Miłość

/
3 Komentarzy
Atakują od tygodnia: przypominają, proponują, zaglądają do okien, kuszą i tupią.  Serduszka, kwiatuszki, prezenciki, wszystko spod znaku Amora, zakropione nutką kiczu – nie wiedzieć czemu dziś szczególnie natarczywe, wyjątkowo zmiękczone, słodkie do przesady.
Czy miłość prawdziwa ma coś wspólnego z lutowym świętem Walentego?  Czy kochając tak jak pokazują nam w medialnym, komercyjnym świecie można dojść do domu prawdziwej miłości?  Niech te pytania pozostaną retorycznymi -  odpowiedź na nie zdaje się być aż za bardzo oczywista.
Dzisiejszy McŚwiat proponuje nam wszystko skrojone na swoją miarę: mamy więc McŻycie, McPrzyjaźń, McMiłość – wszystkie jednakowo miałkie: szybkie, lekkie, na wynos i przyprawiające o nadbagaż niezdrowych kilogramów. Wymienne kubki, wymienne żony i mężowie, jednorazowi koledzy, wszystko na jeden raz. 
Ludzie naiwni lub tacy z zablokowanym instynktem dają się na to nabrać. Wierzą, ciągną do tej ułudy jak ćmy do światła. Głodni wrażeń i ciepła obracają się jak kwiaty w stronę słońca -  bezmyślnie, bezrefleksyjnie, zawsze tak samo.
Tymczasem miłość to bardzo pojemne uczucie:  jest w niej miejsce na radość i szaleństwo pierwszych spotkań i na smutek rozczarowań, kiedy dowiadujemy się, że wiele z naszych wyobrażeń o ukochanym to tylko projekcja naszego umysłu. Mieści się w niej tęsknota ciężka jak sztylet za ukochanym, który jest daleko, i równie gorzka, przyprawiona poczuciem winy tęsknota za własną wolnością, za samotnością, decydowaniem  wyłącznie o sobie. Miłość bywa ślepa, ale także widzi lepiej niż ktokolwiek: trzeba jej tylko nie zasłaniać oczu, jak mają w zwyczaju naiwnie zakochani. Miłość wie, że zmiana jest istotą życia :  ona sama nie może więc stać w wiecznym stawie pierwszych ekscytujących dni: jeśli ma trwać i nie wyschnąć musi wyruszyć w nieznane -  rzeką tajemnic, pełną niespodzianek i niebezpieczeństw ku źródłom. Miłość bywa różowa, ale tylko chwilę -  ta dojrzała zachwyca tęczą kolorów: od purpury namiętności po tymczasowy  szafirowy chłód trudnych dni. Nie mieszka w sercu: tym narządzie jak pompa; za głośnym, za pracowitym, nieustającym w swej życiodajnej aktywności. Nie mieszka też w głowie: za dużo tam myśli, za dużo argumentów za i przeciw, za dużo rozważań -  a tego w nadmiarze miłość znieść nie może.
Mieszka więc gdzieś po środku. Gdzie?  Nie pytajcie, nie wiem, nie chciała powiedzieć.
Kazała Wam tylko przekazać, że świętuję często i chętnie, ale zupełnie nie rozumie tej fiksacji na jednym, jedynym dniu świętego Walentego…


Zobacz również

3 komentarze:

  1. podniosło mnie na duchu w kryzysowej chwili:)

    napisał: annjot 2011/02/16 22:23:31

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy ktoś Ci już mówił, że PIĘKNIE piszesz... ;-)

    napisał: mammasta 2011/02/22 14:48:24

    OdpowiedzUsuń


  3. :) ktoś coś wspominał;) pozdrawiam!

    cieszę się:)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)