Brak witaminy "n"

/
2 Komentarzy


Platon przedstawiał ludzką codzienność poprzez metaforę jaskini, w której siedzą uwięzieni, skuci łańcuchami ludzie. Wpatrują się oni w ścianę, na której tańczą cienie rzeczywistości. Te mary i odbicia, to dla nich wszystko co istnieje; nie znają innego świata, nie widzą nic więcej, nie przeczuwają nawet, że umyka im praktycznie całe spektrum wiedzy i możliwości jakie daje życie. 

 Dziś, my wszyscy, jesteśmy po trosze takimi ludźmi; zwłaszcza jeżeli żyjemy życiem wielkomiejskim, z dala od natury, w świecie samochodów, biurowców i zamkniętych na klucz osiedli z betonu. Wystarczy wsiąść do podmiejskiego pociągu, albo jeszcze lepiej  metra i popatrzeć: ludzie zagłębieni w ekranach komórek, w książkach, gazetach, patrzący we własne buty.  Potem praca: 8 godzin hipnozy przed ekranem komputera. Następnie znów podróż; trans telewizyjny, sen i tak w kółko. Widzimy chyba nawet mniej niż Ci nieszczęśnicy z jaskini. Nawet cienie życia umykają naszej uwadze: świat jaki obserwujemy kurczy się do wiecznie tych samych bodźców, tępi naszą wrażliwość, ogranicza.

Badania dowodzą, że trwałe, systematyczne bombardowanie mózgu milionami bitów informacji i ciągła hiperstymulacja; dźwiękiem, obrazem, szumem, rozmową, informacyjnym chaosem, który otacza nas ze wszystkich stron prowadzi do stanu trwałej, niepełnej uwagi. 

Nasze zmęczone umysły przestają dostrzegać docierające do nich bodźce, zmysły zaczynają się stępiać, pewne wrodzone umiejętności zanikać, a człowiek, sam w sobie robi się coraz bardziej głuchy na siebie i otaczający go świat.



Richard Louv, amerykański pisarz opisał na podstawie poczynionych obserwacji jednostkę chorobową, która określa mianem  „zespołu deficytu natury”.  

Przejawi się on zanikającą świadomością, trudnością w koncentracji, osłabioną, prawie do zaniku zdolnością do odnajdywania sensu w przejawach życia, które nas otacza. 
Współczesny człowiek oderwał się od natury tak bardzo, że często już sam nie wie jak ona wygląda. Odpoczywa dwa tygodnie w roku, ale nawet wtedy boi się zamknięcia w głuszy i ciszy, która może go osaczyć i wybiera pełne tłumu kurorty, gdzie zewsząd dochodzi muzyka, przejścia na plaże wylane są betonem, a o prawdziwej przyrodzie nie ma od dawna mowy.  Człowiek z miasta nie słyszy i nie widzi tego co dla ludzi pierwotnych było oczywiste. W 2004  roku, tuż przed tsunami w Indiach, cała pierwotna ludność, głównie z jednego plemienia, uciekła z wybrzeża razem ze zwierzętami. Pozostali, Ci teoretycznie wyposażeni lepiej, mądrzejsi, bardziej doświadczeni i uważni; zostali. Do nich natura nie mówi; oni jej nie słyszą.

Wszyscy mamy braki witaminy „N”, chyba szczególnie po zimie, która w mieście jest szara, brzydka i skłania do przemykania w cieniu, byle szybciej do domu, pracy. Idzie wiosna, jest więc nadzieja, że będzie szansa nadrobić te niedobory, odpocząć, oswoić na nowo zmysły, wyciszyć buczący jak agregat świat i przypomnieć sobie skąd jesteśmy.

Dwadzieścia minut patrzenia na zieleń, obniża poziom kortyzolu -  hormonu stresu w ślinie o prawie 15 %. Nie trzeba jechać po to do amazońskiej dżungli. Wystarczy poszukać ciszy -  drzewa, otworzyć szeroko oczy i pozwolić, żeby słońce i pierwsze wiosenne drobinki światła odnowiły nasze myśli, wniknęły z tlenem do każdej komórki ciała, dały odprężenie i nadzieję.
Zapowiada się piękny weekend.

Inspiracje: Więcej o Witaminie "N" i powrocie do natury w nowym numerze "Coachingu"


Zobacz również

2 komentarze:



  1. W dzisiejszych czasach teoretycznie (ale czy na pewno teoretycznie?) można żyć nie mając bezpośredniej styczności ze światłem słonecznym, ani nie oddychając świeżym powietrzem.
    Z klimatyzowanego mieszkania zjeżdżamy windą do garażu, wyjeżdżamy klimatyzowanym autem, wjeżdżamy do podziemnego parkingu w pracy, a potem windą do klimatyzowanego biurowca. A potem znów: na parking, ew. do centrum handlowego i do domu.
    Trochę można łyknąć powietrza gdy się ma dzieci, ew. psa (ale który pies by wytrzymał takie życie). Weekend na odsypianie zaległości i squasha albo kino w klimatyzowanej sali oczywiście...
    Jest jeszcze urlop, całe 2 tygodnie łykania (tylko pytanie czego...?;)
    Niemożliwe?

    napisał: sowa_nie_sowa 2012/03/16 18:46:12

    Idzie wiosna więc jest nadzieja... Dobrze brzmi. Wiosną nawet ślepiec widzi naturę. Przychodź Wiosno powoli, dostojnie, zaczaj się za rogiem, by nawet ślepy mógł cię dostrzec.

    napisał: zyrafafa 2012/03/16 22:09:03

    Zespół deficytu natury to jest właśnie to! Nareszcie ktoś zdiagnozował trapiącą ludzkość i mnie również jednostkę chorobową. Zachęcam do zerknięcia do tego linku. Jest w nim potwierdzenie.
    blogk2.com/index.php?id=55

    napisał: Gość: Tadeusz, uranos.bm.cm-uj.krakow.pl 2012/04/27 11:09:57

    OdpowiedzUsuń

  2. Sowo, masa ludzi tak funkcjonuje, przynajmniej w przybliżeniu.. Wiosnę już widać. fotograficzne dowody dodam niedługo:)))Pozdrawiam dziewczyny!


    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)