Listy do Mikołaja

/
1 Komentarzy


Jeśli jakaś historia opowiada o świętach Bożego Narodzenia, do tego została nakręcona z udziałem połowy polskiego establishmentu i jest reklamowana mniej więcej co 15 minut we wszystkich możliwych komercyjnych mediach, to można spodziewać się kiczu i ulepku o jakości kilograma landrynek. A jednak widza spotyka niespodzianka; „Listy do M” bo o nich mowa, zaskakują ładnie skonstruowaną fabułą, wcale nie tandetną grą aktorską; nie są za słodkie, za świąteczne i nie dźwięczą dzwoneczkami od których boli głowa. Są po prostu fajne. Wzruszają, trochę bawią, a co najważniejsze -  przynajmniej dla mnie -   skłaniają do refleksji.

Zaczął się grudzień, nie uciekniemy od zbliżających się jak torpeda świąt, od łańcuchów, choinek, zielonego badziewia, złotych gwiazdek i komercyjnych przejawów radości z powodu Bożego Narodzenia. Planujemy ten czas już teraz, niektórzy w wymiarze religijnym – w okresie adwentu – inni w wymiarze tradycyjnym -  wszyscy jednak stawiamy sobie pytania o to jak będą wyglądały nasze święta; co z nimi zrobić; jak wyjść z nich cało; bez szwanku na duszy i ciele.

Przeżyć święta

Święta jak widać także w „Listy do M”  to wcale nie taki idylliczny czas. Mierzymy się ze swoją samotnością, z konfliktami, które żyją w naszych rodzinach i wcale nie znikają zaraz po tym, jak zabłyśnie pierwsza gwiazdka.  Spotykamy się z oczekiwaniami naszych najbliższych (bądź w trzech miejscach naraz, jedz bez ustanku, rób dobrą minę); z przymusem tradycyjnego obchodzenia tych dni, z wszędobylską manią obdarowywania, z komercyjnym dyktatem kupowania coraz to więcej i więcej. A tak naprawdę chodzi o to, żeby spotkać się ze sobą.  Być razem, bez maski, bez miny, bez lustra. To nie często nam się zdarza.

Poruszyła mnie jedna z historii opowiedzianych w filmie: dotyczy  bezdzietnej pary, umawiającej się na wigilijną wieczerzę we własnym salonie, o konkretnej godzinie, przy nieskazitelnie nakrytym stole, bez uczuć, właściwie to wyłącznie z ceremoniałem, który jest tak idealny, tak  wyreżyserowany, że aż straszny.  Gdyby nie cudowny zbieg okoliczności Ci ludzie pozostaliby zmrożeni, każde w swoim świecie, zupełnie samotni, mimo że obok siebie. Jak często tak wyglądają święta w polskich rodzinach? Jest karpik, jest kolęda, jest sianko, tylko nas jakby nie ma.  

Czego sobie życzysz?

Mamy jeszcze czas, żeby napisać nasze listy do M. Mikołaja, Świętego, Gwiazdora, jakkolwiek go zwał, nieważne czy wierzycie w niego czy nie. Możemy jeszcze zapytać siebie jak chcemy spędzić te święta. W czyim towarzystwie, w jaki sposób; czy w rodzinnym gronie, czy w ciszy, czy przy akompaniamencie kolęd, czy  w samotności i świętym spokoju, po raz pierwszy w życiu.

Święta są dla nas – a nie my dla świąt.  Nie bez powodu zdarzają się w dni, które należą do najkrótszych w roku; w czasie gdy jest ciemno i zimno.  Możemy się w tym świątecznym blasku ogrzać, możemy się na nowo odnaleźć, znaleźć okazję do szczerej rozmowy, do załatwienia zaległych spraw – do zatrzymania i wyciszenia – jeśli tego najbardziej nam potrzeba.

Nie dajmy się zakolorować i omamić. Nie dajmy się wydoić i ograbić z tego czasu i z pieniędzy. W Bożym Narodzeniu liczy się najbardziej radość -  i to jej musimy poszukać. Niech będzie z nami jak lekarstwo na depresję, jak akumulator, który pomoże ruszyć z miejsca w nowy rok. Tego tak  naprawdę najbardziej nam wszystkim potrzeba na święta.  
Macie więc już swoje listy do M?  Nie? To do dzieła!


Zobacz również

1 komentarz:



  1. przyznam że ten film mnie nieco intryguje ale kiedy widzę plakaty i czytam jakieś opinie to widzę wielkie nawiązanie do "love actually" który jest dla mnie numerem jeden przedświątecznych filmów i jakoś tego obrazu nie chciałabym sobie popsuć :)

    napisał: agpagp 2011/12/01 14:25:13

    Okej, lecę, bo lista jest długa... chyba, że wszystko zmieszczę w jednym życzeniu - Miłość :D

    napisał: Gość: Aurora, aage182.neoplus.adsl.tpnet.pl 2011/12/01 14:25:20

    Mamy. Każdy swój i jeden wspólny :)

    napisał: zyrafafa 2011/12/04 08:30:37

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)