O marzeniach raz jeszcze

/
14 Komentarzy
Kiedy byliśmy małymi dziećmi marzenia były jak kolorowy sen -  pojawiały się wieczorem i zabierały nas do innego świata. Wystarczyło, że zamknęliśmy oczy, puściliśmy wodze wyobraźni i zamknęliśmy drzwi do realnego świata. Nic nas nie ograniczało, nie było rzeczy niemożliwych, świat stał przed nami otworem.
Dorastając pozbywamy się złudzeń, stawiamy przed sobą zapory i mury ograniczeń -  marzenia przestają wabić kolorami i nawet jeśli pojawiają się przed snem to przepędzamy je daleko, smutni i pełni obaw, że przyniosą nam tylko rozczarowania i tęsknotę za światem,  na który czekaliśmy, a nas ominął.
Czasami zawodzą nas ludzie, czasami przeciwnie: inny człowiek zaprze nam dech w piersiach. Świat jest słoneczny jak letni dzień, kiedy indziej wzburzony i nieprzyjazny jak zimne morze.
Marzenia spełniają się tym, którzy marzą jak dzieci. Siadają i budują nowe lądy, uśmiechają się  do swoich myśli, pielęgnują je i podlewają jak delikatny, dziki kwiat.
Prawdziwie marzyć to umieć wrócić do tego ciemnego pokoju, w którym czytaliśmy z latarką pod kołdrą; otwieraliśmy okno i patrzyliśmy w niebo z tęsknotą odkrywcy, kręciliśmy globusem i mierzyliśmy  palcem odległość od równika, graliśmy Bacha na szufladzie szafki.
Ludzie są ograniczeni w swoich możliwościach głównie przez swoje myśli. Rezygnują nim naprawdę zaczną. Nie wierzą nawet sobie. Boją się rozczarowań i to ich zatrzymuje w pół drogi. Niektórzy nigdy nie wyruszają.
Dokąd byśmy zaszli gdyby nie nasz irracjonalny strach przed porażką?


Zobacz również

14 komentarzy:

  1. To ładny tekst, optymistyczny i w ogóle. W zasadzie nie powinnam mieć powodu ani ochoty żeby się do niego przyczepić. Wszystko jest jasne i wiele z ograniczeń jest tylko w naszej głowie. Tylko co jeśli ktoś nam wydarł i podeptał wszystkie marzenia?

    napisał: wildfemale 2010/11/08 18:43:40

    OdpowiedzUsuń


  2. Wildfemale,
    podobno nikt nas nie może dotknąć jeśli mu na to nie pozwolimy. Bo to my decydujemy czy czyjeś złe słowo czy czyn odnosimy do siebie i dopuszczamy do głosu, do wpływu na nasze samopoczucie i samoocenę. Myślę, że tak samo jest z marzeniami. Znam ludzi, których los ciężko doświadczył, a mimo to nie zrezygnowali z marzeń. Znam też takich, którzy obiektywnie powinni być spelnieni i szczęśliwi, a biorą do siebie całe zło świata, dają się wciągać do złej gry, trawią energię na niepotrzebne aktywności, a potem niestety brakuje im siły aby zawalczyć o siebie.
    Dlatego uważam, że jeżeli ktoś może nasze marzenia naprawdę zniszczyć i podeptać to tylko my sami..

    OdpowiedzUsuń


  3. Można mieć marzenia i mocno pragnąć by się spełniły, ale czasami w swoim życiu napotkamy taki mur, którego nie jesteśmy wstanie pokonać.
    Dużo zależy od ludzi, których spotkamy na swojej drodze i od ich sposobu widzenia świata oraz ich priorytetów.
    W obecnych czasach można zauważyć tendencję: lepiej mieć niż być. By niematerialistyczne marzenia się spełniły trzeba raczej chcieć być niż mieć.

    napisał: malgorzataagnieszka 2010/11/08 21:33:53

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja się będę upierać : stawianie świata i innych ludzi jako powodu do tego, że nie realizujemy siebie to nasza podstawowa wymówka. Przeszkody ,które napotykamy są faktem, ale to czy rezygnujemy to już wyłącznie nasza decyzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak!!! Zgadzam się z Twoim każdym słowem...winny szukajmy u siebie. I marzmy z rozmachem...pozdrawiam

      Usuń
    2. winy szukajmy w sobie...tak miało być:))

      Usuń
    3. Ja może tylko skorygowałabym słowo wina, bo z niego zaraz wychodzi winowajca; a winowajca to ktoś kto nosi brzemię, kogo się potępia; od tego już tylko krok do samo-potępiania się i jakiejś takiej zupełnie rujnującej nasze samopoczucie postawy, z której nic nie wynika. A chodzi bardziej o to, żeby stanąć z prawdą oko w oko i coś z nią zrobić. Coś zrobić ze swoimi marzeniami:) Tak, żeby to było konstruktywne, a nie rujnujące.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  5. Ja wcale nie powiedziałam, że zrezygnowałam ze swoich marzeń. To tyle.

    napisał: malgorzataagnieszka 2010/11/09 12:11:57

    OdpowiedzUsuń


  6. Różnie to bywa z tymi marzeniami. Niektóre z nich nigdy nie powinny wychodzić poza sferę marzeń. Powinno się postawić im pomnik i ubóstwiać je. Pomnik powinien być na bardzo wysokim cokole, żeby nawet nie można było ich dotknąć. Byłoby to gwarancją ich nieustającego piękna i braku rozczarowań.
    Pisząc o marzeniach, zdaje się w Sensie, ktoś przytoczył bajeczkę o konikach z karuzeli, które bardzo tęskniły za wolnością. Pewnego dnia odważyły się uciec. Co sił w kopytach pobiegły na łąkę i ... zaczęły biegać w kółko. Niczego innego nie potrafiły. Z ludzmi często jest tak samo.
    Trzeba marzyć, bo marzenia są piękne, ale bardziej niż na marzeniach powinno się skupić na docenieniu tego, co już od losu dostaliśmy.
    Pozdrawiam :)

    napisał: jakulola 2010/11/09 12:44:49

    OdpowiedzUsuń


  7. Jestem realistką, uważam, że tworzenie z marzeń pomników i ich ubóstwianie to dokładnie to co zrobiły te uwolnione konie z karuzeli, biegały w kółko, bo nie wiedziały co zrobić ze swoją wolnością.
    A co powiesz o ludziach, którzy potrafili doceniać to co od życia dostawali, a potem ktoś nawet to im odebrał. Chyba mają ogromnego pecha, lub to nieszczęście, że spotykają nieodpowiednich ludzi na swojej drodze. A i czasy takie, że dużo ludzi nie ma pracy, a co dopiero mówić o realizacji marzeń. Spotkałam takich ludzi.
    Tyle ile ludzi tyle różnych doświadczeń i spojrzeń chociażby na taki temat jak marzenia. Pozdrawiam wzajemnie, :).

    napisał: malgorzataagnieszka 2010/11/09 17:01:01

    OdpowiedzUsuń


  8. Przypadek koni z karuzeli nie jest przykładem na teorię z pomnikami. Moim zdaniem, konie zbudowałyby pomnik z marzeń, gdyby kręciły się tylko w kółko na tej karuzeli i marzyłyby o tym jak to cudownie byłoby na wolności. :)
    Nie wiem co powiedzieć o ludziach, którzy tracą, rozczarowują się czy cierpią jakieś niedostatki. Niczym szczególnym się przecież nie wyróżniają, bo każdy z nas na swojej drodze doświadcza takich emocji takie życie. :)

    napisał: jakulola 2010/11/09 18:17:05

    OdpowiedzUsuń


  9. To zachęcam dokładnie przeczytać mój blog od najstarszego wpisu. Ważne też ile dajemy z siebie w życiu. Wielu z nas nie wyróżnia się niczym szczególnym w życiu, ale potrafią być wyjątkowi, bo potrafią zrobić taki świat wokół siebie.

    napisał: malgorzataagnieszka 2010/11/09 20:43:11

    Nie wątpię w to, że jesteś wyjątkową osobą, siebie też za taką uznaję, a jednak życie doświadcza mnie tak jak innych. Nie ma żadnej taryfy ulgowej.
    Dziękuję za zaproszenie, na pewno skorzystam :)

    napisał: jakulola 2010/11/09 21:26:27

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie ta opowieść o konikach ( bardzo fajna, dziękuję:) to opowieść o tym, że nie dorastamy czasem do swoich marzeń, no i że tak na prawdę nie wiemy o czym marzymy, nie zdajemy sobie sprawy z tego co się za marzeniem tak naprawdę kryje. Podobno jak Pan Bóg chce sobie z nas zakpić to spełnia nasze życzenie:)
    Dziękuję dziewczyny za dyskusję i pozdrawiam wieczornie:)

    OdpowiedzUsuń


  11. Nie Bóg, tylko życzliwi=złośliwi ludzie. Ludzie nie do końca mogą zdawać sobie sprawę z naszych marzeń i źle interpretować nasze dążenia. A bit workaholic.

    napisał: malgorzataagnieszka 2010/11/10 14:46:24

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)