O czytaniu słów kilka

/
5 Komentarzy
W Polsce anno domini 2010 i 11; sześćdziesiąt procent obywateli nie przeczytało w ciągu roku żadnej książki. Nie sięgnęło  po literaturę wyższych lotów, ale także jak słusznie zauważa Krzysztof Varga w „Dużym Formacie”,  po żadną książkę: nawet tę o fitnessie, gotowaniu, czy poradnik Kasi Cichopek.
Czy można żyć szczęśliwie w świecie bez książek? Pewnie tak -  ale takie życie przypomina mi pływanie po oceanie, po samej tafli, bez zanurzania głowy. Niby widzimy po horyzont, ale nigdy nie schodzimy do głębi -  nasz świat pozostaje jednostajny i  to co pod wodą omija nas mimo, że jest tak blisko.
Czy rozsądnym jest rezygnowanie z takiego bogactwa?
Pamiętam z dzieciństwa zaczytany egzemplarz baśni Andersena, któremu odpadła okładka. Pamiętam także, czytane przez mamę ballady Mickiewicza- tą o zbójcach na drodze -  chyba szczególnie mnie wzruszała. Pamiętam także książki, które przynosiła mi do szpitala ciocia Basia -  święto otwierania nowego egzemplarza, cud kolorowej okładki, zapamiętanie w historiach i światach odległych i nieznanych.
Później też zawsze towarzyszyły mi książki.  Kiedyś głównie biblioteczne -  teraz pół na pół – własne i wypożyczane -  traktowane zawsze jako prezent od losu -  święto w normalnych szarych dniach, kiedy słońce nie wygląda zza chmur.
Wiele książek zapominam -  może za dużo czytam i wybiórczo zbieram informacje do przechowywania w pamięci -  ale zawsze pamiętam radość jaką daje czytanie i chwile, które bez książek nie byłyby takie same. Czytając i otwierając się na słowo podejmowałam wiele  życiowych decyzji -  przychodziły same jako konkluzja przetrawionych treści -  kiełkowały z ziarenka jakie zasiało się w tym morzu liter, którym się otaczałam.
Na balkonie w pewnym ciepłym kraju -  kiedy czułam na stopach chłód kafli i promienie słoneczne  -  wymyśliłam przy książce Olgi Tokarczuk ten blog. Podjęłam pewne decyzje życiowe, chyba otworzyłam się także na nowe życie, które zakiełkowało we mnie jakiś miesiąc później.
Bez książek nie byłabym tu gdzie jestem.  Byłabym kimś uboższym i smutniejszym. Bez książek może w ogóle by mnie nie było.
Dlatego dziękuję wszystkim tym, których czytałam za trud tworzenia, za pisanie, za kreowanie, za to że od zarania dziejów jesteście i dzielicie się sobą.
Dziękuję i proszę o jeszcze -  bo co prawda jeszcze morze słów przede mną -  ale miło jest wiedzieć , że nigdy go nie przepłynę, że nigdy go dla mnie nie zabraknie.
A Was moi czytelnicy zachęcam może wbrew własnym i blogowym interesom: czytajcie książki. Marnujemy tyle chwil na miałkość, na plotki, kłótnie, oglądanie seriali, piłowanie paznokci i rozmowy o niczym.  Ucieka nam tyle piękna, tyle wzruszeń,  ciepłych chwil, tyle pozytywnej energii zamkniętej na lekkich kartkach.
Czytajcie.  Chwile są ulotne, ale mądrość i uczucia uwolnione w tym magicznym procesie pozostaną z Wami na zawsze. Tego nikt Wam nie zabierze.


Zobacz również

5 komentarzy:

  1. ja jak nie czytam powiedzmy przez tydzień to mam zespół odstawienia;) kiedy byłem u siostry we Włoszech przeczytałem wszystkie książki, które miała... niektóre 3 razy;) Nie wyobrażam sobie życia bez książek.

    napisał: ojciec.karmiacy 2011/01/21 16:27:38

    OdpowiedzUsuń
  2. nie wiem jak z Twoim włoskim, ale gdybys został dłużej pewnie byś podszkolił język;) ile razy można czytać to samo:)

    OdpowiedzUsuń
  3. zybko nauczyłem się mówić - dogaduję się, ale czytanie to już inna historia;) oni czytają jak my - tak jak się pisze:) zdaje się legnio - znaczy drewno - czyta się lennio np:) dokładnie tak się czyta jak pisze;)

    napisał: ojciec.karmiacy 2011/01/21 21:31:25

    OdpowiedzUsuń


  4. Życie bez książek to jakiś koszmar... Zupełnie sobie tego nie wyobrażam... Ostatnio myślę coraz częściej nad e-bookami bo książki powoli przestają mi się mieścić, a każda wakacyjna walizka ma nadbagaż bo wreszcie jest czas na uzupełnianie wszelkich braków czytelniczych... Mam to szczęście, że w moim otoczeniu właściwie każdy coś czyta, a do mnie często dzwonią po porady i wtedy myślę nad zmianą zawodu :). Dobrze, nie rozpisuję się już tak chociaż temat jest baardzo smakowity :)

    napisał: aatlanika 2011/01/21 23:27:06

    na wakacje wyjeżdżam bez książek:) kupuję na miejscu:) chociaż na Helu było strasznie ciężko - zero księgarni, musieliśmy jechać do Wejherowa:)

    napisał: ojciec.karmiacy 2011/01/21 23:41:45

    Poradniki K.C. to nie książki.

    napisał: wildfemale 2011/01/22 07:52:38

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojcze, ja czytam po angielsku mimo, że nie znam biegle jezyka - sprawia mi to frajdę:)
    Wild, masz rację - to taka trochę prowokacja była;)
    Aatlanika, pisz pisz, jesteśmy my czytający w mniejszości, gdzieś musi być miejsce dla nas:) ja się do e -bookow nie przekonałam - jakoś tak lubię papier, okładki, to książkowe misterium - dłuższe teksty na ekranie mnie męczą - muszę drukować - więc e book może kiedyś, jak już nie będzie słowa drukowanego;)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)