Filary sensu życia

/
5 Komentarzy
Jeśli przyjrzeć się uważnie ludzkim historiom i losom, to można śmiało uznać, że to co jest powodem naszych największych trosk, bólu, cierpień, niekończących się poszukiwań i wiecznego poczucia nieadekwatności świata i nas samych – to brak wyodrębnionego, realnego i uświadomionego sensu życia.
Badania neurobiologiczne ostatnich dwudziestu lat dowodzą, że to co wzbogaca nas i czyni nasze dni znośnymi, to nie rozumowe i materialne sukcesy – ale równowaga emocjonalna we wszystkich najważniejszych aspektach życia takich jak: cielesność, intymność, wspólnota i  duchowość.
Trudno szukać równowagi w emocjach, kiedy na drodze do niej stoi nasze ciało. Czym ono dla nas jest?  Czy tylko narzędziem służącym do wspomagania codziennych czynności?  A może ciężarem, przyprawiającym o ból głowy, kłopoty zdrowotne, niezbyt wdzięcznym towarzyszem ziemskich dni?
Ciało to nasz przyjaciel i prywatny, bardzo subiektywny i czuły dostawca przyjemności. Wsłuchując się w nie; prawdziwie smakując, słuchając, patrząc czy dotykając, korzystamy z bogactwa zmysłów i  przybliżamy się do prawdziwego sensu naszej egzystencji.  Do tego potrzeba jednak uważności i świadomości:  bycia tu i teraz, umiejętności radowania się chwilą. Trudno delektować się smakiem herbaty, kiedy jedną ręką odpisujemy na maila, a w tle gra radio lub telewizor. Prawdziwa sztuka doznawania przyjemności poprzez ciało wymaga skupienia:  bycia właśnie ciałem i duszą w jednym miejscu.
To samo z intymnością:  miłość przez duże M -  ta partnerska, ale i ta rodzicielska to także sztuka godzenia świadomości z uczuciami. Kochając zakorzeniamy się w życiu -  zapuszczamy kotwice w zatoce życia -  codzienność wtedy mniej nam ciąży, a trudności znosimy z pokorą bo widzimy ich sens. Przypatrując się naszym bliskim przeżywamy świadomą szkołę medytacji i transcendencji -  patrząc na nasze dzieci zanurzamy się w oceanie radości i oczyszczenia -  dotykamy absolutu i metafizycznie łączymy się z jądrem „Tego Co Jest”. Pytania o naszą egzystencję stają się prostsze: widzimy początek, koniec i środek rzeczy -  takie spojrzenie porządkuje nasze emocje i sprawia, że nie popadamy w skrajne stany świadomości. Czym bowiem są nasze błahe codzienne sprawy wobec potęgi natury i rwącej, dzikiej rzeki życia?
Do poczucia sensu potrzeba nam również świadomości życia we wspólnocie: bycia użytecznym dla kogoś lub czegoś, poczucia przydatności -  dokładania swojej cegiełki do istotnej sprawy, umiejętności odnalezienia się wśród innych ludzi.  Człowiek z natury nie jest samotnym myśliwym  -  aby żyć musi tworzyć mniejsze lub większe stada – musi wiedzieć że nie jest sam, że może liczyć na wsparcie otoczenia, że w potrzebie odnajdzie się u podobnych sobie. Musi umieć pomagać:  ta umiejętność daje mu wiarę w to, że inni także to potrafią, że istnieje społeczna solidarność i że jego „stado” może na siebie wzajemnie liczyć.
Jest jeszcze coś co sprawia, że widzimy sens nawet tam gdzie z pozoru go nie ma:  np. w cierpieniu. Jest to duchowe przeżywanie naszej egzystencji; nie zawsze tożsame z Bogiem osobowym-  często  z wymiarem metafizycznym natury, wszechświata, czy po prostu wiarą w to, że coś większego od nas gdzieś tam jest. Paradoksalnie stając twarzą twarz z tą wielkością: obserwując gwiazdy czy niezmierzone morskie fale, w swojej małości odnajdujemy siłę i  moc:  czujemy się bardziej sobą -  i nabieramy wiary i ufności w to, że jeśli świat trwa i daje życie milionom mikroskopijnych stworzeń to i nas nie pozostawi bez opieki.
Sensu warto szukać w prostych sprawach:  unikać porywania się z motyką na słońce, wysublimowanej tortury zadań ponad siły, czy sensów – bezsensów nie na nasze barki.
Tak jak prawda jest różna w zależności od punktu widzenia – tak i sens naszego życia -  znajduje się w nas -  prywatny, własny, czarodziejski sposób aby zamienić syzyfowy kamień obowiązków w migoczący blaskiem klejnot dobrych i  wypełnionych celem dni.

Inspiracja: D.Servan -Schreiber - Les sens de la vie/ Psychologies.com


Zobacz również

5 komentarzy:



  1. Boshe, jesteś mistrzynią sztuki słowa!

    napisał: mammasta 2011/02/09 15:09:16

    OdpowiedzUsuń
  2. am od razu wielkie słowa;) żongluję sobie, może do mistrzostwa dojdę:) cieszę się , że się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem TU od kilku dni, zaczęłam od końca (a może to był mój początek?) i wiem, że chcę TU być. Czytając to co piszesz, czuję się jakbym rozmawiała z bliską osobą- w sumie niewiele mówię, prawie wcale, ale słucham, czasami analizuję to co ona ma mi do powiedzenia, proszę żeby powtórzyła jeszcze raz, w inny sposób wytłumaczyła....I ona to powtarza, opisuje i tłumaczy w kolejnych postach.Czasami jej słowa mnie wzruszają, czasami bawią, a innym razem otwierają zakamarki mojej duszy. Czuję spokój i wiarę, że będzie lepiej, pomimo, że namacalnych przesłanek nie ma. Dziękuję. Ania G

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio dużo myślałam nad sensem życia i przypadkiem natrafiłam na pewną taoistyczną bajkę, która opowiada o człowieku uciekającym przed dwoma tygrysami. W skrócie chodzi o to, że sensem życia jest doświadczanie bycia w tu i teraz. Myślę, że rzeczywiście coś w tym jest i tak jak o tym piszesz, Małgosiu: "korzystamy z bogactwa zmysłów i przybliżamy się do prawdziwego sensu naszej egzystencji."
    Gdyby ktoś chciał przeczytać całą bajkę, podaję linka: https://mayasmindgarden.wordpress.com/2016/01/26/sens-zycia-2/

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)