Matka i system. Czyli voila oto matrix.

/
3 Komentarzy
Macierzyństwo jest walką pomiędzy miłością do siebie, miłością do dziecka, przywiązaniem do świata jaki znamy i systemem, w którym całość z konieczności funkcjonuje. Jest walką Don Kichota, walką z wiatrakami.
Z jednej strony matka pragnie wyswobodzić się z uścisku dziecięcych rączek, uciec chociaż na godzinę, dwie; w świat bez pieluch, krzyków, gaworzenia i klaskania w łapki; z drugiej jak już ucieknie to tęskni i myśli o powrocie.
Trzydziestego grudnia moja córka skończyła pięć miesięcy. Tego samego dnia zakończył się także mój urlop macierzyński. System uznał niniejszym, że powinnam zakasać rękawy, pozostawić malucha i wziąć się za bardziej wymierną i sensowną z punktu widzenia gospodarki robotę.
Państwo nie lubi zajmujących się dziećmi matek. Nie płacą podatków. Nie odprowadzają składki na ZUS.  Nie pracują na produkt narodowy brutto. Powiększają strefę nieproduktywną i wyglądają źle w statystykach.
Tymczasem niemieccy ekonomiści obliczyli – że zajmująca się dzieckiem matka, wypracowuje w skali społeczeństwa dochód ok. 2 razy większy, niż średnio zarabiający  mężczyzna pracujący poza domem.  Na wynik ten składa się kwota zaoszczędzona przez państwo, liczona w:  kondycji rodziny, zdrowiu dzieci, zapobieganiu patologii w rodzinie i wśród dzieci i młodzieży, lepszych wynikach w nauce dzieci itp. 
Niestety jest to inwestycja długoterminowa i nasze państwo nie ma ochoty za nią płacić.
Koszt ponoszą najsłabsze ogniwa systemu: kobiety, dzieci, rodzina.
Moja córka jest 264 na liście oczekujących na przyjęcie do żłobka we wrześniu 2011r. Miejsc jest 30.
Pani Prezydent Warszawy powiedziała ostatnio publicznie, że idealnie byłoby gdyby mamy pozostawały z dziećmi w domu do ok. 3-4 roku życia.
Pan Premier zachęcał niedawno do „prokreacyjnego wzięcia się do roboty” w kontekście ratowania przyszłego systemu emerytalnego.
Polska, mieszkam w Polsce.

ps. Dziś tj. 5 stycznia po około dwóch latach zwlekania i zajmowania masą ważniejszych rzeczy wreszcie uchwalono tzw. ustawę żłobkową.  Miejmy nadzieję, że coś drgnie..


Zobacz również

3 komentarze:

  1. zgadzam się, Polska to nie jest kraj na rodzenie dzieci, dlatego też kobiety się buntują i rodzą mało albo wcale. to jest jakiś kompletny bezsens, że 1000 zł becikowego ma cokolwiek ułatwić, zachęcić, pomóc.

    słowa pani prezydent stolycy wywołują u mnie wymioty. my wam powiemy, co jest dla was i waszych dzieci "idealne". dobre sobie! a czemu to nie ojciec ma zostać z dzieckiem? w końcu matka jest niezbędna tylko do karmienia piersią. poza tym to nie jest żadne rozwiązanie.

    jak nie mają kasy na żłobki i przedszkola, dłuży urlop macierzyński lub tacierzyński, lub dobrych rozwiązań na legalne zatrudnienie niani, etc., to niech nie zawracają głowy takimi pierdołami typu, co byłoby "idealne". to wpędza w jeszcze większą frustrację matki, które nie mogą sobie na ichni "idealizm" pozwolić, bo albo je zwyczajnie nie stać na luksus zostania z dzieckiem w domu (tak, tak, luksus) albo po prostu chcą wrócić do pracy. zresztą powodów może być całe mnóstwo.

    takie pieprzenie o jednym słusznym, bo przecież "idealnym" modelu powoduje, że się jeżę!!!! i prycham!!!! prrrr....!!!!

    przepraszam, poniosło mnie. temat bardzo bliski.

    napisał: kantallupa 2011/01/04 23:06:39

    OdpowiedzUsuń
  2. ja tylko powiem, że od 2,5 roku można zdaje się posłać dziecko do przedszkola Montessori (u nas tylko prywatne, ale na za dwa lata jak znalazł). U nas, z King Kongiem, ja zostałem w domu. stąd nick zresztą:)

    napisał: ojciec.karmiacy 2011/01/04 23:49:08

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojcze,
    wiem o przedszkolu Montessori, bardzo mi się podoba i na pewno bede rozwazac. Tyle tylko , że nie wiem czy uda mi się domową obecność pociągnąć tak długo - narazie na pewno będę z Mała ok roku - to takie minimum jakie na pewno chcę jej dać.
    wiem, że to Ty jesteś z King Kongiem - wspaniale że potrafiliście się dogadać i złamać stereotyp - jestem pewna, że nie raz słyszałeś i widziałeś zdumienie na twarzy obserwatorów - nie jest to powszechna postawa....
    Kantallupa,
    ten wpis - ideowy mi obcy bo mało o radosny, wynika również z prychania i warczenia na to co słyszę.
    Masz rację, że dla wiekszości rodziców pozostanie z dzieckiem do wieku przedszkolnego jest luksusem. Nie wiem w jakim świecie żyje pani Prezydent, ale zdaje się że nie wie, jak się żyje w mieście,którym żądzi, że większość młodych małżeństw spłaca kredyt mieszkaniowy , że cięzko przeważnie się żyje z jednej pensji.
    Druga strona medalu jest też taka, że matka może zwyczajnie chcieć wrócić do pracy - i to też jest mi bliskie i zdaje się być bardzo ważne. Co po tych 3-4 latach przerwy może robić kobieta na rynku pracy? Przewaznie zaczynac od poczatku.... a sytuacja zależności finansowej jednego z pratnerow od drugiego na dłuzszą metę nie jest fajna.... nawet jesli służy takiej ważnej sprawie jak wychowanie..

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)