Strach

/
0 Komentarzy
Gdyby nie on, nasz jaskiniowy praojciec wyszedłby na spotkanie niedźwiedzia z drewnianym kijem i zaprzepaścił tym nierozsądnym czynem długą i burzliwą historię ludzkości. Strach uratował mu życie, tak jak dziś ratuje je nam. Jest mechanizmem ewolucyjnym, który umożliwia przetrwanie; ostrzega przed niebezpieczeństwami i buforuje skłonności do podejmowania zbyt wielkiego ryzyka.
Strach ma wielkie oczy, strach paraliżuje, strach zamienia nas w słup soli.
Współczesny wymiar strachu jest inny niż ten wypracowany przez setki tysięcy lat naszego człowieczego rozwoju. Dzisiejszy człowiek stracił jego pierwotne poczucie: podejmuje się zadań niosących ryzyko, aby podnieść swoje poczucie sensu istnienia i poziom adrenaliny; a jednocześnie boi się wtedy kiedy nie ma czego; generując w przepełnionym umyśle powody i przyczyny, które nie istniały, nie istnieją i z dużym prawdopodobieństwem nigdy nie będą mieć miejsca.
Każdy z nas ma swoje własne demony.  Ja boję się podskórnie utraty panowania nad życiem; sytuacji zapętlenia i uwięzienia w trudnej sytuacji, jakiej doświadczyłam kiedy byłam nastolatką. W moich snach ( szczególnie kiedy jestem zmęczona i utrudzona codziennością), odjeżdżają pociągi, na które muszę zdążyć, zatrzaskują się drzwi, przez które muszę przejść, pozostaję w miejscach, w których nie mogę przebywać i spóźniam się na statki, które nie mogą płynąć beze mnie. To takie moje nocne strachy, śpiące za dnia; cicho skradające się po zmierzchu, szepczące do ucha złe scenariusze i wysysające dobre myśli.
Boimy się wszyscy. Dziś bardziej niż kiedykolwiek. Utraty pracy, śmierci, porzucenia, choroby, braku miłości, nadmiaru uczuć -  powodów jest tyle ile ludzi na świecie.  Strach bywa niebezpieczny bo jego mechanizm łatwo wymyka się spod kontroli; działając na zasadzie kuli śniegowej. Początkowo boimy się tylko trochę, potem trochę bardziej, ale im dalej toczymy się w dół z naszej góry obaw, tym nasza kula staje się większa i większa, tym bardziej nas przeraża, tym trudniej się zatrzymać.
Z małymi strachami możemy poradzić sobie sami. Wystarczy zapalić światło, wyjść na powietrze, wpuścić do umysłu trochę jasnych myśli, cicho przetłumaczyć sobie to i tamto, jeśli trzeba to wykrzyczeć nasze obawy głuchej przestrzeni; stając ze strachem twarzą w twarz.
Jeśli jednak czujecie, że wasze strachy obrosły w pióra jak wielkie czarne ptaki, karmione co wieczór ciemnym mięsem obaw i wątpliwości; nie wstydźcie się szukać pomocy i wsparcia.
Zdrowy strach ratuje życie, niezdrowy prowadzi na skraj przepaści, może także zabić. Nie wiadomo wtedy co jest prawdziwe, a co nie, kontury się zamazują, a my stoimy u wrót życia jak solna statua.
Los żony Lota to smutny los.


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)