Macierzyństwo: reaktywacja

/
0 Komentarzy
Akcja „Macierzyństwo bez lukru”, w której z wielką przyjemnością wzięłam udział ma już rok. Przy okazji tej rocznicy udało się nam przypuścić szturm medialny: w sobotę w TVN, dziś w TVP, a w najbliższy wtorek Dorota Smoleń zaprasza jeszcze na reportaż w „Uwadze”  w TVN o  godz. 19:30.  Przy okazji dzisiejszej emisji „ Kawy czy herbaty”, w której gościłam z  Dorotą  i  Magdą , zastanawiałam się nad tym czym właściwie jest macierzyństwo i dlaczego tak ważne jest aby mówić o nim bez patyny, bez owijania w bawełnę, bez niepotrzebnego patosu. Ponieważ w programie zabrakło miejsca na dłuższą dyskusję, napiszę o tym tutaj.
Współczesny obraz macierzyństwa to dwa zupełnie przeciwstawne i zwalczające się fronty. Po pierwsze mamy macierzyństwo słodkie i zmiękczone; obleczone medialną pajęczyną różu, króliczków, uśmieszków i westchnień nad cudownością tego okresu. W tym obrazie wszystko jest proste i oczywiste: mama zawsze daje radę, instynkt wszystko załatwia, a dzieci wynagradzają wszystkie trudy jednym bezzębnym uśmiechem. Drugi obraz: ten który właściwie niedawno zaczął wychodzić z  matczynego „podziemia” to wizja bezustannego trudu, cierpienia, poświęceń i rezygnacji z siebie, aż do swoistej „śmierci” własnego Ja – o której pisze Rachel Cusk. Tymczasem prawda jak to ma w zwyczaju nie jest jednoznaczna, brzydzi się podziałami na czarne i białe, wachluje naszym życiem jak kolorowa chorągiewka i ustawia się gdzieś po środku.
Macierzyństwo nie jest ani różowe, ani czarne, nie jest blade, ani czerwone od gorączki, macierzyństwo jest fajne, rozwijające, kreatywne i dobre -  ale trzeba napisać z całą stanowczością, że bywa  także bardzo ciężkie, dotkliwe i męczące.
Medialne mity na temat macierzyństwa i presja jaką czują kobiety, które boją się mówić o swoich kłopotach i zmęczeniu to poważny problem. Społeczna odpowiedź na matczyne smutki jest jedna: sama chciała; wszystkie dawały radę, więc ona też da; to nic wielkiego; zwykłe babskie histerie i wyolbrzymianie.  Tak jak pozbywamy się ubocznych produktów przemiany materii, tak samo musimy od czasu do czasu pozbyć się swojego zmęczenia, psychicznego trudu, który leży nam na umyśle i sercu. Mówienie o tym, że bywa mi ciężko, trudno, nie jest jednoznaczne z narzekaniem i użalaniem się nad swoim losem: jest objawem pewnej psychicznej higieny i normalnej, ludzkiej troski o ekologię swojego myślenia.
Kobiety były matkami od zawsze; ale to wcale nie oznacza, że powinny wszystko wiedzieć, doskonale sobie radzić z każdym obciążeniem i stać na straży mitu polskiej rodziny niczym posąg ze spiżu. Czasy się zmieniły: wymogi wobec kobiet również. Dziś nie wystarczy być idealną matką: trzeba jeszcze łączyć to z karierą, nienaganną figurą; i czasem dla siebie. Tym, które powiedzą, że jest to właściwie niemożliwe; oponentki odpowiedzą tonem nieznoszącym sprzeciwu, że wszystko jest kwestią organizacji: i zaopiekowane dzieci i czysty dom i czas na książkę i kino. Niestety w rzeczywistym świecie, każde dziecko jest inne, każda matka także, a organizacja wali się na łeb, na szyję, niczym wieża z klocków.

Macierzyństwo bez lukru to właśnie obdarcie zasłony w pieski i księżniczki i pokazanie życia rodzinnego takim jakie ono naprawdę jest. Bez narzekania, bez gorzkiej patyny pretensji, ale też bez niepotrzebnego dosładzania; które spotyka się zwyczajowo w tego typu publikacjach. Kto jeszcze nie czytał ten powinien! Ze względu na samą Antologię i przede wszystkim ze względu na małego Mikołaja, dla którego powstała. Bardzo polecam!




Szczegóły: http://macierzynstwo-bez-lukru.blogspot.com/


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)