Poczucie winy

/
6 Komentarzy
Jest taki produkt uboczny macierzyństwa, który rodzi się w nas jeszcze przed porodem. Właściwie mieszka z nami prawie od poczęcia; jego gorzki smak czujemy na języku, chodzi za nami jak cień, jak pasożyt, bez ustanku.  Poczucie winy, bo o nim mowa, prześmiewca i wytykacz palcami; jego ulubione zdanie zaczyna się od „ a gdybyś tak / nie”, a drugie od „to twoja wina bo…” Żyjemy w jego cieniu, z jego piętnem, do dnia kiedy znajdziemy sposób, aby sobie z nim poradzić, do ostatecznej eksmisji, wystawienia za drzwi z biletem w jedną stronę.
Chcemy być najlepsze, czytamy więc mądre poradniki, jemy kiełki i łykamy kwas foliowy. Po nocach śni nam się wypita w okresie nieświadomości ciążowej lampka wina. Jeśli niemowlaka boli brzuch to na pewno nasza wina. Jeśli złapie katar to przez brak szalika w wietrzny dzień, jeśli rozbije głowę, to przez naszą nieuwagę. Jeśli marzymy o powrocie do pracy, to jesteśmy złymi matkami, jeśli dziecko czasem nas nudzi i złości, to przypinamy sobie kolejne łatki. A ono - poczucie winy - stoi za naszymi plecami i niestrudzenie szepcze  do uszka: powinnaś, nie powinnaś, trzeba, jak można, co za głupota, jaka nieodpowiedzialność, jaki egoizm, jaka egzaltacja. I tak w kółko, dzień za dniem, aż pozbędziemy się drania, urwiemy łeb złośliwej hydrze.
Poczucie winy donikąd nie prowadzi. Żyjąc w jego cieniu zatruwamy rzekę naszego życia wymówkami i pretensjami, które nic nie załatwiają. Pozbywamy się macierzyńskiej radości, radości życia jako takiego, frajdy z bycia rodzicem i niszczymy słoneczne dni. Życie w wiecznym poczuciu nieadekwatności i niedorastania do pięt ideałowi, który kreujemy w naszej głowie to smutna egzystencja. Ideałów nie ma, a nawet jeśli gdzieś istnieją, to niech sobie szorują podłogę trzy razy dziennie i „hodują” swoje idealne dzieci. Nam zwyczajnym – niezwyczajnym nic do tego. Wystarczy, że się staramy, że mamy dobre chęci, że wierzymy że będzie dobrze. Oczekiwanie od siebie więcej niż od anioła stróża i ducha świętego razem wziętych, to nie są oczekiwania na ludzką miarę. Wyluzujmy więc. A tego szeptacza, wykpiwacza, zostawmy w parku, za krzakiem, oddalając się cicho, na palcach, bokiem koło suchych liści. Wróci – to pewne, ale jeśli nauczymy się mu przeciwstawiać, odpyskujemy i zamkniemy usta, może poszuka sobie ofiary gdzie indziej.  A  nasze życie będzie piękniejsze.


Zobacz również

6 komentarzy:



  1. Poczucie winy odcina nas od siebie samych, zagłusza nasz wewnętrzny głos

    napisał: zyrafamonika 2011/10/06 18:29:37

    Wiele matek skorzystałoby, wyzwalając się od poczucia winy i wyrzutów sumienia, kiedy mówią NIE. Skorzystałyby na tym także ich dzieci. Wyrzuty sumienia powodują bowiem, że nasz przekaz staje się mętny, a to z kolei prowadzi do konfliktów - bo dziecko nie wie, czego się trzymać,nie otrzymuje jednoznacznych TAK i jednoznacznych NIE (oczywiście J.Juul :) )

    napisał: zyrafamonika 2011/10/06 20:03:05

    OdpowiedzUsuń
  2. dzięki za komentarz i cytat:) oczywiście sama prawda i tylko prawda:)pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń


  3. Świeta racja ! Dokładnie tak to odczuwam, to moacierzyństwo :)
    Fajnie piszesz, lubie Cie czytać
    pozdrawiam
    Ola

    napisał: Gość: Ola, s0-11.mragowo.core.ids.pl 2011/10/06 21:27:28

    Świetny i jakże prawdziwy post!!! U nas też od czasu do czasu gości poczucie winy i przyznam, że czasami ciężko się go pozbyć ;-) ale pracujemy nad tym!

    napisał: Gość: ola, cpc2-clyd1-0-0-cust515.14-1.cable.virginmedia.com 2011/10/06 21:39:13

    Jeszcze jest poczucie winy, w które wpędzamy nie siebie, ale własne dzieci... Równie groźne, bo na lata całe, czasem aż do śmierci i bywa, że poza nią...

    napisał: sowa_nie_sowa 2011/10/07 08:06:54

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz rację Sowo, to właściwie inny temat do którego się zbieram.. Czytałaś Hellingera? Co o nim myślisz?

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie tylko czytałam, ale i byłam na ustawieniach:)
    Zdania jednoznacznego nie mam, ale coś w tym jest i kilka rzeczy mocno do mnie przemówiło.
    Czekam zatem na wpis na ten temat:)

    napisał: sowa_nie_sowa 2011/10/07 10:31:41

    OdpowiedzUsuń


  6. hmm ale brałaś czynny udział w ustawieniu? Zadziałało? Możesz coś więcej, niekoniecznie tutaj? :)

    napisał: m.dawid 2011/10/07 10:57:53

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)