Więcej prawdy

/
3 Komentarzy
Gdy przychodzimy na świat jesteśmy wolni w wyrażaniu swoich uczuć i potrzeb. Niemowlę dysponujące niewielkim zasobem środków wyrazu, płacze kiedy chce jeść, kiedy czuje się samotne, opuszczone, kiedy mu za ciepło lub za zimno, kiedy chce usłyszeć głos mamy, albo zwyczajnie zasnąć w jej ciepłych, kojących wszystkie lęki ramionach.
Dorośli mają trudniej: często nie wiemy co tak naprawdę czujemy, nie wiemy jak to wyrazić, jak zadbać o siebie w zimnym świecie i mimo, że posiadamy narzędzia w postaci kilku tysięcy dostępnych słów, gesty, miny, ręce i nogi – to wydaje się , że to wszystko jest nie dosyć – wiecznie za mało.
Często nasze uczucia maskujemy z wprawą komandosa. Mówimy „tak” gdy myślimy „nie”; uśmiechamy się w odpowiedzi na słowa, które nas bolą – chowamy się za maską obojętności kiedy wszystko w środku kipi od złości. Robimy rzeczy, których nie znosimy, latami żyjemy w związkach, które wywołują u nas ścisk żołądka, pracujemy w miejscach, których szczerze nie znosimy i wmawiamy sobie, że to wszystko dlatego, że takie jest życie.
Wiele osób tak żyje. Po pewnym czasie, zwykle po miesiącach i latach takiego oszukiwania, ciało i dusza czują się złapane w pułapkę i zaczynają chorować. Choroby psychosomatyczne, problemy emocjonalne, zaburzenia odżywiania; wszystko to z pozoru nie ma związku z zakłamanym życiem; ale wychodzi na wierzch jak śmieci na wiosnę po śnieżnej zimie.
To kłamstwo i niewiedza na temat tego co czujemy i czego chcemy zaczyna się zwykle w dzieciństwie. Maluch słyszy od rodziców, że wiedzą lepiej ile warstw odzieży powinien nosić, ile łyżek kaszy musi zjeść, kto jest miły a kto nie, kogo powinien lubić, jak powinien się zachowywać i rośnie w poczuciu tej powinności wobec świata, zamiast nauczyć się co znaczy ciepło i zimno, głód i sytość, sympatia i antypatia.  Oczywiści nie chodzi o to,  aby dziecku pozwalać decydować i rządzić we wszystkich kwestiach, a bardziej o fakt respektowania jego uczuć i strachów, apetytów, doznań i pragnień. Co innego zachęcanie niejadka do jedzenia, a co innego karmienie na siłę; mimo wyraźnych bodźców ze strony dziecka, które manifestuje, że ma dosyć.
Alice Miller, psycholożka polskiego pochodzenia, specjalizująca się w tematyce dziecięcej pisze: „Jeżeli wolno mi czuć, co sprawia mi ból, co mnie cieszy, co mnie denerwuje, a nawet doprowadza do wściekłości i dlaczego; gdy wiem czego potrzebuję i czego w żadnym wypadku sobie nie życzę, wtedy znam siebie na tyle dobrze, że mogę swoje życie kochać i uważać za interesujące, niezależnie od wieku i mojego społecznego statusu.”
  Pozwólmy sobie na luksus respektowania tego co mówi i czuje nasze ciało. Pozwólmy sobie na radość, złość, miny piękne i krzywe, smutek kiedy coś nie idzie po naszej myśli i refleksje wbrew przymusowi robienia dobrej miny do złej gry. 
Życie jest za krótkie na udawanie, a świat ma dosyć sztucznych ludzi. Bądźmy prawdziwi.


Zobacz również

3 komentarze:

  1. Puenta bardzo fajna, tylko gdyby tak chcieć z żelazną konsekwencją realizować zalecenia dotyczące wychowania dziecka, które zalecać w niniejszym wpisie, to trzeba by było przed zajściem w ciążę przejść gruntowną psychoterapię ;)

    napisał: wildfemale 2011/03/02 21:54:23

    OdpowiedzUsuń


  2. Wild,
    ja się boję żelaznej konsekwencji, nie jestem żelazną mamą, raczej elastyczną:) a co do psychoterapii: myślę, że jeśli jest rzeczywiście potrzebna to dobrze ją przejść nie tylko przed dzieckiem, ale w ogóle przed szeroko pojętym "życiem":)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń


  3. Pięknie piszesz, tak kojąco, kołysz mnie, kołysz mnie... - jak śpiewała Martyna Jakubowicz...

    napisał: mammasta 2011/03/04 13:00:17

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)