Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie

/
11 Komentarzy
Odeszła pewnej nocy, kiedy na progu dziewiątego miesiąca ciąży składałam obły brzuch na udach, ciężko przewracałam się na bok i  tuliłam dłonią baraszkujące w środku dziecko. Spakowała sukienki, spinki,  finezyjne miny, erotyczne myśli, paczkę hormonów jak cukierków i wyszła.

Nie powiedziała „do widzenia”.
Stałam się naczyniem na dwóch nogach:  istotą złożoną z emocji, termoforem dla Istoty pod Sercem, czułym barometrem chwili, w której powiem TO JUŻ.

Zniknęła.
Zobaczyłam ją chwilę po porodzie – zajrzała chyba z ciekawości; zamiotła wzrokiem porodową salę, zawinęła spódnicę i spod wpółprzymkniętych powiek spojrzała na Dziecko. Uśmiechnęła się do mnie -  tym uśmiechem w którym mieszka sama esencja kobiecości, lekko mrugnęła i zawinęła się na pięcie.   Czule pogłaskała moją córkę. Uważnie spojrzała jej w oczy. 
Przymknęłam powieki; kiedy je otworzyłam  już jej nie było.

Zapomniałam o niej na kilka miesięcy. Elastyczna jak plastelina ulepiłam się w miłości w nową Ja. Stałam się Matką. Barometrem humorów i uśmiechów, karmicielką, pocieszycielką, pępowiną łącząca Dziecko ze Światem.

Teraz wieczorami zaczynam tęsknić. Podchodzę do okna; źrenicami umazanymi nocą wyglądam za róg -  może idzie, może zobaczę jej cień za zakrętem?  Wyjmuję letnie ubrania, sukienki które lubiła, buty na obcasie – teraz tak niepraktyczne, bezsensowne; kolczyki i korale. Przeglądam się w lustrze, badam kawałek po kawałku. Myślę o niej -  nie przestaję.

Niedawno, we śnie – przyniosła mi parę czerwonych butów -  boskich jak pożądanie, gorących jak ogień.   Takich, w których tańczy się dla ukochanego, w których czuje się, że życie jest miłością. Buty do naprawy; uszkodzone, zranione -  niegotowe.
Siedzę więc i myślę. Może dlatego nie wraca?  
Czekam na nią i gładzę kolana. Źle mi bez niej. Ktokolwiek ją widział, ktokolwiek wie, niech da znać, niech powtórzy; niech wraca.

Potrzebuję jej tutaj: tej mojej Wewnętrznej Kobiety.


Zobacz również

11 komentarzy:

  1. wraca właśnie, pytała o siebie:) sam słyszałem:)

    napisał: ojciec.karmiacy 2011/02/22 23:57:36

    OdpowiedzUsuń


  2. Piękne i do głębi prawdziwe, przynajmniej dla mnie :) Też jestem mamą i każdym synominem wymienionym w tej historii. Moja wewnętrzna Kobieta też gdzieś zniknęła, podejrzewam że wygrzewa się w gorącym słoncu, czyta to, na co ma ochotę i bezgranicznie się wysypia. Czasem wraca na chwilę - w spojrzeniu, gdy nikt nie patrzy, w nowej fryzurze, w egoistycznych pięciu minutach z kawą a potem znów... jakby ją porywał wielki świat. Czekam aż wróci, choć wiem, że nigdy nie będzie taka sama.

    napisał: dieszka 2011/02/26 17:25:12

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że wrócą -i moja i Twoja. Szukam jej i zachęcam do powrotu - może na wiosnę:) Wielki świat wciąga, ale może się jej znudzi i zawita w nasze domowe pielesze:) Taka jak wcześniej, inna, trochę mniej szalona - byle była:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń


  4. Wróci, wróci:)
    Może nawet w tych ogniście czerwonych butach...? A dlaczego nie?
    Świetnie to napisałaś, jestem pod wrażeniem:)

    napisał: sowa_nie_sowa 2011/02/27 08:31:06

    OdpowiedzUsuń


  5. Dziękuję Sowo, Twoja opinia wynikająca z doświadczenia trochę starszej mamy szczególnie cenna:)

    OdpowiedzUsuń


  6. Wróci, ja czekalłam długo, bo aż rok, ale to nie musi aż tyle trwać

    napisał: lomea 2011/02/27 15:45:39

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie pojawia się i znika, to dopiero kilkanaście dni po porodzie, ale o dziwo już ją widuję, szczególnie w spojrzeniu męża, jego komplementach, na spacerze. Obym tylko jej nie straciła, by się nie oddaliła, gdy zostanę z Synkiem sama w ciągu zbliżających się dni. Mam nadzieję, że jej nie pozwolę. pozdrawiam

    napisał: kahlan84 2011/02/27 17:39:15

    OdpowiedzUsuń


  8. Kahlan trzymam za Ciebie kciuki:) i za NIĄ:) niech Moc będzie z Tobą:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Łza mi się w oku zakręciła...
    Cudnie to napisałaś! Jestem pod wrażeniem... Moja też tylko bywa, choć to już ponad rok...;-)

    napisał: mammasta 2011/03/04 13:05:55

    OdpowiedzUsuń


  10. popłakałam się, dziękuję Małgosiu

    napisał: janegallery 2011/04/12 13:00:01

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)