Koniec i początek

/
2 Komentarzy
I mamy koniec. Dziesiątka była dla niektórych strzałem w sam środek, albo przypomniała o pudle. Okrągłą ciszą zamknęła cykl pierwszych lat dwudziestego pierwszego wieku i zdmuchując nam w nos śnieg z okiennego parapetu odchodzi daleko, aby już nie powrócić.
To był dla mnie rok pożegnań i powitań, rok zmian, zamykania drzwi i otwierania okien – rok remontów i remanentów – oczywiście udany ale także męczący -  bo głównie znużenie czuję tego ostatniego dnia.
Rok zaczął się dla mnie już ze świadomością tych nadchodzących przeobrażeń -  szeroko otwartymi oczyma patrzyłam w przyszłość, zaufałam jej -  i jak zwykle się nie zawiodłam.  Wiosną rosło we mnie nowe życie -  jak pączki i zielona trawa nabierało ciała i ubierało się w imię, aby latem rozkwitnąć jak dojrzały owoc, rozkrzyczeć się i przepoczwarzyć lipcowym rankiem, w zdziwieniu, w uldze i zachwycie że to już.
Świat się zmienił, z każdym dniem jak w prostej medytacji odnajduję drogę do siebie, do dziecka, którym mnie los obdarzył, staram się siebie nie zatracić -  jak na huśtawce balansuję pomiędzy miłością własną i niewłasną -  żongluję uczuciami -  może nie jak magik w cyrkowym świecie, ale coraz sprawniej, coraz szybciej i z większą niż kiedyś pokorą wobec wielkiego tajemniczego TWÓRCY ŻYCIA.
Jedenastka to moja dobra liczba  -  jedenastego się urodziłam. Nowy Rok będzie więc dobry -  szczodry, tak czuję i tak chcę – otwierając ramiona i wyciągając w jego kierunku ręce.
Niech taki będzie i dla Was. 
Szampańskiej:)


Zobacz również

2 komentarze:

  1. Wszystkiego dobrego:) Chciałem dac taki sam tytuł notki:)

    napisał: ojciec.karmiacy 2010/12/31 19:10:13

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)