Nie po drodze

/
3 Komentarzy
W Indonezji znany jest zwyczaj przybijania nad drzwiami domów drewnianych masek demonów o ostrych, sterczących zębach i wyłupiastych oczach, które mają chronić domowników przed złym spojrzeniem.  Podobne znaczenia miały w Europie Wschodniej woreczki z amuletami czy czerwone części garderoby, mające odganiać złe myśli i odczyniać uroki rzucane przez złych ludzi.  Dziś już mało kto wierzy, w moc złego spojrzenia, ale to wcale nie znaczy, że toksyczne, złe relacje międzyludzkie nie istnieją i nie szkodzą.
Pewna kobieta, opowiadała mi kiedyś historię o tym, jak na podlubelskiej wsi, babka, znachorka wypędzała z niej złe moce, czy jak kto woli uroki; które sprawiły, że jej życie mocno się pokomplikowało. Oczywiście takie spojrzenie na siebie i świat jest sporym uproszczeniem; łatwo jest wytłumaczyć wszystkie niepowodzenia i nieszczęścia jakie nas spotykają „złym okiem”;  ale faktem jest także, że toksyczni ludzie pozbawiają nas nadziei, wiary i dobrych myśli.
Trudno stwierdzić dokładnie gdzie i jak to się zaczyna; ale zwykle czujemy dokładnie, jaka relacja nam służy, a jaka oddala nas od samych siebie.
Istnieje grupa ludzi, która ciągle w swoim życiu narzeka i która zawsze ma pod górkę. Obcując z nimi odbieramy określony ładunek emocjonalny, który nawet jeśli pozornie nas nie porusza, to sprawia, że wychodzimy ze spotkania, czy rozmowy zmęczeni, odrętwiali i w poczuciu jakiejś nienazwanej jeszcze klęski. 
Kolejna grupa próbuje nas uszczęśliwiać na siłę; niby żartuje, niby okazuje troskę, ale tak naprawdę przekazuje swoim zachowaniem wiadomość: „  nie powinieneś się czuć tak dobrze, nie ciesz się tak, wcale nie jesteś taki cudowny, nie myśl sobie, że nie widzę twoich wad”.  Ci także pozornie niewiele nam robią, ale jednak rzucają w nasze myśli ziarenko zwątpienia, kamyczek smutku  - który poczeka sobie cierpliwie na właściwy moment i zaatakuje znienacka, wtedy kiedy będziemy się tego najmniej spodziewać.
W panteonie toksycznych sław, nie może zabraknąć cierpiętników; tych którzy mówią nam jak bardzo ich zraniliśmy swoim zachowaniem, jak mocno jesteśmy nie w porządku  bo myślimy o sobie, jak będziemy cierpieć, kiedy oni, nieuchronnie zresztą odejdą w niebyt, pochorują się, zamkną w sobie albo dostaną  (  oczywiście za naszym udziałem )  zawału, depresji; niepotrzebne skreślić.  
Nigdy dość mówienia o tym, że to  my, nie ktoś inny,  jesteśmy przede wszystkim odpowiedzialni za siebie i swoje życie. Nigdy także dość alarmów, które pokazują nam, że ktoś podstępnie miesza nam szyki, mota, dręczy,  mimo że pozornie nosi maskę najlepszego z aniołów. Aby żyć w pokoju i ze spokojnym sercem, musimy umieć oddzielać się i odgradzać od relacji, które nam szkodzą. Musimy umieć powiedzieć : współczuję ci, ale to nie moja bajka, idę swoją drogą, z tobą mi nie po drodze. I nie ma w tym egoizmu, a jeśli nawet to tylko zdrowy.


Zobacz również

3 komentarze:



  1. A jak się nie da zwiać, bo nie zawsze to jest możliwe np. w pracy, to można zastosować techniki mentalne, które powodują, że odgradzamy się od takich osób i ich toksycznego działania. Chociaż na dłuższą metę to męczące może być.
    Ci cierpiętnicy, o których piszesz, to zwykli manipulatorzy żerujący na wzbudzaniu poczucia winy u ofiary. Tacy są najbardziej niebezpieczni, zwłaszcza jeśli to osoby bliskie są.
    Trudny temat, dobrze, że go poruszyłaś, bo zbyt często dajemy się omotać takim osobom.

    napisał: sowa_nie_sowa 2012/01/18 09:26:42



    Wszechobecne manipulacje. To prawda, nie wolno dac się wkręcić.

    napisał: virgi_i 2012/01/20 21:09:53

    OdpowiedzUsuń
  2. niestety.. i ta manipulacja bardzo daleko idzie, to znaczy nie tylko pierwszy osobnik sie daje zmanipulować, jeszcze dodatkowo otoczenie, ktore mowi np. on/ ona taka biedna, nieszczesliwa, nalezy sie jej/ jemu itp i nas np. utwierdza w poczuciu winy. W pracy to jest szczegolnie ciezkie; bo to często się nie da tak odgrodzić na dłuższa metę; trzeba zwiewać przewaznie..

    OdpowiedzUsuń
  3. moj Boze, mojej mamy siostra jest straszliwym wampirem energetycznym!!! Nie tylko moim. Niestety kontakt zerwalam. Wykanczala mnie psychicznie od lat. Uff

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)