Lizanie po wierzchu

/
2 Komentarzy
Współczesne media i współcześni ludzie cierpią na dziwną i niebezpieczną chorobę objawiającą się traktowaniem wszystkich i wszystkiego jednowarstwowo, szybko, płytko i do bólu ogólnie.  Mistrzem świata w lizaniu tematu po wierzchu jest telewizja.  Programy śniadaniowe albo publicystyczne pseudo rozmowy o życiu, zaczynają się od podania tematu, potem następuje krótkie pytanie prowadzącego, odpowiedź gościa powinna zamknąć się w jednym zdaniu, po czym następuje konkluzja i stwierdzenie, że niestety czas nas goni i nie możemy kontynuować rozmowy. Zawsze mnie zastanawia czemu realizatorzy i scenarzyści podobnych programów nie zaplanują dwóch rozmów mniej?  Dlaczego nie zależy im na tym aby naprawdę zgłębić temat ? Czemu upychają atrakcje jak święty Mikołaj prezenty do przepełnionego dawno worka?
Odpowiedzią na te pytania zdaje się być fakt, że żyjemy w epoce flesza. Przyjmujemy krótkie komunikaty, szybko się nudzimy jednostajną wypowiedzią; aby zatrzymać naszą uwagę należy bombardować  nas milionem bodźców  bo nasze neurony i zmysły nie są już w stanie zatrzymać się nigdzie na dłużej.
Skutki tego przepełnienia i pośpiechu to nie tylko kiepska i miałka telewizja. Zmiany dotyczą wielu aspektów naszego życia i postrzegania rzeczywistości. Nie potrafimy dokończyć rozpoczętego zadania jeśli składa się ono ze zbyt wielu etapów. Brak nam dojrzałości i konsekwencji w działaniu. Nie umiemy słuchać, nie umiemy mówić, przez co trudno nam osiągnąć z kimś prawdziwą bliskość i zbudować relację przyjacielską czy partnerską.
Z wierzchu rzeczy są zwykle ciekawe i ekscytujące: dlatego żyjemy na wiecznym haju i szukamy coraz to nowych podniet. Zaczynamy wiecznie od nowa, od początku, od zera: bo daje nam to poczucie, że żyjemy naprawdę, że czujemy więcej i mocniej.  Codzienność ukryta pod pierwszą warstwą  tematu już tej ekscytacji nie przynosi, dlatego szukamy dalej i dalej.
Czy nie przepełnimy się kiedyś jak dysk zbyt dotkliwie używanej maszyny? Czy problemy z koncentracją, poczucie miałkości życia, brak satysfakcji, depresje i codzienne smutki to nie wynik takiego postępowania i traktowania rzeczywistości?
Jaki będzie człowiek za 50 lat? Czy da radę wiecznie doskonalić się w tym multizadaniowym trybie życia? A może za chwilę poczujemy się na tyle przytłoczeni możliwościami i wyborem, że zapragniemy zwolnić i powrócić do starych modeli życia i rozmowy?
Jedno jest pewne: traktując sprawy tylko po wierzchu, nigdy nie dochodzimy do sedna. A ono tam jest : jak orzeszek w czekoladce czekający na odkrycie. I jak mówił Forrest Gump nigdy nie wiadomo na co się trafi.


Zobacz również

2 komentarze:



  1. w jednym z programów Mana i Materny (chyba w Maszynie czasu) była parodia takiego programu śniadaniowego, który oni sobie zatytuowali "Śniadanie, czy zupa." Pięknie to zrobili. Był zaspany Marek Kondrat, który deklamował jakiś wiersz i jakiś specjalista od śmierci (Machalica), który powiedział między innymi: "Umieranie jest bardzo ważne! Przecież nie każdy musi się urodzić, ale umrzeć musi każdy!". I to może być taką pointą lizania po wierzchu;)

    napisał: ojciec.karmiacy 2010/10/14 12:05:29

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem zdecydowanie z tych, którzy szukają podniet, ale wcale nie lubię lizać po wierzchu. Może dlatego prawie wcale nie oglądam telewizji? Komunikacja ma naprawdę wiele poziomów i zgłębianie ich swobodnie może się stać zadaniem na całe życie.

    I tak trochę obok tematu, posiadanie mądrości jest moim zdaniem dość obciążające. Widzenie więcej daje władzę, a ta wiąże się z odpowiedzialnością. Niestety, o tym miała okazję się przekonać jedynie mała frakcja populacji.

    napisał: wildfemale 2010/10/14 19:50:46

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)