W obronie Bożej reputacji

/
1 Komentarzy
W Wielki Piątek nie sposób pisać o czymś innym niż o cierpieniu. Bo to ono wychodzi do nas z obrazu krzyża, z biblijnej historii sprzed 2000 lat, z muzyki ciszy, puszczanej w spokojniejszym niż zwykle radio: wreszcie i najmocniej chyba, z naszego własnego życia.

Z dzisiejszej symboliki i zdarzeń, które się z nią wiążą, można przygotować Bogu śmiertelny akt oskarżenia.  Gdzie jego miłosierdzie, wszechmocność, wszechwiedza i zdolności, jeśli dopuszcza do męki niewinnego człowieka na krzyżu? Gdzie jest kiedy dzieci, sprawiedliwi, dobrzy ludzie giną w wypadkach, doznają ciężkich chorób, cierpią ponad miarę i sens?  Gdzie jego miłość i współczucie? No gdzie?

"Uczeni w piśmie" nie znajdują odpowiedzi na te pytania, postawione już wieki temu w Księdze Hioba. Czasem mówią o Bożej karze: tylko jak ma się ona do Bożego miłosierdzia?  Czy naprawdę chcemy widzieć Boga jako bezwzględnego szpiega ludzkich słabości, który przy pierwszej nadarzającej się okazji kopnie leżącego, żeby popamiętał kto tu rządzi?  Jaki sens ma taki Bóg: właściwie bestia żądna ofiary z krwi i ciała, która zabierze dziecko matce w odwecie za niedotrzymanie dekalogu?

Inni mówią o Bożej nauce, która ma płynąć z cierpienia, o Bożych zamysłach, których nie rozumiemy i nie pojmujemy naszym umysłem. Tylko co to za nauczyciel, który kształtuje charaktery przez nieszczęścia i śmierć najsłabszych?  Czego chce nauczyć kilkuletnie dzieci konające na oddziałach onkologicznych? Czy tak chce kształtować ich rodziców?  Czy to nie za wysoka cena za wiedzę jaką mają posiąść?

Jeszcze inni opowiadają historię o gobelinie:  z prawej strony płótna mamy piękny obraz -  a pod spodem plątaninę nitek, supłów, pozornie bez sensu -  ale tylko dla ludzkiego oka. Bo kryje się tam obraz, niezwykłe dzieło, które można odczytać dopiero z perspektywy całego życia.  Czy jednak pociechą dla doświadczającego cierpienia jest fakt, że uczestniczy w Bożej sztuce?  Że przykłada swój los do boskiego planu?  Czy ten wszechwładny artysta nie mógł znaleźć lepszych sposobów?

Przemawia do mnie wyjaśnienie, które można wyczytać między wersami Księgi Hioba: mówi ono, że Bóg chociaż wszechmocny nie jest w stanie panować nad całym światem, który stworzył. Kreacja wszechświata zastąpiła chaos -  jednak nie całkowicie, nie do końca. Ten chaos wychyla co dzień nos zza zakrętu, wprowadza w ludzkie życie zamęt i chociaż Bóg jest miłością i kocha człowieka, to przecież nie był w stanie i może także nie mógł wyplenić zła, które na świecie i w ludziach mieszka.
Bez zła nie bylibyśmy ludźmi – nasza Wola nie byłaby prawdziwie wolną wolą, a stworzeni na boski obraz i podobieństwo, mamy być zdolni do kształtowania swojego życia i swoich wyborów. Mamy też wzrastać, a cokolwiek by nie pisać o cierpieniu, pomaga nam ono stawać się innymi ludźmi -  przynajmniej wtedy, kiedy naprawdę odrobimy swoją lekcję i zechcemy z niej wyciągnąć naukę. 

Jest jeszcze jedno wytłumaczenie zła i cierpienia i chociaż nie niesie ono odkrywczej mocy, to daje oczyszczenie i swoistą ulgę.  Złe rzeczy dzieją się przeważnie bez powodu i bez planu: nie omijają dobrych ludzi, nie robią dla nich wyjątków. Zdarzają się. Po prostu. Bo życie takie jest. Bo czasem trudno mówić o sprawiedliwości, bo każdy z nas rodzi się i umiera. 

Einstein pisał, w liście do przyjaciela, że nie chciałby wierzyć, że Bóg gra z Wszechświatem w kości. Szukał porządku  i reguły we wszystkim co jest. I chyba tu poniósł klęskę. Reguł nie ma - a nawet jeśli są, zawsze bez sensu i reguły pojawiają  się wyjątki od nich. Takim wyjątkiem, taką częścią naszego życia jest cierpienie. 

Wierzę, że to nie Bóg, ale raczej Wszechświat w swoim chaotycznym bezmiarze gra z człowiekiem w pokera o życie. A Bóg, wbrew chaosowi, wbrew złu, które tworzy także człowiek jest z nami i nas podpiera swoją łaską, bo doświadczył w Wielki Piątek cierpienia i wie już, jak ciężki i przewrotny potrafi być człowieczy los.




Inspiracja: "Dlaczego właśnie ja?  Kiedy złe rzeczy zdarzają się dobrym ludziom" H. Kushner


Zobacz również

1 komentarz:

  1. Wydaje mi się, że Krzyż zawsze będzie oskarżeniem Boga, jeśli się nie przyjmie, że Jezus umarł na krzyżu także jako Bóg.

    napisał: Gość: love s patient, 213-134-185-103.home.aster.pl 2012/04/06 13:39:21

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)