Nawyki

/
5 Komentarzy
Rodzimy się jacyś – nigdy biali jak niezapisana kartka. Potem rośniemy, obserwujemy świat, uczymy się od naszych rodziców, kolegów, ludzi, którzy wywierają na nas największy wpływ. W pewnym momencie swojego życia czujemy się ukształtowani i gotowi: mówimy „taki/ taka już jestem”, „nic nie poradzę, tak po prostu mam”. A przecież większość rzeczy które robimy lub nie, to nasz nawyk, przyzwyczajenie, rodzaj schematu, który sobie narzuciliśmy. Złych nawyków możemy się oduczyć -  dobre przyswoić -  czasami błaha z pozoru zmiana rewolucjonizuje nasze życie, odwraca bieg myśli i koleje losu. O tym co jest naszym dobrym nawykiem, co nim może być, rozmawiałyśmy wczoraj w „Klubie Zwierciadła” z Renatą Arendt – Dziurdzikowską. Rewolucji nie było, ale inspiracja i zmiana kiełkuje często jak roślina: ziarenko jest niepozorne, drzewo które z niego wyrasta rozłożyste i zmieniające na stałe krajobraz naszego życia.
Zmiany są istotą życia, nawyki i dobre przyzwyczajania kompasem i stróżem, który na co dzień porządkuje nasze działanie w kierunku w jakim chcemy zmierzać.  Człowiek uczy się przez całe życie i nigdy nie jest za stary na nowe. Co Wam pomaga iść tam gdzie chcecie? Jaka jest wasza recepta na zmianę tego co przeszkadza? Jakie  pozytywne nawyki wpoiliście sobie i wrosły w Was tak bardzo, że zmieniły Was na zawsze?
Dla komentujących mam nagrodę: zestaw płyt The Best Opera Ever ode mnie i od „Zwierciadła”.  Na komentarze czekam do końca weekendu – wybiorę jeden najtrafniejszy. Zapraszam serdecznie!


Zobacz również

5 komentarzy:



  1. Tak jest przyzwyczajenia traktujemy, jak swoją drugą naturę.

    napisał: kultekiewiczanka 2011/10/01 12:34:43

    Idę tam gdzie chcę, tylko wtedy gdy za busolę mam radość. Jeszcze nigdy nie zeszlam z drogi, na ktorą przywiodła mnie radość lub na któej dostałam radość. Kiedyś bardzo pomogły mi przeczytane w biografii Matki Teresy z Kalkuty slowa jej spowiednika, o tym, ze jeśli nie wiesz co masz począć pomyśl o tym, co cię cieszy i tam idź. (szukalam tego cytatu i niestety nie znalazlam). Nie mam zlych nawyków :) Mam tylko takei, któe czasem mi nie służą :) Picie kawy zawsze i wszędzie. Pracuję nad tym. Raz odnoszę sukces, innym razem - przegrywam. A dobrym nawykiem jest praca nad tym, co mi doskwiera. Tak już mam. Nie zostawiam tego, co mnie uwiera. Nie udaję, że nie istnieje, że nie do mnie należy.

    napisał: zyrafamonika 2011/10/01 12:36:37

    O rany! Zadałaś temat, na który mogłabym pisać i pisać, a tu mam się zmieścić w jednym komentarzu;)
    Napiszę więc w punktach i to, co na tę chwilę wydaje mi się najważniejsze:
    1. Pytasz się o receptę na zmianę? Myślę, że to akceptacja siebie i porzucenie roli ofiary - czyli wzięcie odpowiedzialności za swoje życie i wybory. To co mnie spotyka nie jest tak ważne jak to, jak ja na to reaguję:) Istota sprawy: zawsze mamy wybór jak podejdziemy do tej czy innej sprawy! Na tym polu mam największe dokonania i dalej się tego uczę: zmienianie swojego nastawienia do świata, a nie zmienianie samego świata;) Bo jak zmieniam to pierwsze, to drugie się jakoś samo dzieje:)
    2. Największa zmiana dokonała się u mnie po urodzeniu dziecka - dla mnie to było lustro... zobaczyłam swoje odbicie, które bardzo mi się nie podobało... no cóż, trzeba było przyznać się do tego, że to jednak ja;)
    3. Największe kroki do przodu zrobiłam korzystając z warsztatów (czyli praktyka, a nie tylko teoria), a szczególnie tych dotyczących pracy z ciałem czyli odkrywaniu tego, co w ciele miałam zakodowane i zablokowane. Dopóki tylko czytałam o tym w książkach, to głowa przyjmowała (nawet), ale ciało wiedziało dalej swoje... Jak zaczęłam ruszać ciało, to ruszyła lawina zmian! Do tej pory najchętniej korzystam z warsztatów pracy z ciałem. Bardzo polecam wszelkie zajęcia w tym obszarze:)
    4. Widzę jak bardzo się przez te ostatnie lata zmieniłam i jak teraz zdecydowanie lepiej mi się żyje - przede wszystkim z samą sobą! Ja po prostu siebie lubię, co nie znaczy, że zawsze jestem z siebie zadowolona;)
    5. Przy wprowadzaniu zmian ważne było dla mnie uświadomienie sobie, że skoro jakiś nawyk, cecha, coś, co chcę zmienić utrwalało się latami, to teraz nie zniknie w ciągu paru dni!!! To chyba najważniejsze: daję sobie czas i nie karcę się, gdy znów wchodzę w stare buty. Ważne, żeby być uważnym i to rejestrować, czyli łapać się na tym, że tak się dzieje. W końcu zmiana przyjdzie, ale to jest proces, a nie myk i już;)
    6. I jeszcze na koniec cytat: "Życie jest zbyt poważne, żeby je brać na serio" Oscar Wilde - takie podejście wg mnie zdecydowanie pomaga w każdej zmianie! Dystans, przede wszystkim do siebie:)

    Pozdrowienia:)

    napisał: sowa_nie_sowa 2011/10/01 17:15:25

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję dziewczyny!
    Czytanie Was jest bardzo inspirujące:) Czekam na więcej:)!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Iść gdzie chce...
    Hmmm... najbardziej chyba pomaga mi świadome bycie - oglądanie świata trochę jakby z boku, bez emocjonalnego szarpania się... Odkrywam tu, nie odkrywając Ameryki, że kluczem jest współczucie ze światem:) Kiedy odnajduje się w świecie w każdej chwili kierując tym co czuję, wtedy nie ma miejsca na schematy w działaniu, ale to trwa i trwa i trwa... Stajemy się przecież przez cały czas:) Nigdy nie kończący się proces kreacji:)

    napisał: ojciec.karmiacy 2011/10/02 12:07:04

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję jeszcze raz za komentarze:) Wszystkie są dla mnie cenne i bardzo Wam dziękuję, za wasz czas i opinie. Płyty wędrują do Moniki, mam też poza progrmowy drobiazg dla Sowy:) Obie Panie proszę o maila z adresem:) Pozdrawiam wszystkich serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń


  5. Dzięki! Maila wysłałam i czekam z niecierpliwością co to za drobiazg masz dla mnie:)

    napisał: sowa_nie_sowa 2011/10/03 18:33:18

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)