Diagnozuj siebie codziennie…

/
2 Komentarzy
Radzi Maciej Bennewicz, którego „Coaching czyli restauracja osobowości” polecam serdecznie nie tylko na Nowy Rok. W taki dzień jak dziś, w pierwszych chwilach po zmianie daty, wiemy lepiej niż kiedykolwiek indziej co chcemy osiągnąć, jakie mamy plany, dokąd zmierzamy. Zdarza się też, że zupełnie nie wiemy, ale z większą niż wcześniej mocą zadajemy sobie pytania, szukamy odpowiedzi, które uporządkują nasze życie i nadadzą mu właściwy kierunek. Diagnozujemy nasze zamierzenia, mówimy sobie prawdę o sobie samych; ale często również wcale nie chcemy dostrzec tego, co się kryje pod naszymi rzeczywistymi intencjami; jakie uczucia nami kierują, jakie popędy, czy to wszystko aby na pewno jest nasze, właściwe, odpowiednie, czy właśnie tego naprawdę w duszy chcemy.
Głęboko wierzę w to, że chociaż brzmi to patetycznie i tandetnie, każdy z nas ma swoją własną misję, swój kierunek, w którym tylko on może pójść, który sprawi, że jego życie stanie się spójne, spokojne, wcale nie bezproblemowe, ale własne, prywatne, uszyte na miarę. Nasze postanowienia, których nie spełniamy, nasze plany, których nie mamy siły realizować, to przeważnie drogi i dróżki, którymi wcale nie chcemy iść; to także niezrozumienie swoich pragnień, trudności z określeniem właściwej i skutecznej motywacji, problemy z gradacją poszczególnych stopni wtajemniczenia.
Nasze organizmy, nasze mózgi są mądrzejsze od nas samych. Wiedzą co jest tylko oszukiwaniem samego siebie, rozpoznają bezbłędnie wszystkie fortele naszego świadomego Ja. Procesy biochemiczne, które zachodzą w maleńkich komórkach, nasz wewnętrzny opór, którego nie jesteśmy w stanie przełamać, poczucie wiecznej, daremnej utraty sił, to wszystko oznaki podążania niewłaściwą drogą, marnotrawienia energii, na to co bez sensu, co nawet jeśli gdzieś zaprowadzi, to wywoła skutek zaledwie średni, mierny i raczej nie ma szans, że da nam spokój, szczęście i spełnienie.
Pinkola Estes w „Biegnącej z wilkami”  mówi, że czasami po prostu musimy się zatrzymać. Nie wirować w kółko jak oszalała tancerka w czerwonych trzewikach, nie biec przed siebie, bez tchu, bez chwili spoczynku, wpadając w pułapki, nie mając chwili na to aby zebrać myśli. Stanie w miejscu, diagnozowanie siebie to wcale nie jest strata czasu. Pozornie nie dzieje się nic; czas wisi jak firanka, coś tam drga, nie wiadomo skąd pojawiają się podmuchy wiatru, raz jest ciemno, raz jasno, słychać głosy, albo nic nie słychać. Ale ten czas jest święty; daje moc i daje wiedzę o tym co najważniejsze, o tym co nam przeszkadza w osiągnięciu spójności, pokoju duszy, co nas odgradza od siebie samych i zabiera nasze witalne siły. Taki czas może trwać i rok i dwa; niektórym wystarczy kilka godzin, niektórym kilka tygodni. Ignorowanie życiowej zadyszki kiedy kłuje w boku, kłuje w sercu i nie wiadomo co robić prowadzi tylko do głębszych problemów -  sprawia, że stajemy któregoś dnia w środku szczerego pola, albo pod ścianą wielkiego miasta i tak w głębi duszy nie wiemy nawet kim jesteśmy, jakie jest nasze właściwe imię, skąd przyszliśmy i dokąd idziemy.
Dlaczego z tak wielką siłą ignorujemy sygnały, które dostajemy od świata i naszego ciała?  Bo ktoś, kiedyś, powiedział nam co jest właściwe, a co nie. Jakimi ścieżkami się chodzi, a jakie są zakazane, co można, a czego absolutnie nie wypada. Ktoś przekonał nas, że tylko schematy sprawdzają się w życiu: nikt nas nie pytał co lubimy, co nas pociąga, co byśmy chcieli robić; powtarzano tylko mantrę powinności, zadań do wykonania i szczytów, które należy zdobyć, aby być KIMŚ.
Człowiek, który spełnia się w swoim życiu i w tym co robi jest spokojny, opanowany, nie potrzebuje agresji ani szarpania się z losem. „Taką osobę interesuje przede wszystkim bycie spójnym ( …) a to wyklucza agresję, presją, podporządkowanie i wymuszanie, wyklucza oceny  i monopol  na prawdę. Dlaczego?  Dlatego, że udowadniać innym i oceniać innych ludzi potrzebują tylko ludzie odcięci od swojej misji, niepewni swojej roli, swoich wartości i sytuacji, w której się znajdują” – przekonuje Bennewicz.
To, że nas utemperowano, postawiono w koleinach i przekonywano latami o  tym, co jest dla nas właściwe i najlepsze wcale nie jest wyrokiem.  Możemy to zmienić,  choćby dziś, choćby jutro, trzeba tylko wysilić się odrobinę, zdiagnozować pacjenta czyli siebie, z miłością; poszukać lekarstwa i zalecić właściwą rekonwalescencję.
Tego Wam życzę na Nowy Rok! Bądźcie spójni, radośni i prawdziwi. Na udawane życie szkoda czasu.


Zobacz również

2 komentarze:



  1. najtrudniejszy pierwszy krok :) ale jeśli samoświadomość zakiełkuje, to z każdym dniem jest już tylko cudowniej :) mimo przeciwności jakie się napotka ;)
    pozdrawiam :)
    aneta

    napisał: Gość: , aakm96.neoplus.adsl.tpnet.pl 2011/12/31 15:08:06

    Dziekuję, to świetne życzenia. I jesli mi wolno zyczyc tego samego, to zycze :)).

    napisał: Gość: anutek115, aehz161.neoplus.adsl.tpnet.pl 2011/12/31 19:04:18

    OdpowiedzUsuń


  2. pewnie , że wolno dziękuję i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)