Wewnętrzny krytyk

/
1 Komentarzy
Zaczyna się niewinnie – pisze w ostatnim „Psychologies” Sally Brampton.  Wchodzisz do przymierzalni; stajesz przed dużym lustrem – światła uwypuklają każdy dodatkowy dekagram, z bliska cellulit wydaje się wręcz monstrualny,  a zmarszczki na czole nabierają wypukłości i wyrazu.
Każda kobieta to zna. Patrzy wtedy na siebie i mówi:  „rany, jesteś straszna, te wałeczki, ten wylewający się za paska tłuszcz, te niezgrabne nogi, to straszne!!!!” Gdyby ktoś inny wszedł do przymierzalni i powiedział coś podobnego do  nas, to pewnie zostałby co najmniej wykrzyczany, jeśli nie zaatakowany parą właśnie zdejmowanych spodni.
Wewnętrzny krytyk nie przebiera w słowach -  i jest bezlitosny – ale o dziwo tylko dla nas samych. Nawet jeśli widzimy w przymierzalni przyjaciółkę, która nie wygląda zbyt korzystnie, staramy się użyć uczciwych – ale grzecznych i niesprawiających bólu słów. Tymczasem do siebie przemawiamy bez pardonu, nie szczypiemy się z własnymi uczuciami i nie patrzymy na siebie z pobłażaniem.
Terapeuci wiążą takie zachowanie z niskim poczuciem własnej wartości – ale jest ono tak powszechne, że trzeba by je nazwać raczej normą -  a nie wpisywać do kanonu objawów problemów z samym sobą.
Wewnętrzny krytyk mieszka w każdym z nas. I dobrze. Bycie bezkrytycznie zachwyconym sobą i innymi nikomu jeszcze nie wyszło na zdrowie. Trzeba by tylko utemperować mu język, pokazać  swoją niewzruszoną złym słowem twarz i powtarzać do znudzenia zdanie:  „nikt z nas nie jest doskonały”.

Korzystałam z "The inner critic" Sally Brampton / Psychologies UK / 06/2010


Zobacz również

1 komentarz:

  1. hm, wiem coś o tym. Ostatnio szukałam po sklepach spodni:/

    napisał: basiastar 2010/07/01 20:45:09

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)