, gdzie żyją miliony ludzi cierpiących głód i umierających z powodu chorób; mogliśmy nie mieć dostępu do edukacji, mogliśmy nie mieć nic. Zabawne, że w rankingach szczęśliwości i zadowolenia z życia, wcale nie przodują kraje wysoko rozwinięte. Więcej: w pierwszej dwudziestce nie ma żadnego. Co nam najbardziej przeszkadza w osiągnięciu stanu względnego spełnienia i zadowolenia? Właśnie wszechobecna frustracja, która jak trucizna, albo zły demon szepce nam do ucha , że jest źle, a będzie z pewnością jeszcze gorzej!

Czy pani frustracja ma jakieś pozytywne, dobre strony? Tak: często mamy już tak bardzo dosyć, że zaczynamy szukać i wcielać w życie zmiany, które nas z niej wyprowadzają. Nic nas nie kosztuje siedzenie i narzekanie na swoją nadwagę i zły stan zdrowia; tyle że z tego nic nie wynika. Jeśli włożymy minimum wysiłku i dobrej woli, a tak naprawdę to trochę uważności w swoje życie i nawyki żywieniowe, to bez trudu i wyrzeczeń możemy pozbyć się 10-15 kg rocznie. Nie trzeba ani pieniędzy na siłownię, ani dietetyka. Jeśli odłożymy dziennie 5 zł, które wydajemy zwyczajowo na piwko, czekoladę, kawę czy soczek do pracy, to bez żadnego uszczerbku na domowym budżecie raz w roku możemy pojechać na fajne wakacje, które być może nadadzą wiele sensu naszemu życiu, a bywa że je zrewolucjonizują. Jeśli codziennie poświęcimy 15 minut na naukę języka; korzystając bodaj tylko z darmowych, dostępnych w Internecie materiałów, to z pewnością w ciągu roku opanujemy podstawy i będziemy w stanie porozumieć się w obcym kraju, tak, żeby nie czuć się przybyszem z obcej planety czy odebrać w firmie telefon i wyjaśnić prostą sprawę bez trzęsących się kolan i proszenia kolegów o przysługę.

Wymieniać można by długo, chociaż tak naprawdę nie o to chodzi. Wszyscy w środku wiemy, że  permanentna frustracja i życie w jej cieniu nam nie służy i donikąd nie prowadzi. Wiemy też że mamy wybór. Kiedy sobie to dogłębnie uświadomimy, kiedy przestaniemy mieszać w garnku wymówek i tysiąca hiperważnych „ale”, które stoją nam na drodze; to zaczną dziać się cuda czyli zwyczajne, małe zdarzenia, które odmienią nasze bycie i istnienie.

Frustracja to ścieżka na skróty, wybierana nie z życiowej bezradności, ale z bezradnego lenistwa. Chwilowa oczyszcza, motywuje do zmiany -  permanentna zabija i odbiera wszelką ludzkość radość.


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)