Probówka, czosnek i ekskomunika

/
5 Komentarzy
Dyskusja o In vitro weszła na salony i obnażyła to co z nich ostatnio wychodzi najczęściej:  ignorancję, niedouczenie, brak empatii i poczucie, że wszyscy wiemy lepiej co jest najlepsze dla drugiego człowieka.
Niemożliwość posiadania dzieci  jest raną. Jest pewnym wyrokiem, stratą i ciężarem, który ciężko nieść. Niektórzy z nas umieją się z tym pogodzić, umieją przetransferować energię w inne miejsce, zająć się innymi sprawami, zbudować swoje życie wokół czegoś innego. Nie wszyscy jednak i  cokolwiek byśmy myśleli o In vitro to nie mamy prawa nikogo osądzać ani mu odmawiać szansy na to aby spróbował dzięki zdobyczom cywilizacji i medycyny spełnić swoje marzenie.  Nie mamy prawa, bo nie czujemy jego cierpienia, nie wiemy jak bardzo pragnie spełnić się jako rodzic i nie możemy za niego decydować o tym co jest zgodne z jego sumieniem .
W Polsce ideologia wygrywa ze zwykłym ludzkim współczuciem. Kościół katolicki ekskomunikuje posłów glosujących za ustawą, a w tym samym czasie rozgrzesza  tych, którzy grzeszą, również z premedytacją i to czymś więcej niż „tak” dla możliwości decydowania o wyborze metody przez dorosłych, świadomych i mających własne sumienie ludzi.
Podobnie politycy:  skrajni konserwatyści optowali nawet za karą więzienia, inni tacy jak Pani Neli Rokita zalecali w walce z niepłodnością: „zdrowo się odżywiać, jeść czosnek, pójść (…) na spacer i po prostu żyć spokojniej, nie gonić za karierą, kochać się, szanować, nie stresować, medytować, stosować chińskie metody leczenia różnych chorób – wrócić do normalnego życia”.  Ten ostatni postulat jest bardzo ważny -  ale chociaż zdrowy styl życia jest bezcenny, to istnieją w bezpłodności problemy natury fizjologicznej, hormonalnej -  których czosnkiem i ekologiczną marchewką nie rozwiążemy.
Sprawa finansowania In  vitro to inny temat: mimo, że jestem za dostępem do metody to nie jestem pewna czy w tym momencie stać nas na dopłaty do zabiegów.
Chciałabym jednak, abyśmy żyli w kraju, w którym zanim zaczniemy ferować wyroki, przyszło nam do głowy wejść w buty innych ludzi. I spróbować empatycznie spojrzeć na świat ich oczami. Także na ten świat bez dzieci.


Zobacz również

5 komentarzy:

  1. najzabawniejsze jest to, że księża to ludzie, którzy w teorii sami rezygnują z prawa do dzieci... to co ich to obchodzi co będą robić inni? Niech się modlą i nawracają dobrym przykładem, a nie wykluczaniem ze wspólnoty ludzi, którzy próbują coś robić...

    napisał: ojciec.karmiacy 2010/11/02 14:54:05

    OdpowiedzUsuń
  2. nie chciałam tego pisać wprost w notce, bo może to porownanie jest ciężkawe, ale moja siostra, która mieszka poza Polską, zwrócla mi uwagę na coś co mnie właśnie w etyce biskupiej i katolickiej poruszyło: jakoś nikt nie wykluczał i nie ekskomunikował księży pedofilów,którzy moim subiektywnym zdaniem dopuścili się potwornych nadużyć- a tak łatwo się feruje wyroki względem tych, którzy mówią tak dla in vitro...

    OdpowiedzUsuń
  3. a przeciez oni popelniali nie tylko grzechy ale ciezkie przestepstwa kryminalne za ktore nie wiem czy w Polsce zostali ukarani, bo pomimo ze mieszkam poza Polska ale uwaznie sledze wydarzenia i jak na calym swiecie wychodza na jaw przestepstwa popelnione przez ksiezy w stosunku do malych chlopcow jak rowniez do hierarchii koscielnej ktora te przestepstwa kamuflowala to w naszej Polsce CICHO SZA na ten temae ale in-vitro aborcja to wielki wrzask i jeszcze wieksze NIE, cos tu nie gra

    napisał: jagger2009 2010/11/02 20:07:03

    OdpowiedzUsuń


  4. Cala ta dyskusja o in-vitro jest sztuczna. I moim zdaniem zupelnie niepotrzebna. Przynajmniej w takiej formie jak to ma miejsce dotychczas. Metoda ta jest dostepna w Polsce od lat. Kwestia jest jedynie problem jej ewentualnego doifnansowania z budzetu Panstwa. I tylko na tym polu jest miejsce do ewentualnej rzeczowej dyskusji. Ale to naszych polsow nie interesuje. Lepiej maksymalnie spolaryzowac poglady i mowic albo o morderstwie zarodokow albo o nieograniczonej ludzkiej wolnosci. Taka dyskusja jest zwyczajnie bardzoje medialna. A co wiecej nie trzeba zbyt wiele wiedziec z temacie in-vitro aby wziasc w niej udzial. Wystarczy rzucac oklepanym haslami i grac na ludzkich emocjach. Nasz klasa polityczna juz dawno zatracila umiejetnosc rzeczowej dyskusji na rzeczowe argumenty.
    Moje osobiste zdanie na temat in-vitro jest takie, ze powinno byc on dozwolone (tak jak dotyhczas) chociaz nie koniecznie dofinansowane z budzetu Panstawa. Wydaje mi sie, ze na razie naszego Panstwa zwyczajnie na to nie stac. Zreszta wystarczy popatrzec na kondycje finansowa naszej sluzby zdrowia i sluzb munduorwych (finansowanych praktytcznie w 100% w budzetu) aby zrozumiec, ze w Panstwowej kasie sie nie przelewa. I moim zdaniem (wiem, ze wiele osob uzna, ze jestem idiota ale nie przejmuje sie tym) sytuacja ta nie poprawi sie zbytnio dopoki bedzie utrzymywala sie tendencja do zwiekszania wydatkow publicznych (refundacja in-vitro) przy jednoczesnym przekonaniu o koniecznosci obnizania podatkow. Z pustego sie nie naleje. Najpierw musimy cos od wspolnej (Panstwowej) kasy wlzocy aby potem z niej czerpac. Ale rozumiem dzisiejsze myslenie- `Invitro mi sie nalezy. Bo tak. A podatkow placici nie bede, bo przeciez i tak je rozkradna`. Tylk ze w ten sposob naprawde daleko nie zajedziemy.

    napisał: peppers01 2010/11/03 08:28:19

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ktoś twierdzi, że zarodek jest człowiekiem, to uprawia ideologię. Jak ktoś twierdzi, że nie jest - jest światłym, wrażliwym, empatycznym, nowoczesnym... I to się nazywa - ustawić sobie przeciwnika.

    napisał: smutneczwartki 2010/11/03 21:33:23

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)