Ani dobre ani złe

/
2 Komentarzy
Rzeczy nie są dobre czy złe same w sobie. Są takie, jakimi nam się wydają; pisał w „Hamlecie” Szekspir. Ta ambiwalencja wszystkiego, towarzyszy nam każdego dnia i skłania do refleksji nad tym, jak na nasze życie wpływa nasze postrzeganie – nasz sposób widzenia. Czy rzeczywiście świat w jakim przyszło nam żyć, jest zawsze powleczony filtrem, który zakłada oglądający? Czy można pójść, aż tak daleko w tej teorii?
Jeśli przyjrzeć się życiu z bliska, to zawsze dostrzeżemy światła i cienie. Miłość za jaką tęsknimy i która jest naszym zbawieniem, bywa także więzieniem. Bycie szczęśliwym w związku, nie wyklucza nostalgii za czasami samotności. Rodzicielstwo jest rajem i daje miliony cudownych uniesień, ale nie ma chyba rodzica, który w głębi serca nie wspominał z rozrzewnieniem czasów błogiej wolności, w której odpowiedzialność brało się wyłącznie za siebie. Nawet pogoda jest ambiwalentna:  jednemu potrzebny deszcz, innemu słońce, każdy obraz zdaje się mieć dwie, często zupełnie różne strony.
Czy więc Szekspir miał rację? Wiedział dużo o ludzkiej psychice, o człowieczej małości i skłonności do złego. Był uważnym obserwatorem, czarodziejem słowa, stworzycielem postaci nie z papieru, ale z krwi  i emocji.
Myślę, że wiedział co mówi. Prawda o naszym widzeniu świata nie jest czarno –biała. Tak jak on buzuje kolorami i zachwyca różnorodnością. Nasz umysł jest lustrem, w którym odbija się nasze życie – zdarzenia z pozoru błahe i marne potrafią rosnąć w nim do niebotycznych rozmiarów, a tragedie maleją czasem jak suszone na słońcu grzyby.  Bywają momenty, kiedy wszystko widzimy dobrze, potrafimy podchodzić do siebie i innych z dystansem: lustrujemy emocje z wprawą sędziego, układamy się w życiu jak w wygodnej kołysce i śnimy nasz dobry sen.  Są jednak także chwile, kiedy wszystko czegokolwiek się dotkniemy zdaje się zamieniać w proch, kiedy kolory blakną, proste sprawy przerastają nasze zdolności a złoty sen zamienia się w koszmar o wielu aktach.
Najważniejsze w tym wszystkim jest wiedzieć, że to nie kto inny, ale my sami zakładamy nasze okulary, przez które widzimy nasz świat. Permanentny róż może zemdlić, ciągła czerń załamać, dysponujemy jednak cała paletą kolorów, które możemy stosować zamiennie: w zależności od stanu naszego ciała i umysłu.
Rzeczy nie są dobre albo złe; albo inaczej: nie są tylko dobre albo tylko złe. Dlatego nie szarpmy się za bardzo z  życiem. Nie wypominajmy mu potknięć i błędów. Spójrzmy na nie czasem przez palce: wybaczmy. Łatwiej będzie nam śnić nasz egzystencjonalny sen, jeśli okulary, które mamy na nosie nie czynią z tego co widzimy karykatury. Nie muszą być koniecznie pastelowe.


Zobacz również

2 komentarze:

  1. O widzisz:) Czyli to Szekspir wynalazł Proces Opcji:) "Szczęście jest wyborem":) Oczywiście ma to ogromny sens, choć są sytuacje w których trudno się z czymś pogodzić i wtedy wydają się jednoznacznie złe (na przykład ciężka, śmiertelna choroba kogoś nam bliskiego). Pozdrawiam:)

    napisał: ojciec.karmiacy 2011/05/10 10:27:31

    OdpowiedzUsuń


  2. hahaha, coż widać już wszystko wynaleziono:) tylko czasem nazywa się inaczej:)
    sloneczne pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)