Kochać czy nienawidzić

/
2 Komentarzy
Jestem Loverką  -  pisze w „Zwierciadle” Małgorzata Kalicińska, stawiając opór modnej manii krytykowania i opluwania jadem wszystkich i wszystkiego. Nienawidzić, obśmiewać i wyszydzać -  to takie trendy. Haterzy – czyli nienawidzący z zasady; jawni i zawoalowani; ukryci pod internetowymi pseudonimami; zdają się ładować akumulatory, dodając złośliwe komentarze, udzielając się na internetowych forach, grzebiąc w plotkach i domysłach, z pasją, która zdaje się być kwintesencją i celem ich życia.
Nienawiść jest zaraźliwa i bardzo groźna.  Szybko wchodzi w krew. Wypuszcza na wolność najgorsze ludzkie instynkty. Niestety jest bardzo powszechna.
Zawsze zastanawia mnie komu i po co chce się poświęcać czas na to, żeby krytykować i wylewać wiadra pomyj na boga ducha winnych ludzi, ich ubrania, figury, miny  itp. Jaka frustracja się za tym kryje? Jakie niespełnione ambicje? Jaka zła energia, która nie znajduje ujścia gdzie indziej?
Język miłości jest coraz mniej popularny. Dobrze sprzedaje się gówno, dupa i kaszalot. Ludzie mają w środku potrzebę takich właśnie słów, bo jak inaczej wytłumaczyć, czemu chcą ich codziennie słuchać? To jak się wyrażamy o innych, jakie myśli przepływają przez nasze palce, usta i uszy, nie pozostaje bez związku z naszym wnętrzem i jego jakością. Ktoś kto wierzy, że można wejść do szamba, a potem otrzepać się, poperfumować i iść z miną różyczki w świat, bardzo się myli. Odór złych rzeczy i złych myśli ciągnie się za nami jak ogon. I najbardziej szkodzi nie tym opluwanym – ale właśnie nam.
Złe myśli są i będą. Emocje to nie rzeka fiołków, źle byłoby twierdzić, że mamy tylko te pozytywne.  Jednak nasze postepowanie i nasze dobre, albo złe mniemanie o sobie i świecie – pozostają kwestią naszego wyboru. Czasem trudno dostrzec zalety -  ale one zawsze są. Patrzmy na innych tak, jak sami chcielibyśmy być oglądani. Z wyrozumiałością, z intencją nie oceniania bez potrzeby, z ciekawością inności i z chęcią zobaczenia skarbu w drugim człowieku. To jest tajemnica lepszego świata.
Proste, prawda?


Zobacz również

2 komentarze:



  1. Skoro się nie widzi skarbu w sobie samym, to jak zobaczyć go w innych? Powrót do źródeł potrzebny, czyli najpierw praca nad miłością do siebie samego...
    Co się w świat wypuszcza, to to do nas wraca... niestety i na szczęście! Wybór jest w naszych rękach:)

    napisał: sowa_nie_sowa 2011/11/10 12:13:27

    Kiedyś byłam świadkiem, jak mój znajomy komentował wygląd ludzi w centrum handlowym. Na moje nieśmiałe protesty, odpowiedział, przecież oni o mnie też mówią różne okropne rzeczy. No i koło się zamyka...
    Pozdrawiam.

    napisał: viki_on_line 2011/11/10 12:58:26

    A może oni o Tobie mówią same dobre rzeczy? Skąd takie założenie Twojego znajomego?
    To po pierwsze, a po drugie, na to co o nas mówią wpływ mamy niewielki lub wręcz żaden, a na to co sami mówimy mamy 100% wpływ:)

    napisał: sowa_nie_sowa 2011/11/10 13:46:19

    OdpowiedzUsuń
  2. Viki, ale ja i Ty, i każdy z nas ma wielką moc: może to koło przerwać, to jest proste jak dwa razy dwa:) Każdego z nas można obmówić, zeszmacić, w każdym z nas są rzeczy brzydkie, tylko co z tego? Niech sobie mówią o mnie co chcą, to mnie nie dotyczy - dotyczy ich - ja nie muszę poprawiać sobie samopoczucia mówieniem o kimś źle, to mi nic nie daje - i to jest mój wybór. Czasami się zapominam - to jasne - ale mam intencję, żeby szukać dobrego i pieknego, a nie złego i wrednego - najfajniesze, że własnie to najczęściej znajduję - bo to co nas spotyka ze strony innych to odbicie tego czego oczekujemy:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)