Bohaterowie także bywają słabi

/
0 Komentarzy
W plątaninie pretensji do samych siebie, potykamy się jak dzieci o oczekiwania swoje i świata. Oskarżamy i wysłuchujemy wyroków, dajemy się kamieniować i obrzucamy złym słowem. Prowadzeni przed sąd tysiąca luster, z obawą patrzymy sobie w oczy. Nieuleczalnie ambitni, zabójczo bystrzy  - zawsze wiemy lepiej; mimo że nawet przyroda nas rozgrzesza, nawet pszczoły mają prawo do błędów, nawet wilki wpadają we wnyki, a niedźwiedzie dają się uwodzić słodkiej ułudzie.
A przecież nawet bohaterowie bywają słabi…


Historia Odyseusza, prawdziwa historia Odyseusza - zwanego również Ulissesem -
kończy się definitywnie na jednej z pomniejszych wysp Morza Śródziemnego.

Olśniony niezwykłością urody mieszkanek tego skalistego lądu,
zniewolony ich śpiewem, który skłonni jesteśmy rozumieć
jako wewnętrzny głos budzącej się w nim miłości własnej,
Odyseusz pozostał na Wyspie Syren,
nigdy nie wrócił do kraju, do domu, do czekających go kłopotów.

Ostatnia notatka w jego dzienniku pokładowym,
oprócz zwykłych treści związanych z nawigacją,
zawiera kilka zdań bardzo osobistych i przejmująco szczerych.

Otóż, zmęczony zwycięstwami, oszołomiony sławą,
odczuł nagle paniczny lek przed zbliżającym się koszmarem codzienności.
Postanowił nie wracać.
Postanowił nie wracać, na pewno ze szkoda dla mitu,
ale być może - z korzyścią dla siebie.

Jak tren dla zdradzonych ideałów brzmi śpiew Penelopy:

Z tych dróg nieznanych
Wróć, bo mnie samej tu
Tak bardzo smutno
Pomóż mi, wróć
Odmień ten zły czas...


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)