Umarł król, niech żyje król

/
0 Komentarzy
Czy król może być jąkałą?  Czy mężczyzna ma prawo się bać?  Czy następca tronu może płakać w rękaw swojej żony?  Czy niewykształcony samouk może być skuteczniejszy niż renomowani medycy, a śpiewanie i turlanie po drewnianej podłodze posłużyć lepiej niż terapeutyczne metody starożytne, wykładane na najlepszych uniwersytetach? 
Na te pytania odpowiada faworyt tegorocznych Oskarów, film:” Jak zostać królem”, z fantastyczną rolą Colina Firtha. Film oryginalny, wzruszający, ukazujący wcale nie proste życie na angielskim świeczniku,  dobrze opowiedziany i zagrany.  Film o słabości, o tym jak trudno czasami sprostać narzucanym nam przez życie zadaniom, o wadach, które zatruwają nam życie i  o tym, że wiarą i pracą wiele z nich można pokonać.
Recenzenci „Jak zostać królem” zarzucają scenarzystom fałszowanie historii i niedopowiedzenia, które spłaszczają tę opowieść. Być może. Wydaje mi się jednak, że nie to jest w tym filmie najważniejsze. Colinowi Firth, udało się zagrać człowieka, który mimo, że jest „genetycznie obciążony” władzą i tytułami -  dostaje w spadku także zwykłe, niełatwe problemy -  i pokonuje je dzięki pracy i zaufaniu niezwykłym metodom zwykłego człowieka.  
Król ma prawo do błędów, do niedoskonałości, głupoty, wad i potknięć. Zwykły człowiek więc tym bardziej.
Obejrzyjcie koniecznie -  bez względu na nagrody, które film otrzyma albo ich brak. Bez względu na recenzje. Warto.


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)