Holos znaczy cały

/
8 Komentarzy
Współczesna medycyna, szczególnie chirurgia i dostępność narzędzi diagnostycznych -  to nasza prawdziwa zdobycz cywilizacyjna. Potrafimy zapobiegać, wyeliminowaliśmy setki chorób, które dziesiątkowały ludzkość w poprzednich wiekach, wydłużyliśmy czas życia, zmniejszyliśmy diametralnie śmiertelność okołoporodową, czujemy się więc czasem panami życia i śmierci.  Mimo tych sukcesów zmagamy się codziennie z porażkami, z rozkładaniem rąk, z westchnieniem i brakiem umiejętności poradzenia sobie z dolegliwościami jakie człowieka dotykają.  Lekarze są bezradni nie tylko wobec śmierci; często nie potrafią znaleźć trwałego rozwiązania naszych bolączek -  stosują środki zaradcze, które zwalczają skutek, a przyczyna drzemie w nas latami,  bywa że prowadzi do poważnych chorób, czasami także zabija.
Hipokrates, ojciec współczesnej medycyny, mawiał, że najważniejsze w leczeniu to nie rozpoznać chorobę, ale poznać człowieka. Na tym założeniu bazuje medycyna holistyczna, czyli taka, która postrzega człowieka jako całość. Człowiek, który choruje nie jest zbiorem organów i układów, jak chce postrzegać go konwencjonalny medyczny świat -  ale jednostką, która funkcjonuje na poziomie fizycznym, emocjonalnym i duchowym -  w symbiozie lub jej braku. Każdy z nas jest indywidualnością, zbiorem komórek, doświadczeń, emocji i cząstek elementarnych, które działają i żyją w niepowtarzalnym układzie związków.  To, że nasze ciało zaczyna niedomagać zaczyna się głęboko w nas -  często ma złożone przyczyny -  nie wszystko można i trzeba wyjaśniać od a do z.
Współczesny lekarz to specjalista od organów. Doszliśmy do takiego stopnia rozdrobnienia zakresów medycznych zainteresowań, że już prawie nikt nie widzi całego człowieka. Jesteśmy wątrobą, jajnikami, żołądkiem, albo nogą, która boli. Nikt nie pyta pacjenta o jego życie emocjonalne, o problemy w życiu rodzinnym, rzadko komu chce się tracić czas na pogawędki o samopoczuciu. Wierzymy w magiczną moc cudownego środka: tabletki, która połknięta raz odmieni nasz stan diametralnie, wyleczy, oczyści, sprawi, że będziemy jak nowonarodzeni. Ale to nie działa -  albo działa na chwilę -  rozwiązanie nie przychodzi i wtedy zaczynamy szukać gdzie indziej -  często z niezdrową fascynacją, z obsesją i wiarą w cuda -  z tym, że ulokowane gdzie indziej.
Medycyna holistyczna -  to nie zbiór wiedzy i technik, które odrzucają i zaprzeczają zdobyczom medycyny konwencjonalnej, ale inny sposób widzenia tej samej sprawy.  Jak podkreśla dr Preeti Agraval pochodząca z Indii, ginekolożka praktykująca od 20 lat w Polsce, nasze zdrowie zależy głównie od naszych emocji i naszego wewnętrznego stanu, na który składa się wiele czynników, a nie od jednego elementu składowego, jakkolwiek byłby istotny  i  znaczący dla naszego samopoczucia. 
Współczesny człowiek, to często osoba fiksująca się na określony styl życia: albo nie dba o siebie zupełnie, pracując bez wytchnienia, jedząc byle co i żyjąc bez żadnej refleksji; albo osoba totalnie zanurzona w idealnym obrazie zdrowego życia: przestrzegająca restrykcyjnej diety, ćwicząca, medytująca, odstawiająca się na półkę egzystencji oderwanej od tłumu.  Tymczasem żadna z tych postaw nie jest dobra i nam nie służy. Oczywiście, że dieta jest ważna, oczywiście, że ćwiczenia fizyczne są zdrowe, ale nie wszyscy będą przebiegać maraton i nie każdy mistrz świata w pływaniu dożyje starości. To co nas zatruwa i wpływa na nas dzień po dniu, w każdej minucie, w każdej sekundzie, dociera do każdej naszej komórki i dotyka każdy gen, to to co czujemy, jak przeżywamy, jakie emocje w nas żyją i co z nimi robimy.
Leczenie bezpłodności w oderwaniu od jej psychicznych przyczyn rzadko przynosi oczekiwany skutek, podobnie leczenie zaburzeń odżywiania, zaparć, raka, chorób autoimmunologicznych itp.  Jesteśmy predestynowani do pewnych zaburzeń, to prawda, ale genetyką wcale nie da się wyjaśnić wszystkiego. Karty swojego życia piszemy sami -  a to czy choroba przerwie lub zaburzy nasze funkcjonowanie niejednokrotnie zależy głównie od nas.
Co szkodzi najbardziej? Niewyrażona złość, latami odkładane na półkę urazy, tkwienie w destrukcyjnych związkach, poświęcanie swojego życia sprawie w którą nie wierzymy, zadawnione konflikty, nienawiść , chora miłość. Lista jest długa  -  każdy z nas powinien ją przejrzeć i aktualizować względem swojego życia.  
A co zrobić kiedy już zachorujemy?  Szukać przyczyn głębiej niż na wierzchu, zatrzymać się i zastanowić. Poszukać lekarza, który ma czas, który umie i chce nas wysłuchać.  Żyć uważniej. Wolniej. Z pewnością wyjdzie to nam na zdrowie.


Zobacz również

8 komentarzy:



  1. Podpisuję się czterema łapkami! To są moje klimaty, moje przemyślenia, moja droga życiowa i doświadczenia:)
    Jestem w dodatku świeżo po wykładzie na taki właśnie temat; wróciłam do książek Anny Ciesielskiej, które kiedyś mnie zachwyciły, ale mało z tego przełożyłam wtedy na życie i już wiem, że te moje inne śniadania od pewnego czasu, to nie przypadek;)
    Dzisiaj gotuję rozgrzewający rosół:)

    napisał: sowa_nie_sowa 2011/11/10 12:32:11

    W uzupełnieniu poprzedniego komentarza dodam:
    Odniosłam się do diety, bo wpływ emocji jest dla mnie tak oczywisty, że nawet o tym nie wspominam, natomiast diety aż tak nie traktowałam. A to, czym karmimy swoje ciało powoduje taki, a nie inny przepływ energii, co z kolei ma swoje następstwa nie tylko w samopoczuciu czy wyglądzie, ale i w zdrowiu.
    Ja mam ostatnio wrażenie, że moje ciało mówi czego chce (zjeść), a ja go bardzo mocno słyszę:)
    Ja bym powiedziała, że nasze zdrowie i samopoczucie zależy od kilku czynników, a główne z nich to emocje (przy czym nie chodzi o to, żeby ich nie odczuwać czy eliminować - bo one po coś są przecież, o czymś nas ważnym informują), ale nad nimi panować i wykorzystywać dla własnego dobra, a nie przeciw sobie - temat rzeka) i odpowiednie odżywianie organizmu, w czym przede wszystkim mieści się dieta w rozumieniu sposobu odżywiania oczywiście, a nie dieta odchudzająca (bo tak często się to słowo kojarzy).

    Tematy poruszane przez Ciebie trudno skomentować w 2 zdaniach, więc wybacz, że czasem się rozpisuję;)

    napisał: sowa_nie_sowa 2011/11/10 13:12:56

    OdpowiedzUsuń
  2. Sowo rozpisuj się na zdrowie, zawsze z przyjemnością czytam i cieszę się, że znajdujesz czas i ochotę na to, żeby się podzielić swoimi przemysleniami.
    Możesz polecić jakiś tytuł tej autorki? Nie znam, chętnie bym przeczytała!
    Pretti Agraval na wykładzie na jakim byłam ostatnio powiedziała rzecz, która mnie bardzo poruszyła: że dieta jest bardzo ważna, ale karmimy się trzy czy cztery razy dziennie, a emocje ,jesli są złe to nas zatruwają bez przerwy - bez sekundy wytchnienia; i ten nasz biedny organizm nic nie może: ani wątroba nie wydali tych śmieci, ani ich nie wyparujemy, nic, zupełnie nic, dlatego piszę głównie o emocjach. Nad dietą ciągle muszę pracować; żeby słyszeć co mi mówi mój organizm, żeby nie jeść bezmyślnie, bez sensu.. Jeszcze mam dużo do przepracowania w tym temacie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam obie książki tej autorki tutaj masz link.
    I stronę lekarki, na której wykładzie byłam i książkę jej zakupiłam - tutaj.

    Pretti Agraval też znam i cenię bardzo:)
    Nie mogę tylko się zgodzić z klasyfikacją emocji na "złe" i "dobre". Emocje po prostu są, ani dobre, ani złe i każda do czegoś jest potrzebna; ważne żeby umieć nimi zarządzać:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za linki:)
    Tak mówią o emocjach:) potocznie jednak myśli się o dobrych i złych, albo pozytywnych i negatywnych - stąd i moje skróty myślowe:)

    OdpowiedzUsuń


  5. Jeszcze mi się przypomniały książki do polecenia w tym temacie:
    1. Wsłuchaj się w swoje ciało
    2. Co choroba mówi o tobie

    Pozdrawiam:)

    napisał: sowa_nie_sowa 2011/11/13 09:37:58

    OdpowiedzUsuń


  6. Dziękuję Sowo!!! Tylko kiedy to wszystko przeczytać!!! Już mam zakolejkowane z 10 pozycji:)))))

    OdpowiedzUsuń


  7. Tylko 10??? To zapraszam do mnie, zobaczysz te stosy książek czekających na swoją kolej, hehe. I chętnie bym wróciła też do tych starych, które kiedyś, kiedyś tam czytałam i wiem, że teraz coś nowego w nich wyczytam:)
    Pewne jest, że lektury do końca - nawet bardzo długiego - życia mi nie zabraknie;)
    Uściski!

    napisał: sowa_nie_sowa 2011/11/13 12:09:26

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziesięć to takich nowych, świeżych jak bułeczki;) najbardziej kuszących:) Jak mawiała Astrid L. jak można się w życiu nudzić? Kiedy wysłuchać tej całej muzyki? Przeczytać te wszystkie książki? :) Całusy!

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)