Bajka o samotności

/
0 Komentarzy
Obudziła się w nocy; było ciemno. Firanki kiwały się w rytm wiatru, lekko mroźne powietrze spadało na jej ramiona jak młode kruki; szczypało, kłuło; zamęt w jej duszy był czarny jak ich pióra; a noc podszyta niepokojem, który wzrastał jak woda przypływu.
Wstała i otarła z czoła chłodny pot. Z poręczy krzesła wzięła koc,  otuliła się nim miękko jak ramionami kochanka; stanęła na wprost nocy, twarz do twarzy, oko do oka, zapłakała.
Samotność bywa trudna nawet dla bogów, co dopiero dla ludzi. Najdoskonalszy z doskonałych, ten który dłońmi obejmuje Ziemię jak piłkę, stworzył sobie nas -  na wzór i podobieństwo, dla towarzystwa, dla rozrywki – boża kukiełka na dwóch nogach; człowiek – pociągany za sznurki, czujący ideał, daleki od boskiej doskonałości.
A ona stała; gorycz w jej  ustach napływała i rosła, łzy były cięższe od kamieni, zaraz potoczą się na podłogę; szkliste diamenty, małe cenne perły, zabrzęczą, zapłoną, znikną. A mogło przecież być inaczej; tylko coś w środku krzyczało, tylko cisza  w uszach jak zły omen, tylko ta miłość jakaś nie taka; ni zła ni dobra, kochanie niedokochane, smutno brzmiące od jesieni do lata.
I wtedy wyszedł księżyc. Powiernik kochanków, towarzysz samotnych, gwiezdny towarzysz o twarzy zmiennej jak ludzkie życie. Zaświecił, zamrugał, zakołysał oceanem jej serca.
- Czasami jedyne co popycha Cię dalej, to wiara w to, że gdzie indziej będzie lepiej – powiedział.
- Czasami jedyne co nam zostaje to uwierzyć, że będzie lepiej – odpowiedziała.
Odeszła od okna, usiadła w fotelu i pozwoliła aby noc opowiadała jej bajki o dobrym życiu; o tych co się szukają i zawsze odnajdą, o miłości, która nie zna granic, o szczęściu, które szkli się w rekach jak najszczersze złoto, mimo że jest lekkie, puszyste i nic nie waży.
Świt zastał ją spokojną i miękko śpiącą. Lekko poprawił koc, pogłaskał po policzkach, zdmuchnął ostatnie łzy jak świeczkę, utulił i zniknął. Zanim przyszedł dzień i rozbudził słońce, na sekundę przed brzaskiem, zdawało jej się że słyszy czyjś szept, czyjś  cichy głos:
 - Czasami trzeba po prostu wierzyć.
- Wierzę – odpowiedziała.


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)