Moc Baubo czyli śmiech z głębi brzucha

/
0 Komentarzy
To dziwny czas -  ten dwudziesty pierwszy wiek. Niby jesteśmy tak daleko, a ciągle tak blisko, niby zrobiliśmy wielki krok w przód, a tak naprawdę potrzebujemy wielkiego susa w tył, do przeszłości, do wiedzy pierwotnej, która została za nami i woła nas w głuchym hałasie miasta.


Mężczyźni i kobiety czują się zagubieni i nie potrafią opanować demonów swojej psychiki.  Im bardziej starają się ich nie dopuszczać do głosu, w tym straszniejszej postaci przyjdzie im je oglądać; czy to na jawie czy we śnie.

Największe cienie zalegają tam, gdzie mieszkają tematy tabu, a więc przede wszystkim nasza seksualność, cielesność, świadomość, czy raczej nieświadomość ciała. Może wydawać się to niesamowite, ale większość z nas nie wie, jak czerpać radość z tych stref życia i walczyć z poczuciem winy i wstydem, które bardzo często dostajemy w niechcianym bagażu po rodzicach i wychowawcach.

Niby wszyscy wszystko wiedzą. Rewolucja seksualna odbyła się dawno temu, mało który nastolatek nie wie „ co i jak” ale zasadniczo nie rozwiązuje to naszych problemów, co gorsza czasami je jeszcze potęguje.

Angielskie media, w tym „Psychologies”  alarmowały ostatnio, że nasza edukacja seksualna zaczyna się coraz wcześniej i coraz gorzej.  Większość europejskich nastolatków do 13 roku życia miało już doczynienia z ostrą, wulgarną pornografią, która ma niewiele wspólnego z prawdziwym życiem. Daje instrumentalną wiedzę o tym "jak to się robi", ale zupełnie nie wnosi do naszej emocjonalności nic co by pomagało budować prawdziwą otwartość i bliskość międzyludzką.

Mężczyźni w krajach najbardziej uprzemysłowionych, coraz częściej nie mają czasu, wiedzy i ochoty na budowanie głębszych relacji z kobietami, wolą zapłacić za seks – tak jak się płaci za nowe auto w salonie samochodowym czy za dobry obiad w restauracji.   Same kobiety natomiast, coraz częściej w podobny sposób zaczynają korzystać ze swojej wolności seksualnej:  kwitnie seks turystyka -  w wydaniu nie tylko męskim ale właśnie kobiecym:  wakacje stają się czasem luzu, odreagowania i wyzbycia zahamowań, które zostawia się w domu.

Czy jednak o to tak naprawdę nam chodzi?  Czy to jest ten prawdziwy potencjał, który mamy w sobie, ten boski ogień, który drzemie w naszych biodrach i udach?

Starożytna wiedza i wiara pierwotna miała swoich bogów płodności, strefy Erosa nie ogarniał nieprzenikniony cień jak to niestety bywa we współczesnej religijności i pojmowaniu ciała.  Z Mitologii  greckiej wywodzi się np. boginka Baubo, która uratowała świat przed nieuchronną śmiercią, rozśmieszając boginię Demeter- kiedy ta wydała na świat wyrok śmierci po utracie swojej córki Persefony.

Demeter, rozśmieszona przez brzuchatą boginkę, patrzącą na  świat sutkami i opowiadającą rubaszne historie przy pomocy pochwy -  zaczęła się śmiać. Nie chichotać, nie uśmiechać pod nosem, zaczęła po prostu śmiać się śmiechem z głębi brzucha.  Ten oddech -  to rozluźnienie, dało jej siłę do dalszego życia i do poszukiwań córki.  Ziemia znów zaczęła rodzić, a Świat nie zginął.

Tę moc mamy wszyscy: i kobiety i mężczyźni, niestety rzadko umiemy korzystać z niej umiejętnie. Rozbijamy się o dwa przeciwne porty: z jednej strony wstyd i obawy, z drugiej rozwiązłość i „nadlekkość”, która także donikąd nie prowadzi.

Śmiać się z głębi brzucha, to zaakceptować to co w nim drzemie. Dopuścić do głosu swoje pragnienia, przestać się ich obawiać, demonizować i mechanizować ciało: zacząć się zwyczajnie cieszyć  tym co wszyscy mamy.

 Seksualność i radość płynącą z bliskości, to nie domeny młodych, pięknych i nieskazitelnych. To wszechobecny kult ciała bez skazy każe nam wierzyć w to kłamstwo, ale jest ono szyte tak grubymi nićmi, że wystarczy szeroko otworzyć oczy i umysł, żeby zobaczyć jak rozmywa się niby miraż w upalny dzień.

 Wbrew pozorom, akceptacja siebie i czerpanie radości  z brzucha nie są łatwymi zadaniami, szczególnie dla tych spośród nas, którzy słyszeli od rodziców, że wszystko to co poniżej pępka to grzech i wstyd. Ale rozluźnieni, zaspokojeni, pełni ognia w lędźwiach, pokonamy łatwiej zniechęcenie codziennością, kłopoty, małe smutki i duże zadania do wykonania. Będziemy też zwyczajnie szczęśliwsi, a chyba o to większości z nas chodzi.

Jeśli bogini Demeter dała się rozśmieszyć Baubo, to my  - ludzie także potrafimy. W końcu bogom -  greckim czy nie – zawsze było bardzo blisko do ludzi, a ludziom, szczególnie tym, którzy są świadomi daru jaki dostali od bogów, niebo nie wydaje się wcale tak odległe i nieosiągalne. Także tu - na ziemi.
BAUBO


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)